Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 25-11-2017, imieniny Katarzyny, Erazma
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Szpital Miejski ul.Komeńskiego Szpital Miejski ul.Komeńskiego

Kłopotliwa pamięć świadka

Elbląg, Kłopotliwa pamięć świadka (fot. PS)
Rek

Uderzył ją kilka, a może kilkanaście razy ręką w twarz. Spadła z fotela. Gdy leżała na podłodze, trzymał nogę na jej gardle. Wszystko dlatego, że schowała przed nim wódkę. Powiedziałem, by przestał to mnie wyrzucił z mieszkania. Gdy wróciłem tam następnego dnia, Janina siedziała w fotelu. Dotknąłem jej ręki – była zimna. Uciekłem. Świadek zmieniał jednak swoje zeznania, mylił się, a biorąc pod uwagę chorobę alkoholową z jaką walczy, mogą to być zmiany znaczące. Sędzia zdecydowała więc o poddaniu go badaniom psychiatrycznym i psychologicznym.

Dziś (8 marca) przed Sądem Okręgowym w Elblągu odbyła się kolejna rozprawa w procesie 58-letniego Jana G. Prokuratura postawiła mu zarzuty znęcania się nad konkubiną oraz pobicia, w wyniku którego kobieta zmarła. Oskarżony początkowo przyznał się do winy i poprosił sąd o możliwość dobrowolnego poddania się karze 6,5 roku więzienia. Jednak podczas pierwszej rozprawy zmienił zdanie. - Nigdy jej nie uderzyłem, no, raz, wtedy w kwietniu, ale to i tak tylko ręką na odlew. Jak wychodziłem rano do pracy to żyła – przekonywał sąd.
     Do sprawy przesłuchano wielu świadków. Sąsiedzi oskarżonego Jana G. twierdzili, że z jego mieszkania często dobiegały odgłosy awantur.
     - Pan Janek pił i bił swoją konkubinę. Często z jego mieszkania dobiegały odgłosy awantur. Obrzucał tę kobietę wyzwiskami, krzyczał do niej „ty k….”. Wielokrotnie wzywaliśmy policję. Później widywaliśmy, jak ta pani za ciemnymi okularami ukrywała siniaki – zeznawali przed sądem.
     Biegli z zakresu medycyny nie mieli wątpliwości.
     - Kobieta miała liczne sińce na głowie i twarzy, obrzęk powieki, spuchniętą wargę. Miała też krwiaka po prawej stronie mózgu, który powodował uciśnięcie tkanki mózgowej, stwierdziłem też obrzęk mózgu – mówił Zygmunt Gidzgier, lekarz z Olsztyna, który przeprowadził sekcję zwłok Janiny H. – Przyczyną zgonu były rozległe obrażenia wewnątrzczaszkowe. Powstały one na kilka, może kilkanaście godzin wcześniej w skutek działania narzędziem twardym, tępym o małej powierzchni, jak pięść godząca wielokrotnie z dużą lub niezbyt dużą siłą. Charakter obrażeń i ich lokalizacja przemawiają jednoznacznie za działaniem tzw. obcej ręki.
     Sąd kilkakrotnie wzywał Piotra K., bezdomnego, który wieczorem 29 kwietnia 2009 r. był w mieszkaniu Jana G. To ważny świadek, który może rzucić światło na tamte wydarzenia. Nie udawało się jednak ustalić miejsca jego pobytu. Dziś (8 marca) Piotr K. stawił się w sądzie.
     - Znałem Jana G. od kilku lat, pracowaliśmy razem w stolarni, która mieści się niedaleko jego mieszkania – mówił dziś świadek. – 29 kwietnia 2009 r. umówiliśmy się na popołudnie na wódkę. Jan G. poszedł wcześniej do domu. Powiedział, że zakupi alkohol. Ja też miałem coś przynieść po pracy. Wódkę kupowaliśmy na melinie – pół litra za 5 złotych. Poszedłem do jego mieszkania ok. godz. 17 – kontynuował Piotr K. – Był tam Jan G. i pani Janina. Ja kupiłem dwie butelki wódki, a ile Jan to nie wiem. Oni już byli po „kielichu”. Piliśmy