Niedziela 24-06-2018, imieniny Jana, Danuty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie może być konfliktu między nami

Elbląg, Nie może być konfliktu między nami Fiodor Jaroszewicz, mer miasta Bałtijsk.

Przed wyborem na mera Bałtijska zajmowałem się biznesem z Polakami - mówi Fiodor Jaroszewicz, mer partnerskiego dla Elbląga miasta, który w piątek przewodniczył ośmioosobowej delegacji goszczącej w naszym mieście. Z Fiodorem Jaroszewiczem rozmawia Andrzej Minkiewicz.

Andrzej Minkiewicz: - Jakiego rodzaju była to współpraca i jakie są jej trwałe efekty?
     Fiodor Jaroszewicz: - Z moim udziałem utworzonych zostało wiele firm i w Polsce, i w Rosji, a ludzie z naszych krajów mają w nich pracę do dzisiaj. Współpracowałem z gdańską rafinerią przy budowie stacji benzynowych. W międzyczasie nawiązałem kontakty z biznesem w Kaliningradzie. Budowlani z Gdańska, Gdyni i Elbląga weszli na place prestiżowych dla stolicy obwodu inwestycji. Zbudowali w europejskim stylu biurowiec, pierwszy basen i pierwszy w Kalinigradzie hotel o europejskim standardzie. Te kontakty biznesowe zbudowały trwałe przyjaźnie i rzeczywiste zaufanie. Nie może być konfliktu między nami.
     
     Konflikt jednak istnieje, wymownym tego przykładem jest obowiązujący nadal rosyjski zakaz korzystania z toru wodnego przez Cieśninę Piławską?
     Przez naszych polityków stracili wszyscy. Straciła zarówno strona polska, jak i rosyjska. To nie jest dobre podejście. To najważniejszy problem, który musimy wspólnie rozwiązać. Jest to kwestia wykorzystania dla gospodarczego rozwoju terenów położonych nad Zalewem Wiślanym, Zalewem Kaliningardzkim, a zwłaszcza Mierzei Wiślanej. W tej kwestii bardzo blisko współpracujemy z Krynicą Morską. Z terenu rosyjskiej części Mierzei Wiślanej zostały praktycznie wyprowadzone wszystkie formacje wojskowe, które się tam znajdowały. My nie mamy doświadczenia, jeśli chodzi o zagospodarowanie tego typu terenów, chcemy skorzystać z waszych doświadczeń.
     
     Z pewnością ułatwiłoby to otwarcie dróg wodnych, ale do tego nie wystarczą apele ze strony polskiej.
     Może o tym nie wiecie, ale my też apelujemy do władz obwodu kaliningradzkiego o uruchomienie tego toru wodnego. Mamy naciski ze strony przedsiębiorców z naszego rejonu, którzy mają bardzo konkretne plany na rozwój współpracy korzystnej dla obu stron. Wspieramy, jak możemy, wasze starania, a po powołaniu komisji ekspertów z Polski i Rosji nadzieje na definitywne załatwienie tej sprawy są większe niż kiedykolwiek. Ludzie z Bałtijska bardzo sobie cenią przyjazne i konkretne efekty współpracy z partnerskim Elblągiem. Chcielibyśmy, żeby takie stosunki istniały również na poziomie naszych państw, naszych rządów. My to potrafiliśmy zrobić w organach samorządu terytorialnego, korzystnie współpracować ze sobą. Niestety, przedstawiciele naszych władz nie robią tego tak, jak to robimy my. A my będziemy dążyli do jeszcze bardziej efektywnej współpracy między samorządami Elbląga i Bałtijska.
     
     
     

Andrzej Minkiewicz - Telewizja Elbląska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Rzeczywiście wyprowadzili wojska z rosyjskiej części Mierzei Wiślanej, ale co tam zostawili? Czy taki szajs jak w Groß Born? (Borne Sulinowo?). Przecież parę kilometrów od Piasków (Neu Krug) znajdowała się piękna wioska rybacka Narmeln (ros. Rybaczyj). Już wiadomo, że tam kamień na kamieniu nie pozostał i trudno znaleźć nawet fundamenty. A dlaczego mer Piławy (Bałtyjska) nie wspomniał o mozliwości otwarcia przejścia dla pieszych? Może lepiej mówić wreszcie prawdę, że sprawa Mierzei, Głębi Piławskiej i "szykan granicznych" na trasie do - i z Królewca, powodują znaczne problemy gospodarcze dla Elbląga.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    K.D.(2006-10-14)
  • W relacjach z Ruskimi jesteśmy na pozycji biednego krewnego i to musimy sobie w koncu uświadomić. Więcej dumy w nas niż rozumu. Ale kiedy my zrozumiemy , że zgoda z Ruskimi to nasz interes ? Spieprzmy do końca wszystko. Wysługujmy się Amerykancom. Dajmy sie wrobić w jeszcze jedno łajno- w parasol atomowy. Dlaczego w tej sprawie nie wypowiada sie naród Polski tylko kilku sezonowych politykierów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-10-14)
  • z Ruskiem się jeszcze nikt przy jednym stole nie najadł, im dalej od nich tym lepiej, budować mur, tarczę i co się da, a o handlu zaomnieć bo to dziki kraj jest i dzisiaj handlują, jutro nie handlują bo coś im tam się nie podoba i tak w kółko Macieju, dlziecinada taka .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rozumny(2006-10-15)
  • Rozumny czy Ty aby jesteś rozumny? Przypominasz mi sarmatę co z miotły robi armatę! Musimy mieć świadomość narodową,musimy sie szanować ale i musimy wiedzieć kim jesteśmy i gdzie jesteśmy. Żaden Czech ani Słowak ani Węgier nie robi takiego zamętu wokół siebie jak Polak.Jesteśmy specjalistami od mieszania u siebie a nawet i u innych. Kto nam daje to prawo?- Własna pycha? Nie tylko ja tak myślę. Polecam lekturkę Ryszarda Kapuścińskiego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    chello(2006-10-16)
  • A coś się Pan tak oburzył? co się takiego stało? po co te nerwy, prawda jest taka, że im dalej od ruskich tym lepiej i nie ma tu deliberować i się obrażać, takie są fakty historyczne, zmaist kapusty to trzeba czytać książki o historii Polski, a nie rferaty na partyjne zjazdy o przyjaźni polsko-ruskiej, bo to zawsze było tak naprawdę zwykłe pachołkowanie im przez zdrajców narodu i jego kosztem zresztą. Elbląg bardzo cierpi przez to sąsiedztwo, miasto ci "przyjaciele" odcieli od morza, bo coś im się tak poprzestawiało w głowie, że tak będzie dobrze i co? zamiast nazywać sprawy po imieniu, podpisują z nimi papierki o dobrosąsiedztwie, to lipa nic więcej, oszustwo tylko dla kogo i po co cyrk?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rozumny(2006-10-16)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Królik minaturka
Artemia
Fretka
Krewetkarium