Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pogoda nie ma znaczenia Pogoda nie ma znaczenia

Kto był „mózgiem” przestępczej grupy?

Elbląg, Kto był „mózgiem” przestępczej grupy? Na ławie oskarżonych zasiada osiem osób, w tym jedna kobieta. Dwie z nich odpowiadają z wolnej stopy (fot. AD)
Rek

Grupą, która zajmowała się wywożeniem kobiet do niemieckich agencji towarzyskich kierował Marek K. Moja rola w tym procederze była mało znacząca. Załatwiłem jedną dziewczynę, by „Krasul” dał mi spokój, ale pieniędzy za to nie dostałem. Ona wiedziała dokąd jedzie i po co - twierdzi Wojciech K., który jest jednym z oskarżonych w sprawie o handel kobietami. Odpowiada on z wolnej stopy, zgodził się na współpracę z wymiarem sprawiedliwości licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Dziś (10 lutego) w Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa w tym procesie. Wyjaśnienia składał m.in. oskarżony 41-letni Wojciech K. Mężczyzna już we wcześniejszym postępowaniu przyznał się do popełnienia przestępstwa i chciał skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary. Odpowiada z wolnej stopy.
     - Byłem już kilkakrotnie karany, ale ożeniłem się i chcę zerwać z tym wszystkim, z tzw. półświatkiem – mówił dziś w sądzie.
     Wojciech K. wskazuje jako szefa grupy Marka K., pseudonim „Krasul”. Jego kierowcą miał być inny oskarżony, ps. „Szkielet”.
     - Grupa ta zajmowała się wywożeniem kobiet do Niemiec, do agencji towarzyskich oraz wyłudzeniami kredytów – zeznawał Wojciech K. – „Krasula” znam od kilku lat. Handlowałem kiedyś spirytusem i doszło między nami do konfliktu. „Krasul” wymyślił sobie, że ja handluję na jego terenie. W związku z tym chciał, bym mu płacił i kupował od niego towar. Nie zgodziłem się. „Krasul” zaproponował, że da mi spokój, jeśli załatwię dziewczynę do agencji w Niemczech. Polecił mi, bym się lepiej postarał, bo to dla jakiegoś Armeńca.
     - Kaśkę spotkałem koło domu – wspominał oskarżony. – Zapytałem ją, czy pracuje. Zapytałem wprost czy chce jechać do Niemiec do pracy w agencji towarzyskiej. Po kilku dniach zgodziła się. „Krasul” pytał ją jeszcze czy nie ma jakiejś koleżanki chętnej na taki wyjazd. I wiem, że razem z Kaśką pojechała jeszcze jedna dziewczyna.
     Na wyjazd do Niemiec Wojciech K. pożyczył Markowi K. swój samochód. Miał za to otrzymać tysiąc złotych.
     - Samochód odzyskałem po miesiącu – mówił w sądzie. – „Krasul” twierdził, że coś się zepsuło i naprawa kosztowała 999 zł – dał mi na to rachunek – to był jakiś świstek, bez pieczątki nawet. Obiecanego tysiąca więc nie dostałem. Za załatwienie Kaśki też nic nie dostałem.
     Wojciech K. twierdzi, że „Krasul” woził dziewczyny do Ormian – sam miał mu to oficjalnie powiedzieć. Znał też jakiegoś Ormianina mieszkającego w Elblągu.
     - Proponował mi od niego zakup amfetaminy, a nawet „kałasznikowa” – mówił dziś w sądzie. – Nie zgodziłem się.
     Wojciech K. wspomniał, że na własną rękę zawiózł do Niemiec jeszcze inną Kaśkę. Miała go o to poprosić Agnieszka, która mieszka we Frankfurcie. Dała za to jego koledze 900 euro.
     - Wysłała mi potem jeszcze 500 euro na kolejną dziewczynę, ale ja podzieliłem się kasą z Dawidem i tyle – opowiadał Wojciech K. – Agnieszka dzwoniła do mnie później i nawet mi groziła.
     Wojciech K. chętnie odpowiada na pytania sądu, obrońców, a nawet oskarżonych, w tym Marka K. Ten z kolei twierdzi od początku procesu, że to Wojciech K. był „mózgiem” grupy.
     Wojciech K. wyjawił dziś w sądzie, że obawia się o życie swojej rodziny: - Przed pierwszą rozprawą, gdy byłem z psem na spacerze, minął mnie jakiś chłopak w kapturze na głowie i powiedział „Powodzenia, niedługo sprawa”. Później, pod moją nieobecność, do drzwi mojego mieszkania zapukał Piotr J., który jest świadkiem w sprawie. Żona się wystraszyła i rozmawiała z nim tylko przez zamknięte drzwi, które na chwilę uchyliła. Piotr szukał ze mną kontaktu.
     Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na piątek, 12 lutego.
     
     Zobacz też:
     Miały być opiekunkami, barmankami, a trafiły do nocnych klubów
     To pomówienia, jesteśmy niewinni
     

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama