Sobota 17-11-2018, imieniny Elżbiety, Samueli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Truciciel z ul. Andrzeja Struga Truciciel z ul. Andrzeja Struga

Koniec historii Cichociemnego

 
Elbląg, Koniec historii Cichociemnego Janusz Salmonowicz już wie, że szczątki jego ojca Stefana Skrzyszowskiego spoczęły na Powązkach (fot. MS)
Rek

Wczoraj (9 czerwca) w Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia not identyfikacyjnych 22 rodzinom ofiar totalitaryzmu sowieckiego i niemieckiego. W gronie osób, które przez dziesięciolecia czekały na wiadomość o tym, gdzie pogrzebani zostali ich bliscy, był elbląski dziennikarz Janusz Salmonowicz. Teraz już ma pewność  - jego ojciec, Stefan Skrzyszowski - jeden z ostatnich Cichociemnych, spoczął na "Łączce" na warszawskich Powązkach.

Podczas uroczystości prezes IPN dr Łukasz Kamiński przypomniał, że projekt poszukiwań szczątków ofiar rozpoczął się jesienią 2011 r.  Rok później prace rozpoczęła Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów, umożliwiająca identyfikację odnalezionych szczątków. W pracach uczestniczy także Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie.
     Bilans dotychczasowych działań to ponad 800 odnalezionych osób, z czego 66 zidentyfikowano. Prace poszukiwawcze przeprowadzono w Warszawie, Rzeszowie, Białymstoku, Tarnowie oraz Gdańsku.
     Dla Janusza Salmonowicza, elbląskiego dziennikarza poszukiwania ojca, Stefana Skrzyszowskiego, zakończyły się na Powązkach w Warszawie.
     - Mama przez lata była przekonana, że ojciec został zastrzelony i pochowany na Rakowieckiej - mówił w wywiadzie, jakiego udzielił nam w marcu 2016 r. - Dziś już wiadomo, że jego szczątki na pewno zostały wykopane na Powązkach ponieważ został zidentyfikowany Dionizy Sosnowski, który był razem z ojcem sądzony i rozstrzelany. Gdy dowiedziałem się o nim, sam zacząłem dzwonić – najpierw do łódzkiego IPN, który prowadzi sprawę „Łączki”, a później do Szczecina, do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów. Przekazałem swój materiał genetyczny do porównania i czekam. Wiem, że będzie ciąg dalszy tej historii.
     Wczoraj (9 czerwca) ta historia zakończyła się. Janusz Salmonowicz wraz z bliskimi 21 zamordowanych odebrał notę identyfikacyjną. W niej zapisano, że szczątki Stefana Skrzyszowskiego, rozstrzelanego 15 maja 1953 r. w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie zostały zidentyfikowane 23 maja 2016 r. w kwaterze "Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach.
     - Przez 63 lata oswoiłem się trochę z myślą, że ojca nie ma i nie wiadomo, gdzie leży - przyznaje Janusz Salmonowicz. - Jednak, gdy pojawiła się możliwość identyfikacji szczątków, przekazałem swój materiał genetyczny do porównania. Dziś zamknął się pewien rozdział historii mojej rodziny - dodaje nie bez wzruszenia.
     Podczas uroczystości bliscy ofiar oglądali zdjęcia z ekshumacji. Emocje rosły szczególnie, gdy patrzyli na zbliżenia przestrzelonych czaszek. Mogli również na własne oczy zobaczyć"Łączkę" i szczątki, które w tym miejscu pogrzebano przed laty.
     Syn Stefana Skrzyszowskiego nie zamierza przenosić szczątków ojca do Elbląga. Chce, by spoczęły na Powązkach.
     - W Elblągu jest pochowana moja mama i na jej nagrobku ojciec został dopisany już dawno. Tam palę mu świeczkę - tłumaczy Janusz Salmonowicz. - Z tego, co wiem, większość rodzin decyduje, by ich bliscy zostali na Powązkach.
     I tak w 2016 r., Roku Cichociemnych, zakończyła się historia jednego z nich. Bez happy endu...

 