wódkę, sporo wódki, gdy zaczęła się robić nieprzyjemna atmosfera. Między nimi wybuchła sprzeczka, bo Jan G. domagał się od pani Janki wódki, którą ta rzekomo miała przed nim schować. Ok. godz. 19-20 zaczęła się poważna kłótnia. On chciał się napić, ona mówiła, żeby już przestał. Wtedy ją uderzył – otwartą ręką w twarz, kilka razy. Padły też wulgarne słowa pod adresem Janiny. Jak ją uderzył za którymś razem to spadła z fotela. Gdy leżała na podłodze Jan G. przytrzymał nogę na jej gardle. Pytała, dlaczego ją bije, przecież ona za wszystko płaci, za mieszkanie, za jedzenie. Zwróciłem mu uwagę to powiedział żebym się nie wtrącał i wyrzucił mnie z mieszkania. Poszedłem spać do stolarni lub do kontenera – nie pamiętam. Na drugi dzień Jan G. poprosił bym poszedł do jego mieszkania posprzątać kieliszki – opowiadał Piotr K. – Poszedłem tam razem z moją przyjaciółką, Beatą, również bezdomną [kobieta nie żyje – sąd odczytał jej wcześniejsze zeznania podczas jednej z rozpraw – red.]. Sprzątaliśmy ze stołu, a pani Janina siedziała w fotelu. Dotknąłem jej ręki – była zimna. Ze strachu uciekliśmy stamtąd.
     Dzisiejsze zeznania świadka różnią się znacznie od tych, które składał na policji w ubiegłym roku, a także podczas konfrontacji z Janem G. Mówił wówczas o tym, że Jan G. już wcześniej bił swoją konkubinę. Widywał ją z siniakami, rozbitą wargą. Według wcześniejszych relacji Piotra K., podczas kłótni 29 kwietnia ubiegłego roku oskarżony miał kobiecie stanąć obutą nogą na gardle – dziś świadek wspomniał tylko o tym, że to było takie „dotknięcie”. Również tylko wspomniał o swojej wizycie następnego dnia w mieszkaniu Jana G., gdy podczas przesłuchania na policji zdecydowanie powiedział, że ona była martwa, bo zbadał jej puls. Świadek nie był też pewien, ile butelek alkoholu przyniósł na „imprezę” do oskarżonego, ani też, ile razy go odwiedzał (dziś mówił, że tylko 5-6 razy – podczas policyjnego przesłuchania zapewniał, że chodził do niego co najmniej raz w tygodniu).
     - Na policji to się tak szybko zeznaje – tłumaczył Piotr K. – Nie pamiętam, skąd w moich wcześniejszych relacjach znalazły się pewne rzeczy. Zdarzało mi się, że pod wpływem alkoholu traciłem pamięć, być może i wtedy już wszystkiego dobrze nie pamiętałem.
     Piotr K. przyznał, że nadużywa alkoholu od 20 lat. Obecnie leczy się z uzależnienia.
     Sędzia Elżbieta Kosecka – Sobczak zdecydowała o poddaniu Piotra K. badaniom psychiatrycznym i psychologicznym.
     - Trzeba ustalić, jaki wpływ na pamięć świadka ma choroba alkoholowa – uzasadniała.
     Oskarżony natomiast upiera się przy swojej wersji wydarzeń. Twierdzi, że Piotr K. został u niego wtedy na noc (opatulony w śpiwór miał spać na podłodze, by nie zauważył go syn Jana G. Ten bowiem nie pozwalał, by ktoś obcy przebywał w mieszkaniu po godz. 23). Nie było też - zdaniem Jana G. - picia alkoholu, bo Piotr K. przyszedł jedynie na herbatę. – Rano go obudziłem, gdy wychodziłem z psem i poprosiłem, by posprzątał – mówił dziś w sądzie Jan G. – Mój syn jeszcze spał. Ja poszedłem na stolarnię.
     - Oskarżony kłamie – skwitował Piotr K.
     Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 29 marca. Wówczas w obecności psychologa ponownie zeznania będzie składał Piotr K.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama