Środa 21-11-2018, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Mistrz Parkowania Mistrz Parkowania

Kierowcy się pieklą, ale my pracujemy!

 
Elbląg, Kierowcy się pieklą, ale my pracujemy! Ulice Elbląga przemierzaliśmy razem z Andrzejem Brudzyńskim, kierowcą pługo-posypywarki MPO (fot. MS)
Rek

- Niby odśnieżają, a nie widać efektów! - skarżą się mieszkańcy. - Gdzie są te pługi?! Zima znowu zaskoczyła drogowców? - denerwują się przy kolejnych opadach. Postanowiliśmy więc sprawdzić, kto i czym bywa zaskoczony. Zapraszamy do spojrzenia na miasto z kabiny kierowcy pługo-posypywarki Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Elblągu.

Godzina dziewiętnasta, temperatura około 7 stopni poniżej zera. Godzinę temu rozpoczęła pracę nocna zmiana kierowców pługo-posypywarek Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, które jest liderem konsorcjum odpowiedzialnego za odśnieżanie Elbląga.
     Na nas czeka nie lada cacko: pługo - posypywarka marki Mercedes. 13 ton wagi plus 5 ton piasku z solą „na pace”. Duża, przestronna kabina, w której - co najważniejsze - jest ciepło. Do sterowania posypywaniem służy mały komputer. Piasek z solą to stosunkowo wydajna mieszanka, w sam raz na lekko ujemną temperaturę, jaka panowała wczorajszego (8 lutego) wieczoru. Śnieg przestał padać wczesnym popołudniem, ale nie oznaczało to, że samochody MPO mogą zostać w bazie. Wręcz przeciwnie. Wczoraj zmiany trwały nie 8, a 12 godzin.
     Pierwszy cel to drogi drugiej kolejności odśnieżania, w okolicy szpitala wojewódzkiego. Jedziemy. Pług w pozycji dolnej, na liczniku 30 – 40 km/h.
     - Mamy GPS, czujniki, można dokładnie sprawdzić, gdzie jeździłem, gdzie posypywałem - wyjaśnia Andrzej Brudzyński, kierowca pługo-posypywarki, z którym przemierzamy ulice Elbląga.
     Jedziemy al. Grunwaldzką, następnie skręcamy w ul. Mickiewicza. Z punktu widzenia innych kierowców pługo-posypywarka to zawalidroga.
     - Jak włączę sypanie i ktoś blisko podjedzie, to zaraz będzie miał obryzgany cały samochód albo się trafi kamyczek, który trafi w szybę. Muszę więc wyłączyć sypanie i w rezultacie kawałek jezdni jest nieposypany - Andrzej Brudzyński opowiada o swojej pracy.
     Kierowcy innych aut powinni więc trzymać się od pługo-posypywarek na dystans. Najlepiej około 20 metrów.
     Wjeżdżamy w ul. Waryńskiego. Droga biała, ubity śnieg. Odśnieżanie utrudniają zaparkowane przed posesjami samochody.
     - Tak pozostawione auta są dużym kłopotem - zauważa pracownik MPO. - Najpierw mieszkańcy dzwonią do dyspozytora z prośbą o odśnieżenie ulicy, a jak przyjedziemy, to często tracimy kilka godzin, żeby stamtąd wyjechać.
     Cofanie pługo-posypywarką to ryzyko. Ostrożnie więc kręcimy się po wąskich uliczkach. Pług zbiera kolejne warstwy śniegu i odrzuca na bok. Andrzej Brudzyński zgrabnie manewruje 18-tonowym kolosem, aby nie uszkodzić zaparkowanych aut. A to nie jest proste zadanie. Trzeba pamiętać, że "nasz" pojazd ma ponadtrzymetrowy pług.
     - I tu, gdyby był lód, dalej bym nie pojechał - omijając kolejny zaparkowany samochód wskazuje Andrzej Brudzyński.
     W momencie, kiedy omija kolejną przeszkodę pług jest podniesiony. W efekcie fragment drogi pozostanie nieodśnieżony.
     - Można by tym ludziom porządnie odśnieżyć, zrobić porządną drogę, wjechać częściej, ale się nie da, bo cały czas trzeba manewrować pomiędzy zaparkowanymi samochodami – mówi kierowca pługo-posypywarki.
     Manewry pługiem pomiędzy zaparkowanymi samochodami uzmysławiają, że to wbrew pozorom nie jest praca dla wszystkich.
     - Wielu kierowców przyszło, zatrudniało się i rezygnowało po jednym dniu - przyznaje Andrzej Brudzyński. - Wsiadał taki, przejechał się kawałek i podziękował. Albo wjechał razem z bramą. Do tej pracy trzeba mieć odrobinę wyobraźni – podkreśla kierowca MPO.
     Jedziemy do Próchnika. To droga pierwszej kolejności odśnieżania, niby czarna, ale...
     - Widzi pan te iskierki na jezdni? To znaczy, że się ślisko robi i trzeba włączyć sypanie – mówi Andrzej Brudzyński.
     Norm posypywania żadnych nie ma. To kierowca decyduje kiedy i ile posypać. Zbieramy więc błoto pośniegowe i posypujemy drogę. Jak będziemy wracać, zobaczymy pierwsze efekty działania naszej mieszanki. Jednak nie zawsze widać.
     - Gdy padało przez dwa dni, to zamiast raz przejechać i odśnieżyć, jeździliśmy całą noc. Powtarzaliśmy ulice dziesiątki razy, a rano ... efektu prawie żadnego - wspomina Andrzej Brudzyński. - Znowu zasypało i gdyby nie GPS, to można by było powiedzieć, że nikt nic nie robił.

  Zimowa praca w dzień i w nocy (fot. MS) Zimowa praca w dzień i w nocy (fot. MS)


     O swojej pracy Andrzej Brudzyński może opowiadać długo i ciekawie.
     - Kiedyś rano wyjechałem na most Wyszyńskiego. Posypałem jeden pas i na placu przy ul. Zamkowej zawróciłem, by posypać drugi pas. Nie mogłem jednak wyjechać z tego placu, bo żaden kierowca nie chciał mnie wpuścić. Stoję więc "na kogutach", przecież nie dla przyjemności i czekam. Zrobiła się przerwa, włączyłem się do ruchu, dojeżdżam do mostu i widzę, że ci, co mnie wpuścić nie chcieli mają kolizję. Pomyślałem sobie: trzeba było się spieszyć? Byście mnie wpuścili, mielibyście fajnie zrobioną drogę – wspomina kierowca pługo-posypywarki.
     Wyjeżdżamy na ul. Ogólną. Ja wysiadam, ale przed moim przewodnikiem jeszcze cała noc odśnieżania.
     - Największa satysfakcja jest wtedy, gdy widać efekty pracy – na do widzenia mówi Andrzej Brudzyński.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Pieczątki Firmowe