     Stefan Skrzyszowski – pseud. „Bolek”, ur. 11 lub 27 grudnia 1911 r. w Złoczowie. W latach 1931–1933 odbył służbę wojskową. W końcowym okresie wojny prawdopodobnie był żołnierzem AK. W sierpniu 1944 r. wcielony w szeregi „ludowego” Wojska Polskiego, skąd w lutym 1945 r. zdezerterował. W maju 1951 r., za pośrednictwem brata Mariana, nawiązał kontakt z funkcjonariuszem bezpieki Henrykiem Wendrowskim, podającym się za członka WiN. W ten sposób nieświadomie został wciągnięty do kombinacji operacyjnej o kryptonimie „Cezary” – tj. do tworzonej przez MBP fikcyjnej – prowokacyjnej V Komendy WiN. W listopadzie 1951 r. został przerzucony do Delegatury Zagranicznej WiN, gdzie przeszedł kurs radiotelegrafisty. W listopadzie 1952 r. razem z Dionizym Sosnowskim zostali zrzuceni na spadochronach z amerykańskiego samolotu na terenie woj. koszalińskiego. Nieświadomi prowokacji, sporządzali raporty z przeprowadzonych kursów i szkoleń. Obaj zostali aresztowani 6 grudnia 1952 r. i w pokazowym procesie skazani na śmierć. Zamordowani 15 maja 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Szczątki Stefana Skrzyszowskiego zostały odnalezione przez zespół IPN pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka 23 maja 2013 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Historia czy legenda Cichociemnych zawsze będzie żywa :) droga redakcjo :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 1
    (2016-06-10)
  • Januszu ! Cieszymy się z Tobą na szczęśliwy koniec Twojej życiowej tragedii. Ja miesiąc temu odnalazłem na Białorusi grób wuja też oficera AK, zamordowanego w Wasiliszkach, wsi gdzie urodził się Czesław Niemen. .. mojego wuja zamordowali też nasi, ale w tym przypadku nasłani na Niego żołnierze z AK. .. .takie są pokręcone losy Polaków, których nieudaczni rządzący przez wieki pchali ich na śmierć, za ratowanie Polski której rządzący nie potrafili uchronić przed wojnami, powstaniami i zaborami. Dana I Jurek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 1
    Elbingerer(2016-06-10)
  • Ogromnie smutna to historia, ale jakże piękny życiorys
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    klub.krypta(2016-06-10)
  • AK nie " nasyłała" tylko orzekała i wykonywała kary śmierci, głównie na zdrajcach i konfidentach porównywanie tego do wyroku koniecznego sądu na żołnierzy walczącym o wolną Polskę jest szokujące
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 2
    dere(2016-06-11)
  • "dere" - sprawa jest wyjaśniana. w IPN też. AK na terenie grodzieńszczyzny dostało rozkaz rozformowania oddziałów bo walkę oceniono na tych terenach za beznadziejną ( armia sowiecka ). Z Londynu przesłano znaczną sumę dolarów, aby żołnierzy "wyposażyć na " nowa drogę życia" po wyjściu z lasu. Mój wuj jako oficer kontrwywiadu otrzymał zadanie rozdziału tych środków. Wiedziało o tym żę będzie przewoził te pieniądze : dwoje starszych ludzi - przyjaciół i dowódca tego zgrupowania. .. rodzina znanej obecnie sędzi. Tak się stało, że wuj i ci znajomi zostali zabici, a dowódca zgrupowania zaraz po wojnie. .. wylądował w USA. Tak jak w żołnierzach " wyklętych" byli " przeklęci" - zwykłe szumowiny i bandyci, tak i w AK było. Pamiętaj : " Świeże groby zawsze smucą, niezależnie gdzie kopane, ale kiedy mchem porosną wyjdzie kto szczuł i co było grane. .. " Tak więc ostrożne z ocenami bo zrobiłeś ją jak prokurator z czasów PRL. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    4 0
    Elbingerer(2016-06-11)
  • Przy wyroku i wykonywaniu kary nie strzelała w plecy, zwłaszcza że zastrzelony jechał na saniach przy wożnicy, a strzelali siedzący z tyłu " koledzy. .. " z AK. Redakcjo dlaczego nie ukazał się mój wcześniejszy komentarz ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    3 0
    Elbingerer(2016-06-11)
  • @Elbingerer - Januszu, niech odnalezienie grobu Ojca przyniesie ukojenie. Pozdrawiam, Beata.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    2 0
    (2016-06-11)
  • 1) Dlaczego tytuł tego artykułu brzmi "Koniec historii Cichociemnego"? Z krótkiego biogramu Stefana Skrzyszowskiego wynika, że w końcowym okresie wojny prawdopodobnie był żołnierzem AK. To był w AK, czy nie? Jeżeli był, to do jakiej komórki/oddziału należał, jaki miał stopień wojskowy? Czym zajmował się (co robił) od września 1939 r. do sierpnia 1944 r. , kiedy to został wcielony do Armii Berlinga?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Bogdano(2016-07-31)
  • 2) Zadaję te pytania, ponieważ jego nazwiska nie ma na liście 316 cichociemnych, którzy złożyli przysięgę na Rotę Armii Krajowej i oddali skok nad Ojczyzną. Nie ma również jego nazwiska na liście cichociemnych przeszkolonych i nie przerzuconych do Kraju, którzy zostali zaprzysiężeni na rotę AK po zakończeniu kursów odprawowych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Bogdano(2016-07-31)
  • 3) Cichociemni – to żołnierze Polskich Sił Zbrojnych desantowani do okupowanej Polski podczas II wojny światowej w celu prowadzenia walki nieregularnej (partyzanckiej) z niemieckim okupantem (Wehrmachtem) i jednostkami specjalnymi bezpieczeństwa Rzeszy oraz organizowania i szkolenia ruchu oporu w kraju. Cichociemni - jako ochotnicy - byli rekrutowani z 4 Brygady Kadrowej i następnie z 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Bogdano(2016-07-31)
  • 4) Ostatni zrzut Cichociemnych w Polsce miał miejsce 26 grudnia 1944 na zrzutowisko „Wilga 311” które znajdowało się na przysiółku Polanki w Szczawie. Z dalszej części biogramu wynika, że listopadzie 1952 r. Stefan Skrzyszowski razem z Dionizym Sosnowskim zostali zrzuceni na spadochronach z amerykańskiego samolotu na terenie woj. koszalińskiego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    Bogdano(2016-07-31)
  • 5) W tamtych czasach i obecnych osoby zrzucone na spadochronach są traktowane przez władze każdego kraju jako szpiedzy. Dlatego użycie wyrażenia - cichociemny - w tytule artykułu oraz nazywanie Stefana Skrzyszowskiego cichociemnym, uważam za nieadekwatne nadużycie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Bogdano(2016-07-31)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka GODŁO
Naszywka HERB ELBLĄGA
T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA
POLO z HAFTEM