Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 19-10-2017, imieniny Jana, Pawła
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Złapani na gorącym uczynku. Złapani na gorącym uczynku.

"Łowcy duchów" na tropie

 
Elbląg, "Łowcy duchów" na tropie (fot. KMP Elbląg)
Rek

Szukają tych, którzy „rozpływają się w powietrzu”, dlatego koledzy z branży mówią na nich „łowcy duchów”. Codziennie zajmują się ludzkimi tragediami i dają nadzieję rodzinom zaginionych. Przede wszystkim są skuteczni. Wykrywają ponad 90 proc. zaginięć, a w każdym przypadku chodzi przecież o ludzkie życie.

Zespół do spraw poszukiwań i identyfikacji osób składa się z siedmiu funkcjonariuszy. Ta niewielka komórka ulokowana jest w wydziale kryminalnym elbląskiej komendy. Szukają zaginionych i dzielą ich na trzy kategorie ważności. Priorytet to oczywiście kategoria pierwsza. Są to dzieci do 15 lat, potencjalni samobójcy, a także osoby w podeszłym wieku i chore. Ścigają także przestępców, na których są wystawione listy gończe, między innymi za kradzieże, rozboje czy narkotyki.
     
     Tak wygląda dzień pracy „poszukiwacza”
     - Dzień zaczynamy od sprawdzenia wszystkich informacji. Zazwyczaj mamy nasze własne ustalenia zdobyte w tzw. pracy operacyjnej - opowiada nadkomisarz Sebastian Bułach, specjalista wydziału kryminalnego. - Dzień zaczyna się o godz. 6, a kończy…? Właściwie nie wiem, kiedy się kończy. Często pracujemy po godzinach. Mamy we krwi niezdrowy nawyk. Nawet jak jadę z żoną na zakupy i widzę poszukiwanego, to go po prostu zatrzymuję. Nasza służba trwa praktycznie całą dobę. Jesteśmy pod telefonem. Pamiętam, jak jednego dnia mieliśmy trzy zaginięcia i to pierwszej kategorii. Pod „fajrant” znaleźliśmy jedną osobę, która trafiła pod opiekę rodziny. Nie zdążyłem dojechać do domu, a tu telefon od dyżurnego o zaginięciu kolejnej. Dobrze, że mieliśmy namiary na adres, gdzie przebywała. Znów dobry uczynek i kolejna „duszyczka” wróciła do domu. Ja też. Nie minęła godzina i znów telefon. Okazało się, że zaginęła dziewczyna. Znaleźliśmy ją następnego dnia nad ranem w Nowym Dworze Gdańskim. Dziecko było na „gigancie”.
     
     Na tropie zaginionych

     - Na szczęście szczęśliwych zakończeń jest więcej. Jest kilka historii, które utkwiły mi w pamięci - mówi aspirant sztabowy Leszek Polek, detektyw wydziału kryminalnego. - Jedna z nich miała miejsce we wrześniu 2014 roku. To był Krasny Las pod Elblągiem. Szukaliśmy starszego, schorowanego grzybiarza, który wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Ściągnęliśmy psy z Gdańska, mieliśmy drony, żołnierzy z żandarmerii, straż leśną i strażaków. W sumie w działaniach wzięło udział kilkaset osób. To było szczęśliwe zakończenie. Znaleźliśmy pana na działce. Szkoda, że rodzina nam wcześniej nie powiedziała, ze w ogóle ma jakąś działkę. Najważniejsze, że był żywy.
     Podobna sytuacja miała miejsce w lutym 2015 roku na Wyspie Nowakowskiej. Tam starszy pan ze słabą pamięcią i orientacją w terenie, wyszedł z domu i zniknął jak duch. Na jego ślad trafiliśmy 15 kilometrów od domu. Znaleźliśmy na śniegu ślady gumowców, w bardzo rzadko uczęszczanym miejscu. Chłop wpadł do rowu melioracyjnego. Był cały przemoczony. Spodnie miał już zamarznięte na kamień. Nie przeżyłby kolejnej godziny.
     Pamiętam też dramat kobiety, której uciekła 13-letnia wnuczka. Jak się okazało, zakochana w 40-letnim „chłopaku”. Mieliśmy informacje, że wcześniej umawiali się przez Internet. Pan przyjechał ze Stargardu Szczecińskiego. Ustaliliśmy, że zameldowali się w jednym z elbląskich hoteli i dosłownie wyciągnęliśmy ich z łóżka. Dziewczynka powiedziała, że się w nim zakochała i chciała stracić dziewictwo. Trafiła pod opiekę babci, a amator nieletnich na policyjny „dołek”. Powiedziała mu, że jest dużo starsza. Kilka miesięcy później znów do niego uciekła. Wówczas spotkanie zaowocowało ciążą. W rezultacie nieletnia trafiła do ośrodka wychowawczego, a mężczyznę zamknęliśmy za pedofilię.
     Na początku roku szukaliśmy starszej pani, która po operacji dostała wypis ze szpitala i pojechała autobusem do domu. Zaalarmował nas jej syn, który nie zastał matki w szpitalu. Okazało się, że pani była spod Nowego Dworu Gdańskiego. Dotarliśmy do kierowcy PKS-u, który pamiętał starszą panią opowiadającą o historii swojej choroby. Znaleźliśmy ją całą i zdrową. Zabawne było to, co powiedziała nam jej rodzina. Twierdzili, że kobieta nie miała żadnych pieniędzy, by wrócić. Z ciekawości zapytałem o to naszą staruszkę, która zabawnie skwitowała całą sytuację; „Panie policjancie, jak ja bym im powiedziała, gdzie ja mam te pieniążki, to wie pan… Ja nie jestem głupia!”.
     Innym razem był sobie żołnierz z Trójmiasta. Przyjechał do Elbląga i wynajmował pokoik w mieszkaniu „Nad Jarem”. Poznał kobietę i jakoś mu się wiodło. Pewnego dnia przyszła właścicielka po pieniądze. Na stole leżały tylko dwa listy, w których żegnał się ze wszystkimi, dziękował za pomoc itp. Po kilku godzinach na jednym z osiedli znaleźliśmy pijanego delikwenta. W siatce jeszcze miał jakieś butelki. Prawie skoczył nam do gardeł. Miał pretensje, że w ogóle śmiemy go zaczepiać. Wrócił do domu.
     
     Są i tragiczne zakończenia

     W naszej służbie nie brakuje też tragedii. Pewnego razu szukaliśmy starszej pani, która miała schizofrenię i wyszła z ośrodka opiekuńczego. Wpadła do niewielkiej rzeczki i niestety znaleźliśmy już tylko ciało. Innym razem badaliśmy sprawę mieszkańca Ornety, który przyjechał do Elbląga, zatrudnił się jako budowlaniec i pomieszkiwał z kolegą. Pewnego wieczoru po telefonicznej kłótni z żoną wyszedł i zaginął. Wówczas jeździliśmy nawet do Mławy, gdzie mieszkała jego znajoma. Po dwóch miesiącach jego ciało wypłynęło w okolicach przystani jachtowej w Elblągu. Zidentyfikował je kolega. To smutne, ale takie przypadki się zdarzają. Facet nie dał rady.
     
     Nierozwiązane sprawy
 - Spośród 973 osób poszukiwanych w ubiegłym roku policjanci zatrzymali 774. Myślę, że to niezły wynik - mówi opowiada aspirant sztabowy Andrzej Borzewski, koordynator zespołu. - Pozostałe ukrywają się, między innymi na terenie innych krajów Unii. Jeżeli chodzi o zaginionych, to w 2015 było ich 114. Udało się odnaleźć 110 osób. Pozostałe cztery przypadki są wyjątkowe.
     Pierwszy z nich to nieszczęśliwie zakochany elblążanin, który pojechał do Kenii, tam poznał kobietę i się ożenił. Sprowadził panią do Polski, załatwił wszystkie formalności, żeby mogła legalnie przebywać. I co? I go wykorzystała. Uciekła do Niemiec i tam się ukrywa u swoich pobratymców. Ma z nią kontakt mailowy, ale nie odpuszcza i chce, by wróciła do niego.
     Kolejna sprawa zaginięcia dotyczy polskiego żeglarza, który w styczniu 2015 roku u wybrzeży Szkocji uczestniczył w katastrofie cementowca. Cały czas ten elblążanin figuruje w rejestrze zaginionych. Dwie pozostały sprawy to ucieczki z ośrodków wychowawczych. Są to nieletni, z którymi były wcześniej już problemy.
     Opisane zdarzenia to tylko ułamek spraw, które codziennie staramy się rozwiązać. Nie dla statystyk, nie dla pieniędzy, bo przecież to praca w budżetówce. Kokosów tu nie ma i nie będzie. Ale nie to jest ważne. Najistotniejsza jest satysfakcja, jak odnajdziemy żywego człowieka. To, że możemy jechać do jakiejś matki i oddać jej dziecko, którego nie było dwa dni, bo miało kaprys i zwiało z domu. Ta praca odbija się trochę na naszym życiu prywatnym. Ale co zrobić? Przecież ktoś musi się tym zajmować.

Jakub Sawicki, Zespół Prasowy KMP Elbląg
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Myslę że powinni poszukać twojego rozumu bo zdecydowanie można go uznać jako zaginiony organ twojego organizmu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    19 1
    (2016-04-05)
  • Obawiam się, że jego nie znajdą. Niestety, nie wszystkie sprawy można wykryć.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 2
    pbkp;(2016-04-05)
  • Ja nie jestem kucharką tylko niebiańską dogadzaczką.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 4
    Alicja40(2016-04-05)
  • Hehe fajna fucha:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 3
    (2016-04-05)
  • Koleś musiał być w niezłej desperacji skoro pojechał na poszukiwania partnerki aż do Kenii. Tylko klient nie pomyślał, że to jasne jak słońce, że taka poleci jedynie na kasę i możliwość wyjazdu do dużo bogatszego świata, a nie na jego osobę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    Dobresobie(2016-04-05)
  • Normalnie sami Borewicze! Dla wyjaśnienia starszego Pana "grzybiarza" z 2014r znalazł jego wnuk, starszą panią z Nowego Dworu policja ale która jeździła razem z jej rodziną,
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 1
    (2016-04-05)
  • I tak to właśnie działa, kiedyś zgłosiłem kradzież no i oczywiście stwierdzili że się tym zajmą, ale sam na własną rękę znalazłem skradziony przedmiot i wraz z nim sprawców, oczywiście panowie policjanci dalsze czynności poprowadzili sami ale kazali mi złożyć zeznania z których nasmarowali protokół i podsuneli mi do podpisania postanowiłem jednak go przeczytać i jak się okazało Pan policjant w protokole napisał ze to policja znalazła skradziony przedmiot i sprawców gdy powiedziałem że to nie prawda usłyszałem tylko "wie Pan źle by to wyglądało i statystykę sobie też jakoś wyrobić musimy " spojrzałem na tego policjanta I podpisałem mu te wypociny bym nie musiał więcej patrzeć na te żałosne mordy. Normalnie jak w Moskiewskiej Milicji!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    1 0
    (2016-04-05)
  • Brawo poszukiwacze duszyczek. .. .. ciężka ta Wasza praca :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    (2016-04-06)
  • od kiedy żywy człowiek jest duchem?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2016-04-06)
Reklama