Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Remont Lidla ul.Ogólna Remont Lidla ul.Ogólna

Krajobraz bez domów

Chaty podcieniowe to znak rozpoznawczy wsi od wybrzeża Bałtyku po Mazury. Ostatnie chaty znikają jednak z powierzchni ziemi. Te, które wciąż jeszcze stoją, są w złym stanie i czekają na ratunek.

Dokładnych danych na temat liczby domów podcieniowych nie ma. Z danych zebranych przez Jerzego Domino z elbląskiej delegatury Urzędu Ochrony Zabytków wynika jednak, że w samych tylko okolicach naszego miasta: na Żuławach Elbląskich, Wysoczyźnie i w pobliżu Pasłęka (czyli na tzw. Pogórzu - dawnym Oberlandzie), w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat z powierzchni ziemi znikło około pięćdziesięciu zabytkowych domów. Kolejnych pięćdziesiąt wciąż trwa, ale stan większości z nich jest opłakany - najczęściej dlatego, że ludzie, którzy w nich mieszkają, nie mają pieniędzy na remonty...
     
     Ikony
     Wieś Jelonki pod Pasłękiem w ubiegłym roku obchodziła 700 lat istnienia, zdobyła też miano najatrakcyjniejszej wsi powiatu elbląskiego. Domy podcieniowe, których jest tu aż pięć, pochodzą z XVIII i XIX wieku. Ich stan jest zły, bardzo zły lub tragiczny. Mieszkańcy nie mają pieniędzy na remonty, a często nawet na drobne prace ratujące chaty.
     - Staramy się, jak możemy, aby utrzymać dom, ale koszty są bardzo duże - mówi mieszkanka jednego z domów. - Pieniędzy na remont nie mamy i łatamy, co możemy. Potrzebna jest przede wszystkim wymiana dachu, okien i wzmocnienie całej konstrukcji, bo stary dom osiada. Pomoc w utrzymaniu zabytków mogłyby samorządy, którym powinno zależeć na tym, aby budynki, które są ikonami regionu, mogły jeszcze długo przyciągać turystów.
     Henryk Milewski, wójt gminy Rychliki, twierdzi tymczasem, że gmina właściwie nie może w tej sprawie zrobić nic, bo domy, choć niezwykle cenne... są prywatne.
     - W prywatną własność samorząd zasadniczo nie może ingerować – dowodzi wójt. - Jesteśmy zainteresowani ochroną tych domów. Możemy np. udzielać ulg w podatku, w zamian za to, że właściciele wykonają prace remontowe.
     Mimo tych zapewnień, o takiej możliwości właściciele domu, który odwiedziliśmy, jednak nie wiedzieli.
     
     Pańskie oko tuczy
     Szef delegatury Urzędu Ochrony Zabytków w Elblągu, Mirosław Jonakowski, zachęca mieszkańców podcieniowych chat do aktywności. Do takiej aktywności zachęca także gminy, które mają dużo większe, niż pojedyncze osoby, możliwości zdobywania pieniędzy.
     - O wsparcie można się starać np. w ministerstwie kultury, poprzez departament ochrony zabytków - informuje Jonakowski. - Ubiegać można się o środki na wykonanie remontu lub o refundację wcześniej poniesionych na ten cel wydatków.
     Inna możliwość to oczywiście środki unijne. Wójt Milewski zapewnia, że interesował się unijnymi funduszami. Przyznaje jednak, że na razie tylko przygląda się tematowi.
     - Mówienie to za mało, trzeba zakasać rękawy i pomóc w ratowaniu zabytkowych domów, bo interes w tym mają wszyscy mieszkańcy gminy i regionu - denerwuje się historyk i miłośnik regionu Lech Słodownik.
     
     Grzech zaniedbania
     Na kolejnych organizowanych często za unijne pieniądze seminariach i szkoleniach urzędnicy debatują o tym, że przyszłość regionu to turystyka, tymczasem pod ich nosem znikają lub popadają w ruinę kolejne zabytki.
     - Chaty podcieniowe w Jelonkach, ale też i w innych wsiach, są jakby logo tych miejscowości - mówi Słodownik. - W Jelonkach są np. dwa piękne domy z końca XVIII wieku, które mają jeszcze tzw. czarne kuchnie. Jak się jednak okazuje, nie ma sił i możliwości, aby te domy zabezpieczyć. Chodzi głównie o to, że np. w podcieniach odpadają wiatrołapy, nie ma okien. Tego rodzaju prace niewiele by kosztowały, ale ludzi, którzy mieszkają w tych domach, nie jest na nie stać. Trzeba wreszcie ruszyć z martwego punktu. Niech w końcu władze gminy i urząd konserwatorski wezmą stare domy pod swoją pieczę.
     
     

***

     
     Na terenie Żuław stare chaty podcieniowe podziwiać można: w Dzierzgonce, Jurandowie, Rachowie, Karczowiskach Górnych, Kępniewie, Nowym Dolnie, Markusach, Raczkach Elbląskich, Różanach, Zwierznie, Tropach, Węglach - Żukowie i w Węzinie. Na terenie Wysoczyzny Elbląskiej: w Aniołowie, Borzynowie, Hucie Żuławskiej, Kamienniku Wielkim, Kamionku Wielkim, Łęczu, Pasiece, Pilonie, a także w Próchniku, Przezmarku i Weklicach. W dawnym Oberlandzie: w Jelonkach, Kawkach, Kwietniewie, Osieku, Plajnach, Rychlikach, Słobitach i Stegnach. Najwięcej domów znajduje się w Łęczu, Tropach i Jelonkach.

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Jutro jest wycieczka rowerowa do Osieku - sprawdzenie stanu tamtejszego domu podcieniowego. Zbiórka przy barze Mexico na ul. Oboźnej o 9.25.Zapraszam.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MARECKI(2005-04-01)
  • Ps. W Jelonkach są cztery domy, nie pięć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    MARECKI(2005-04-01)
  • kocham domy podcieniowe i szkoda że tak niszczeją:( jak bym miała dużo pieniędzy to bym sobie taki kupiła, chociażby w Jelonkach:]
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    oDe(2005-04-01)
  • A moim zdaniem, WŁAŚCICIELE DOMÓW "ZABYTKOWYCH" KRYJCIE SIĘ! Bo jak tylko ktoś z ochrony zabytków się zorientuje, że w takim właśnie domu mieszkacie, to klamki wam zmienić nie będzie wolno bez podania w trzech egzemplarzach... Nasze kochane władze i ochrona zabytków robią wszystko, byleby tylko utrudnić renowację - która zawsze wiąże się z jakimiś zmianami, w końcu mamy XXI wiek, a nie XVIII na przykład. A ścisłe i rygorystyczne przestrzeganie przepisów doprowadza tylko te piękne i wartościowe budynki do ruiny. Panowie konserwatorzy - zabytki, które nie służą nikomu i niczemu poza szczurami i utrzymaniem Waszych stołków, to nie zabytki, tylko ruiny. Co widać doskonale na wielu przykładach w naszej okolicy. A przecież gdyby pozwolić komuś odrestaurować, wyremontować i dostosować do współczesnych standardów, to jeszcze nasze wnuki mogłyby się nimi cieszyć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Alf(2005-04-03)
  • Alf-czy ty wiesz,ze stan powszechnej kultury,wiedzy i estetyki jest taki,ze Disco Polo mielibysmy na kazdym kroku. I taka instytucja jak Konserwator Zabytkow, Architekt Miejski jest niezbedny. A ze ich robota polega glownie na niepomocy to sie zgadzam. Pielegnowanie wlasnego stolka i gmatacto przepisow - niestety Panowie Urzednicy -tak was odbieramy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PG(2005-04-03)
  • Kiedys za nieboszczki K byla piekna inicjatywa - rozdawanie projetow budowlanych domow podcieniowych dla nowobudujacych sie Zulawiakow. Nie wiem czym zakonczyla sie ta akcja - moze trzeba wrocic do tego pomyslu. Np prace dyplomowe inzynierow architektow moglyby byc wykonane w tym kierunku + nadzor autorski. Pomysl nie jest nowy - kto zaprojetowal wiadukty na betonowce czy berlince ? Absolwenci roku 1936 Politechniki Berlinskiej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PG(2005-04-03)
  • Wszystkiemu winna jest władza. W każdym normalnym kraju w obiektach zabytkowych mieszkają na ogół ludzie z klas średniej i wyższej, którzy obok autentycznie wyższego poziomu kultury materialnej i duchowej dysponują środkami finansowymi, aby realizować wartości, które są dla nich cenne. W Polsce arystokracja i ziemiaństwo w zasadzie przestały istnieć, a klasa średnia to przeważnie ubodzy z dyplomem, albo nowobogaccy ze słomą w butach. Nie ma więc komu dbać o materialną spuściznę przodków. Wobec tego należałoby z mocy prawa wprowadzić potężne ulgi finansowe dla tych, którzy chcieliby inwestować w renowację zabytków. W końcu chodzi o to, by dany obiekt przetrwał i był użytkowany; kto w nim będzie mieszkał, jest dziś mniej istotne. Tylko obniżka podatków i ulgi na społecznie ważne cele są w stanie cokolwiek jeszcze ruszyć. A do tego - wszędzie sporządzone plany zagospodarowania przestrzennego, precyzyjne warunki zabudowy, odbudowy i zagospodarowania terenów. I będzie dobrze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Panzerzug(2005-04-04)
Reklama