Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Lipne porwanie

Ojciec 38-letniego Sławomira C. zgłosił policji porwanie syna. Okazało się jednak, że uprowadzenie było mistyfikacją, którą obmyślił 38-latek z powodu kłopotów finansowych.

We wtorek około godz. 16.00 oficer dyżurny elbląskiej policji otrzymał informację o porwaniu 38-letniego Sławomira C., mieszkańca województwa małopolskiego, który przebywał w Elblągu u krewnych.
     - Dzwonił ojciec porwanego mężczyzny - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. - Jego relacja była przejmująca. Twierdził, że 20 minut wcześniej syn poinformował go telefonicznie, że jedzie z Braniewa w kierunku Elbląga drogą nr 22 i ma przy sobie 170 tys. złotych, które otrzymał od dłużnika z Braniewa. Pieniądze pochodziły z handlu węglem, gdyż takie interesy prowadził Sławomir C.
     Ojciec porwanego powiedział policjantom, że w głosie syna dawało się wyczuć strach. Twierdził, że jedzie za nim jakiś samochód, w którym siedzą dwaj mężczyźni i śledzą go. Prosił, by ojciec wyjechał mu naprzeciw.
     Około 10 kilometrów od Elbląga na poboczu "berlinki" stał zaparkowany Opel Corsa należący do Sławomira C. Samochód był otwarty, w środku nie było nikogo, w stacyjce znajdowały się kluczyki. Na miejsce zdarzenia przyjechała grupa dochodzeniowo-śledcza policji.
     - Policjanci przeprowadzili oględziny miejsca uprowadzenia, zabezpieczyli ślady - kontynuuje Jakub Sawicki. - Użyto psów służbowych, przesłuchano osoby, które miały w ostatnim czasie kontakt ze Sławomirem C. Policjanci ustalili, że Sławomir C. pozostawił samochód na poboczu "berlinki", następnie przeszedł około 600 metrów i wsiadł do innego auta.
     Następnego dnia Sławomir C. zadzwonił do rodziców i powiedział, że jest w hotelu w Kątach Rybackich. Pojechali tam policjanci wraz z rodzicami “poszkodowanego”.
     - Sławomir C. oznajmił, że cała historia uprowadzenia została przez niego zaaranżowana, gdyż ma duże długi u swoich partnerów handlowych i w ten właśnie sposób chciał się usprawiedliwić przed nimi, okazując dobre chęci i gotowość do spłaty pieniędzmi, których w rzeczywistości nie posiadał - dodaje Jakub Sawicki. - Z prawnego punktu widzenia ojciec Sławomira C. nie wprowadził w błąd organów ścigania, gdyż o fikcyjnym uprowadzeniu nie miał pojęcia. Czynności w tej sprawie trwają.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama