Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Koniec śledztwa w sprawie Mrówki

Śledztwo w sprawie zatonięcia jachtu "Dzika Mrówka" zakończy się na przełomie roku - zapowiada prokurator rejonowy w Braniewie Leszek Gabriel.

Doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyła żona kapitana jachtu, który zginął w wodach zalewu 8 września. Jej zdaniem część winy za tragedię ponoszą członkowie jachtów, które wraz z "Dziką Mrówką" wypłynęły z Fromborka do Krynicy Morskiej.
     Braniewska prokuratura przesłuchuje świadków i ustala okoliczności zdarzenia. Sprawdza także, czy kapitan "Dzikiej Mrówki" 40-letni Seweryn C. był trzeźwy, kiedy mimo ostrzeżeń bosmana portu we Fromborku o sztormie, zdecydował się wypłynąć.
     Śledztwo prowadzone przez elbląski Urząd Morski wykazało, że bezpośrednią przyczyną tragedii była wywrotka jachtu pod wpływem silnego wiatru. Uratowany załogant "Dzikiej Mrówki" zeznał także, że na pokładzie niewielkiego jachtu nie było wymaganego na wodach Zalewu sprzętu ratunkowego, który mógł ocalić życie kapitanowi zatopionego jachtu.
     Szczątków "Dzikiej Mrówki" nie odnaleziono. Orzeczenie w sprawie przyczyn tragedii wyda Izba Morska w Gdyni.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Wyrazy współczucia dla rodziny. Bardzo mi przykro, że taka trgedia wydarzyła się na Zalewie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Dziama(2001-11-28)
  • Oczom nie wierze: zalogant jest odpowidzialny za kapitana? Jak to jest mozliwe? Co by na to Sewer powiedzial?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2001-11-28)
  • W głowie się nie mieści jak towarzyszące jachty mogły opuścić przewróconą "Dziką Mrówkę".Nic ich nie usprawiedliwia.To sprzeczne z zasadami praktyki morskiej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    też żeglarz(2001-11-29)
  • No to powiedz wszystkim jakie są te zasady, niech się dowiedzą. Np co robi profesjonalna jednostka SAR, kiedy zostanie nadany sygnał SOS z jednostki oddalonej 300 Mm od brzegu? Czy kapitan staku pasażerskiego z 3000 ludzi na pokładzie ruszy na ratunek płonącemu zbiornikowcowi? No popisz się też żeglarzu wiedzą teoretyczną, a może i dasz jakiś przykład z praktyki?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    :)(2001-11-29)
  • Kolego,z tego że wpadasz w emocje wnioskuję,że w głębi duszy podzielasz moje zdanie.To nie tylko etyka żeglarska ale fundamentalna solidarność ludzka.Jeżeli nie możesz bezpośrednio pomóc,asystuj,czekając na przybycie ratowników.Dzięki Twojej asyście może być wogóle możliwe odnalezienie rozbitków przez ratowników.A teraz wyobraż sobie że to Ty jesteś na przewróconym jachcie.Czy widok odpływających jachtów towarzyszących to pozytywny stres?.Pogadaj z tym który mimo wszystko się uratował.Pozdrowienia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    też żeglarz(2001-11-29)
  • Latwo serwowac krytyke z krzesla przed komputerem... A moze zalogi tych innych jactow tez walczyly o zycie? Stala sie tragedia, choc mozna jej bylo uniknac. A polowanie na "winnych" nic juz nic juz nikomu nie pomoze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2001-11-29)
  • Wcale nie jest mi łatwo krytykować,jak sugerujesz.Przeżyłem kilka sztormów i właśnie dlatego nie jest mi łatwo.Ci ,którzy pozostawili "Dziką Mrówkę",mogą się tylko sami rozgrzeszyć.Nie sugeruję,że mają wstąpić do klasztoru,ale niech nie pielęgnują w sobie i w nas przekonania,że zrobili słusznie.Skazali kolegów na powolną śmierć bo spanikowali.To mogę zrozumieć.Panika to rzecz ludzka.Ale wybaczyć może im tylko ten,który się uratował,nie my.Tego,który zginął obowiązują już inne zasady.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    też żeglarz(2001-11-30)
Reklama