Czwartek 15-11-2018, imieniny Alberta, Leopolda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Nieznane historie okolic Elbląga

 
Elbląg, Nieznane historie okolic Elbląga fot. Sebastian Malicki
Rek

 Dlaczego Braniewo nie jest stolicą diecezji? Gdzie w Kadynach leży opuszczony cmentarz ewangelicki? Do tego widoki z nowego ratusza w Tolkmicku. I wizyta w cegielni, gdzie można było podziwiać ogromną kolekcję… żelazek (z duszą). Właśnie dlatego warto jeździć na wycieczki z PTTK. Zobacz fotoreportaż.

 Na zwiedzanie Braniewa można spokojnie poświęcić cały dzień, tylko trzeba wiedzieć gdzie iść. Warto zobaczyć bazylikę mniejszą w Braniewie pw. św. Katarzyny. Budowę kościoła rozpoczęto w 1346 r. Został on wzniesiony na tym samym miejscu, gdzie już wcześniej, mniej więcej od 1280 r. istniał kościół drewniany ku czci św. Katarzyny. Obecny kościół wybudowany był przypuszczalnie jako trzeci w Braniewie. Bazylika ma bardzo ubogie wyposażenie, co w opinii niektórych jest zaletą, gdyż dzięki temu można podziwiać surowość budowli. Wyposażenie starego braniewskiego kościoła zostało rozdysponowane pomiędzy inne kościoły diecezji. Ołtarz znajduje się w Nowym Stawie.
     - Kiedyś byłam w Nowym Stawie i przedstawiłam się księdzu, że jestem braniewianką. Ów ksiądz zbladł i zapytał, czy przypadkiem nie przyjechałam zabrać im ołtarza – Anna Ławska, przewodnik PTTK i mieszkanka Braniewa przedstawiła anegdotę uczestnikom sobotniej wycieczki z cyklu „Z przewodnikiem PTTK za miasto”.
     Z bazyliką wiążę się też opowieść o szczątkach błogosławionej Reginy Protmann (jej niewielki pomnik znajduje się przed kościołem). Uciekając w 1945 r. przed Armią Czerwoną siostry katarzynki z Braniewa schowały szczątki swojej założycielki. Wieść o miejscu ukrycia dość szybko zaginęła. Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku znalazł je ksiądz Brandys w rosyjskim Mamonowie. Bezpośrednio po II wojnie światowej Mamonowo nazywało się Święta Siekierka i miało przypaść Polsce. Ówczesna granica polsko – radziecka nie była dokładnie wytyczona w terenie i aż do połowy lat pięćdziesiątych dość często się zmieniała.
     - Z tego powodu stolicę diecezji przeniesiono z Fromborka do Olsztyna, gdyż nie wiadomo było, czy Frombork przypadnie Polsce – mówiła Anna Ławska.
     W czasach powstawania państwa krzyżackiego stolicą diecezji miało być Braniewo. Zbyt często jednak miasto padało ofiarą ataków litewskich i lokalnych plemion pruskich. Zdecydowano się więc przenieść siedzibę biskupstwa do bezpieczniejszego Fromborka.
     Trochę niedocenioną atrakcją Braniewa jest też sanktuarium krzyża św. Powstało na pamiątkę wydarzenia z okresu wojen polsko – szwedzkich w XVII w. Żołnierze szwedzcy postrzelili obraz Tronu Łaski wiszący na drzewie. Obraz zapłakał krwią. Na pamiątkę tego wydarzenia zbudowano kaplicę. Dziś obok kościoła znajduje się klasztor redemptorystów.
     Kolejną ciekawą miejscowością, którą odwiedzili uczestnicy sobotniej wycieczki jest Pogrodzie. Znajduje się tam między innymi jeden z nielicznych na ziemi elbląskiej kościołów, który zawsze należał do rzymskich katolików. Wieś przez jakiś czas nazywała się Moniuszkowo.
     - W związku z tym kilku ludzi ma w dokumentach, że chrzest udzielono im w Moniuszkowie, a małżeństwo zawali w Pogrodziu. A obu sakramentów udzielono im w tym samym kościele – ks. Leszek Śpiewak, proboszcz podgrodzkiej parafii przytoczył kolejną anegdotę.
     W Tolkmicku ogromne wrażenie zrobiły widoki z ratusza. Wybudowany na miejscu dawnej knajpy ratusz mieści w swoim budynku urząd gminy, skromne muzeum regionalne i taras widokowy, z którego rozpościera się fantastyczna panorama. W Muzeum Regionalnym można podziwiać fotografie wykonane przez uczniów gronowskiego Liceum Plastycznego. Mieszkając tuż obok, nawet nie zdajemy sobie sprawy jacy artyści rosną nam pod bokiem. Szczególna uwagę przykuły fotografie obiektu kompletnie niefotogenicznego – czubków słupów z drutami elektrycznymi. Trzeba mieć naprawdę sporą wyobraźnię, aby wpaść na pomysł sfotografowania takich obiektów.
     W Kadynach uczestnicy poszli w pole, pozornie tam, gdzie nie ma nic. Tymczasem w środku lasu wycieczkowicz natknęli się na stary cmentarz ewangelicki. Wbrew pozorom nie był jednak opuszczony, na resztkach grobów można było zauważyć znicze i kwiaty.
     - Kiedy Kadyny przejął cesarz Niemiec Wilhelm II, wieś, i cała okolica zyskała na znaczeniu – poinformowała Monika Wodzianicka, przewodnik PTTK i mieszkanka Kadyn.
     Cesarz niemiecki był wielkim miłośnikiem polowań. W miejscu, gdzie zabił jakieś zwierzę stawiano drewniany pal. Gdy udało mu się ubić szlachetniejszego zwierza, stawiano kamień. Polowania utrudniała władcy Niemiec niepełnosprawność – chroma lewa ręka. W związku z tym miał asystenta, którego rolą było podtrzymywanie strzelby. Cesarz uruchomił w Kadynach produkcję majoliki. Była to ceramika o charakterystycznym dla Kadyn kolorze. Kadyńską majolikę można podziwiać w Berlinie, Hamburgu i Gdańsku.
     Duże wrażenie zrobiła również cegielnia w nabrzeżu. Jest to mini skansen poświęcony produkcji cegieł. Można podziwiać szopy, w których przed wojną suszono cegły, fragment pieca, 40- metrowy komin i kolejkę rozwożącą cegły.
     - Niestety nie udało się nam odrestaurować Pieca Hoffmana – żałuje Mirosław Melerski, właściciel i mieszkaniec cegielni.
     Piec Hoffmana to serce każdej cegielni, w nim właśnie produkowano cegły. Na skutek niefrasobliwości poprzednich właścicieli serca cegielni w Nabrzeży prawdopodobnie nie uda się uratować. Przy Zalewie Wiślanym przed wojną działało kilkadziesiąt takich małych wytwórni cegieł.
     - Po wojnie Rosjanie wywieźli maszyny do związku Radzieckiego i cegielnie upadły – wspomina Mirosław Melerski.
     Nie tylko historią cegieł interesuje się sympatyczny właściciel cegielni. W jego domu można podziwiać imponującą kolekcję starych żelazek z duszą i mini (naprawdę mini) kanap i rozmaitych siedzisk. Przystanek obowiązkowy dla każdego zainteresowanego historią regionu. Chociaż nie tak łatwo tam trafić.
     Wycieczkę zakończyła pyszna grochówka i kiełbaski pieczone na ognisku w Kamionku Wielkim. Następna wyprawa w poszukiwaniu ciekawostek regionu już w kwietniu.
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Zdjęcia i plakaty w wielkim formacie
Obraz na dibond 260x60 cm - Słoneczniki
Fototapety z Elblągiem
Fototapety z teksturą