Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

L. ROGOWSKI: Znowu złe prognozy...

Elbląg, L. ROGOWSKI: Znowu złe prognozy... Lech Rogowski

Rozmowa z Lechem Rogowskim, naczelnikiem wydziału zarządzania kryzysowego powiatu elbląskiego.

Jeszcze tak na dobrą sprawę służby przeciwpowodziowe nie zdążyły się otrząsnąć po niedawnym zagrożeniu powodzią, a tu znów mamy złe prognozy...
     Rzeczywiście, przez dwa tygodnie mieliśmy pogotowie i alarm powodziowy. Znowu nadchodzą do nas niekorzystne wiatry. Poziomy wód zbliżają się do stanów ostrzegawczych, a prognozy są niekorzystne i możemy kolejny raz mieć problem z ewentualnym zagrożeniem powodziowym.
     
     Tym razem nie będą to roztopy, ale woda, która przez wiatr jest wpychana do rzeki Elbląg z Zalewu Wiślanego i dalej do Jeziora Drużno...
     Szczególnie wiosenne wiatry są północne i północno-zachodnie. Tak zwana "cofka" może spowodować napełnienie jeziora Drużno, a wały - co tu ukrywać - w dalszym ciągu są jeszcze nasiąknięte wodą, dużo w nich przecieków, nadal leżą tam worki z piaskiem. Wały są osłabione i kilkudniowe wiatry północne mogą spowodować, że kolejny raz będziemy musieli ich bronić. A woda, tak naprawdę od wysokich stanów alarmowych, które notowaliśmy jeszcze niedawno, opadła raptem o 40-50 cm. Te wały nie miały szansy wyschnąć, w dalszym ciągu są nasiąknięte jak gąbka.
     
     Czy służby przeciwpowodziowe starostwa już wyliczyły, ile kosztowała zakończona niedawno akcja?
     Na razie wyliczyliśmy, że to kwota około 50 tysięcy zł - tyle kosztowało użycie sił strażaków, wyżywienie, zakwaterowanie. Nie policzyliśmy jeszcze do końca kosztów przewozu piasku, worków. Gminy też robią jeszcze swoje wyliczenia. Myślę, że w sumie wyjdzie to 70-80 tysięcy zł. Zagrożenie było na terenie powiatu, więc starosta będzie za to wszystko płacił, mimo że pieniędzy na ten cel w ogóle nie ma w swoim budżecie. W tej chwili musieliśmy z własnych środków zapłacić. Starosta jednak będzie pisał do Komendanta Głównego Straży Pożarnej, do Wojewody, do Marszałka o wsparcie, tak, by te koszty, które ponieśliśmy, w jakiś sposób zwrócić i wszystkim zapłacić.
     
     Czy służby przeciwpowodziowe po tej ostatniej akcji nabyły nowych doświadczeń?
     Po pierwsze wiemy, że nie możemy używać do tego typu akcji ciężkiego sprzętu. Potrzebny jest sprzęt lekki, busy do przewozu ludzi, sprzęt pływający, czyli łodzie z silnikami strumieniowymi, którymi można szybko podpłynąć, przewieźć worki i uszczelnić wały od strony wody, no i sprzęt oświetleniowy. Przekonaliśmy się, że nie możemy używać ciężkiego sprzętu na wałach, bo są one w złym stanie. Taki sprzęt może naruszyć ich konstrukcję i spowodować zagrożenie.

przyg. J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama