Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Krwawy początek nowej historii Elbląga

Elbląg, Krwawy początek nowej historii Elbląga Stare Miasto w ruinie...

Był mroźny, lutowy dzień. Na ulicach leżał śnieg tak, jak dziś. 10 lutego 1945 roku Armia Czerwona zdobyła Elbląg. Dla ludności niemieckiej zaczęły się straszne dni – mordów, gwałtów, rabunku i pożogi. Żołnierze sowieccy niszczyli wszystko, co wpadło im w ręce. Z dawnej świetności miasta nie pozostało nic….

Gdy trwają spory, jak nazwać lutową rocznicę, czy było to wyzwolenie Elbląga czy może powrót do macierzy, historyk Lech Słodownik nie ma wątpliwości: - To dzień, w którym Rosjanie, w ramach prowadzonych operacji militarnych, zdobyli miasto. Dla pozostałej w nim ludności niemieckiej nastały straszne dni.
     - 9 lutego, przed południem, resztki oddziałów niemieckich pod dowództwem komendanta obrony miasta pułkownika Eberharda Schöpffera, wycofały się przez rzekę Elbląg w stronę Nowego Dworu Gdańskiego – mówi Lech Słodownik. - W Elblągu pozostała ludność, która nie ewakuowała się kierunku Gdańska lub jeszcze na jesieni poprzedniego roku nie opuściła miasta. Byli to ludzie w wieku poprodukcyjnym, osoby, które nie były powołane do wojska – jeśli chodzi o mężczyzn oraz kobiety, dzieci, inwalidzi. Zostali też niektórzy urzędnicy czy kierownicy zakładów, którym zlecono trwanie na stanowiskach do końca. Pracowała przecież gazownia, elektrownia. Szacuje się, że w mieście zostało kilkadziesiąt tysięcy osób.
     
     Miasto-twierdza
     Jak wskazuje Lech Słodownik, Elbląg, rozkazem Heinricha Himmlera po pierwszym rajdzie czołgów Diaczenki, który miał miejsce 23 stycznia, został ogłoszony twierdzą.
     - To nie była decyzja wynikająca z fanatyzmu – wyjaśnia historyk. – Himmler podjął ją ze względów praktycznych. Elbląg miał bowiem bronić drogi ucieczki mas ludności z Prus Wschodnich przez zamarznięty Zalew Wiślany. Wcześniej Rosjanie przecięli ostatnią lądową drogę ewakuacji przez Żuławy w kierunku na Malbork, na Wisłę. Wobec tego dla mas ludności, która tu została, jedynym ratunkiem był Zalew. Uciekali do Mierzei Wiślanej, bo tam od strony Zatoki Gdańskiej saperzy niemieccy pobudowali prowizoryczne pomosty i statki-barki te masy ludności odbierały na Półwysep Helski, do Gdańska czy do Niemiec.
     - Elbląg miał bronić – podobnie jak Kołobrzeg – by te masy ludności miały szansę ucieczki przed nadchodzącą Armią Czerwoną, której okrutna sława była już znana – wskazuje Lech Słodownik.
     
     Okrutny rewanż
     Tych, którzy zostali w Elblągu z własnej woli bądź nie zdążyli się ewakuować spotkał los okrutny.
     - Martyrologia niemiecka nie była u nas mile widziana więc te czasy nie były naświetlane – mówi elbląski historyk. - Dziś jest inaczej. A los byłych mieszkańców Elbląga był tragiczny. Prusy Wschodnie były pierwszą ziemią niemiecką na trasie marszu Armii Czerwonej na Berlin. Rewanż za to, co Niemcy robili w Rosji, miał swoje ujście właśnie tu.
     - Rewanż ten był podsycany oficjalnie – kontynuuje Lech Słodownik. – Ideolodzy tacy, jak Ilja Erenburg, Aleksiej Tołstoj, Michaił Szołochow w listach do czerwonoarmistów mówili „Teraz jesteście u granic znienawidzonej Rzeszy Niemieckiej, macie szansę zrobić im to, co oni nam zrobili. Każdy Niemiec musi być zabity. Macie niszczyć, palić co się da, gwałcić ich kobiety”. I Rosjanie to robili na porządku dziennym. Pierwszym sygnałem, co czeka elbląskich Niemców było to, co wydarzyło się w małej wiosce między Gusiewem a Czerniachowskiem – opowiada historyk. - Wszedł tam pierwszy oddział Armii Czerwonej na obszar Niemiec. Żołnierze wybili do cna ok. 100 mieszkańców – kobiety, dzieci, starców. Przybijali ludzi do drzwi do stodoły. Gwałcili dziewczynki od 8. roku życia, a nawet 90-letnie kobiety. Po trzech dniach Rosjanie zostali wyparci, a wioskę ponownie przejęli Niemcy. Powołali komisję złożoną z państw neutralnych: Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii i nagłośnili te straszne wydarzenia. Ta sytuacja wywołała panikę wśród ludności niemieckiej i dlatego zaczęła ona masowo uciekać na Zachód. Ci ludzie wiedzieli już, co ich czeka z chwilą wejścia Armii Czerwonej.
     
     Horror Szwajcarów, ucieczka Polaków
     10 lutego 1945 roku Elbląg został zdobyty przez Rosjan. Na trzy dni stał się miastem niczyim, a właściwie pozostawał w rękach żołdactwa Armii Czerwonej. Trwały wtedy tzw. pogulanki. Każdy żołnierz mógł robić, co chce. Dopiero później wkroczyły siły bezpieczeństwa i robiły porządek. – Te dni u nas i w Pasłęku zapisały się strasznymi zgłoskami w pamięci mieszkańców – mówi Lech Słodownik..
     Ten straszny czas opisuje w swojej książce „Verloren In Elbląg” („Zagubiony w Elblągu”) Jurgen Haese, niemiecki dokumentalista, reżyser.
     - Został w Elblągu po wkroczeniu Armii Czerwonej. Na jego oczach Rosjanie zastrzelili jego ojca, matka zaś została wywieziona na Syberię – mówi elbląski historyk.
     Żołdacy Armii Czerwonej nie oszczędzili również przebywających w mieście Szwajcarów, mimo, że ci mieli inne prawa – ich kraj pozostawał przecież neutralny. Jak przypomina Lech Słodownik, siedziba wicekonsula mieściła się w kamienicy z kolumnami przy Al. Grunwaldzkiej.
     - Oni tu zostali, ale ich los był tragiczny – mówi. - Byli tak samo traktowani, jak Niemcy. Na dodatek mówili po niemiecku, a to dla Armii Czerwonej oznaczało, że są wrogami i trzeba ich zabić. Przeżyli horror.
     W czasie drugiej wojny światowej w Elblągu przebywali Polacy – robotnicy przymusowi. Byłych ich setki.
     - Jeśli się dało, uciekali na Zachód - mówi Lech Słodownik. - Do nich także docierały informacje, co robi Armia Czerwona. Niektórzy pamiętali o Katyniu, o wojnie polsko-bolszewickiej więc na wszelki wypadek ewakuowali się razem z Niemcami. Bali się posądzenia o to, że swoją pracą wspierali nazizm.
     
     Miasto usiane grobami
     Rosjanie po wejściu do Elbląga rozstrzeliwali rannych żołnierzy niemieckich przebywających w lazaretach mieszczących się w obecnym Urzędzie Miejskim, Sądzie Okręgowym i areszcie śledczym.
     - Do dziś na dziedzińcu wewnętrznym między aresztem a sądem, na ścianie na wysokości piersi dorosłego człowieka, widoczne są ślady po kulach – mówi Lech Słodownik.
     Ludność Elbląga dziesiątkowały też choroby. Gdzie grzebano zmarłych?
     - Pierwszy masowy grób znajduje się przed Urzędem Miejskim, tu, gdzie stoi pomnik Achillesa – wyjaśnia historyk. - Pod koniec 1944 roku Niemcy wykopali w tym miejscu dół i napełnili go wodą. Powstał staw przeciwpożarowy. I w tym pustym stawie rok później chowano tych, którzy zginęli w walkach oraz zamordowanych.
     - Drugi masowy grób był na tzw. Cmentarzu Północnym – obecnie jest to skrawek zieleni między rynkiem przy ul. Płk. Dąbka a drogą, która biegnie w dół do Robotniczej – wymienia dalej. - Trzeci - na dziedzińcu przed halą targową przy ul Gwiezdnej. Tam, gdzie dziś jest postój taxi. Czwarty masowy grób był za budynkiem z czerwonej cegły przy ul. 12 Lutego. W głębi jest bank i łączka. To właśnie to miejsce.
     - Sporo masowych grobów, ale i pojedynczych pochówków było na funkcjonujących cmentarzach przy ul. Agrykola oraz na końcu ul. Bema – dodaje Lech Słodownik. – Przy ul. Agrykola miejsce spoczynku znalazł ojciec wspomnianego wcześniej Jurgena Haese. Syn pochował go dopiero po dwóch miesiącach, bo wcześniej ziemia była zmarznięta. Ciało leżało zawinięte w dywan pod drzewem w ogródku za domem.
     
     Powroty niemożliwe
     Największe zniszczenia w mieście ciągnęły się od Pl. Grunwaldzkiego w kierunku obecnej ul. Hetmańskiej, Giermków, Janowskiej i Szkolnej. Ta część właściwie została zrównana z ziemią. A Stare Miasto ocalało tzn. zniszczone były górne kondygnacje budynków, ale kamienice stały.
     - Ludzie przenosili się do domów opuszczonych – opowiada Lech Słodownik.- Dalej mieli nadzieję, że w tym mieście pozostaną. Okazało się to niemożliwe, bo od 4 do 11 lutego odbywała się konferencja w Jałcie, gdzie definitywnie postanowiono, że Elbląg będzie należał do Polski. Pozostający w mieście Niemcy, ale także żołnierze sowieccy nie mieli tej świadomości. Nie było wówczas takiego przepływu informacji, jak dziś.
     Byli też tacy, którzy wracali do swojego miasta nawet z Syberii. Wracali, bo wydawało im się, że miasto jest dalej niemieckie...
     
     …a niemieckie już nie było
     - Po zajęciu Elbląga przez Armię Czerwoną nastąpił okres sowiecki, który trwał od 10 lutego do końca kwietnia 1945 r. Wówczas jedyną władzą realną była komendantura sowiecka – przekonuje Lech Słodownik. – Rosjanie byli panami życia i śmierci tych, którzy tu zostali. Dopiero później nastąpiło przekazanie miasta władzom polskim – dodaje historyk. - 23 kwietnia do Elbląga przybyła Morska Grupa Operacyjna i władze sądowe z Warszawy. Wtedy zaczęto przejmować władzę od Rosjan w formie rzeczywistej. A był to długotrwały proces, który odbywał się etapami.
     
     Co by było, gdyby…
     - Jako historykowi nie wolno mi gdybać – zastrzega Lech Słodownik. - Jednak Elbląg, ze swoją substancją zabytkową, staromiejską, którą posiadał przed rozpoczęciem walk w styczniu 1945 r., byłby dziś Złotą Pragą, stolicą Czech. Nasza starówka była nietknięta od średniowiecza. Miasto nigdy nie było niszczone. Nawet w najcięższych czasach. I stało do 26 stycznia 1945 r. Perła Elbląga, przepiękna starówka, stała...- ubolewa. - Gdyby tego miasta nie zniszczono w tak dużym stopniu i gdyby nie nastąpił drugi etap, czyli kanibalizm budowlany po drugiej wojnie, kiedy więcej stąd wywieziono i zniszczono, niż podczas działań wojennych…. To wszystko spowodowało, że Elbląg znalazł się po wojnie w niezręcznej sytuacji, którą odczuwamy do dziś.

notowała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Gdyby nie "Żołdacy Armii Czerwonej" Polska zniknelaby z mapy Europy, a Polacy wyfruneliby do nieba przez kominy krematoriow.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 3
    (2010-02-10)
  • Jakim celom propagandowym ma służyć ten paszkwil? Rosjanie byli be, a Niemcy cacy? Gdyby nie przelana krew żółnierzy radzieckich, to było by tak jak napisał poprzednik. Typowa PiS-owska wersja historii.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ququ(2010-02-10)
  • krasnoarmiejcy nie musili nas wyzwalać Polski i zdobyć miasta /. .. to ciekawe. .. a którędy wiodła ich najbliższa droga na Berlin?? Mieli już cykora że alianci od chwili utworzenia drugiego frontu w zdobyciu Berlina ich wyprzedzą. .. ,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    /???./.(2010-02-10)
  • No to nam brakuje tylko tablicy ku pamięci, ,turystów, ,z Berlina, którzy wrócili tam z, ,wycieczki, ,w okresie 1939-1945.Może teraz zaczną nas przeganiać? Tylko na mocy jakiego układu, ,jałtańskiego, ,?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    bbn(2010-02-10)
  • ps: nie mamy wojny i mamy ludzi w wieku produkcyjnym, bez pracy. .. i jak to się czyta, to tylko płakać!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    bbn(2010-02-10)
  • "W stoczni około 650 naszych i 150 rannych Rosjan. Czołgi T-34 podchodzą na odległość 150 metrów. Ostrzał! Artyleria ciężka przy Zufuhrstraße [ul. Dojazdowa] zniszczona. Ciężkie walki z napierającymi Rosjanami. Jakaś dziewczyna płynie z nową liną przez lodowatą rzekę. W ciemnościach przeprawia się reszta. O godzinie 01:00 wymarsz w kierunku niemieckiej pozycji koło Kraffohlsdorf [Bielnik]. Odwracam się na chwilę i widzę za nami płonący Elbląg z 40.000 ludności cywilnej i 3.000 towarzyszy broni, rannymi i poległymi. Palą się następujące wielkie budynki: Teatr, Kusch & Illgner, Kreissparkassen, Lengning, Dresdner Bank, Ligowski, Pilsener, Kettenbrunnenstraße [ul. Wieżowa], Wilhelmstraße [ul. Garbary oraz Studzienna], prawie wszystkie spichrze, z kościołów pozostały jedynie żelazne szkielety. ”
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Sobota, dnia 10.02.1945 r.(2010-02-10)
  • "(. .. ) Elbląg, ze swoją substancją zabytkową, staromiejską, którą posiadał przed rozpoczęciem walk w styczniu 1945 r. , byłby dziś Złotą Pragą, stolicą Czech. " Proponuję konkurs: stolicą jakiego jeszcze kraju mógłby być dziś Elbląg, gdyby nie wydarzenia opisane w artykule?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    orek(2010-02-10)
  • Tak czytam wypowiedzi przedmówców i sądze że ruskim to byscie z chęcia jeszcze z 50 pomników postawili, za rewelacyjnie sprawne mordowanie ludności. Ni Niemcy, ni Rosjanie nie oszczędzili nas. Jedni i drudzy wymordowali tysiace Polaków. O tym chyba zapomnieliście.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2010-02-10)
  • To nie jest wyzwolenie! Miasto po prostu zostało zdobyte, tak jak Warmia i Mazury czy Szczecin. TO nie były polskie ziemie: Pomorze Zachodnei - z tysiąc lat temu przez chwilę były podbite, ale szybko je utracono i sieusamodzielniło. Warmia, Mazury - ziemie pruskie, nie słowiańckie, zajęte przez Krzyżaków i ponad 200 lat przez nich rządzone, potem po wojnie 13-to letniej zdobyte przez Polskę (ale tylko mała częśc), w 1772 r. ten kawałeczek pólnocnej Polski przejmuja Prusy (nie Niemcy!!! w tamtym czaie istaniało wiele państw niemieckich, prowadzących ze sobą wojny nawet!!!. Zjednoczenie dokona sie dopiero za 100 lat!). Historia jaka była, taka była i nikt tego nie zmieni. A smiac się chce, jak nadal niektórzy powtarzają tezy komunistycznej propagandy o "prasłowiańskich ziemiach" na pólnocy, równiez w odniesieńiu do Olsztyna czy Elblaga (bo takie można równiez znaleź!). .. A jakby Skandynawowie zajęłi dzisiaj Elbląg i okolice to co, tez mogą mówic o "ziemiach Odzyskanych", bo ponad 100 lat temu mielu tu Truso, 2000 lat temu tu (Polska pólnocna) żyli ich przodkowie, Goci. .. .itd, itp. Podobnie w całej Europie - rózne tereny zmieniały swoja przynaleznoś państwową, to były niepodległe. Arabowie - tez mogliby nazwac dzisiaj Hiszpanie czy Portugalię, Sycylię ziemiami zabranymi. .. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Stiopa(2010-02-10)
  • To dobrze, że ktoś przypomniał jak wygląda wojna z bliska. NIGDY WIĘCEJ WOJNY W EUROPIE !!!!! Myślę, że mimo wszystko koledzy Diaczenki zasłużyli na zbawienie duszy. Na pewno zasłużyli na modlitwę za odpuszczenie grzechów !!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hero(2010-02-10)
  • Ruscy nas mordowali sposobem na "Urrraaa!!!" a Niemcy metodycznie, według planu. Co za różnica. I jedni i drudzy to mordercy i okupanci. A co do Polskości Elbląga do przez kilkaset lat była tu duża społecznośc Polska jak i wiele innych nacji, które zgodnie mieszkały z Niemcami. Gdyby Ruski nie potraktowali Elbląga jak lunaparku na drodze do Berlina to może starówka by sie ostała, ale ludzi i tak by wybito.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Pasjonat(2010-02-10)
  • to moze oddajmy niemcom ich dzialki budowlane. .. .przeciez tez mieli je wykupione na 99lat. w koncu to my zaczelismy wojne. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    heidrich(2010-02-10)
Reklama