Czwartek 21-02-2019, imieniny Piotra, Eleonory
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Osiemnastka portElu

 
Elbląg, Osiemnastka portElu
portEl w 2001 roku
Rek

W styczniu portEl obchodził swoje osiemnaste urodziny. Dla człowieka to próg formalnej dojrzałości, dla gazety wiek dojrzały, który skłania do wspomnień i refleksji. Początków portElu można doszukiwać się jeszcze w końcówce poprzedniego wieku, w czasach kiedy o Internecie mało kto jeszcze wiedział i prawie nikt go nie używał. Przed dalszą lekturą uprasza się Czytelników z alergią na ckliwe rozważania o przejście do następnego artykułu.

A wszystko się zaczęło w lutym 1995, kiedy przypadkowo w Gazecie Morskiej trafiłem na informację o otwarciu w Łodzi placówki Powszechnego Dostępu do Internetu. To była pierwsza chyba w Polsce firma, która umożliwiała prywatnej osobie modemowe podłączenie do sieci z zabójczą prędkością 14 kb/s i otworzyła coś w rodzaju kawiarenki internetowej. Do tej pory nie wiem, co mnie w tej informacji zelektryzowało, nie miałem przecież pojęcia o Internecie, no bo i skąd, skoro nie było wtedy jeszcze wujka Google. Kilka tygodni później wylądowałem na Piotrkowskiej, gdzie w obskurnej bramie mieściła się ta kawiarenka. Nie było tam nic, co na pierwszy rzut oka mogłoby przyciągnąć gości. Na kilku komputerach uruchomiona była przeglądarka lynx, która na czarnym ekranie wyświetlała wyłącznie tekstową zawartość nielicznych jeszcze wtedy stron WWW. Żadnych obrazków ani tym bardziej filmów. Po prostu szał, trudno było oderwać wzrok. Od razu wiedziałem, że to jest to. Wkrótce otworzyliśmy z żoną najpierw w Gdańsku, a potem i w Elblągu podobną firmę. Za sensowne pieniądze umożliwiała dostęp do Internetu przy pomocy charakterystycznie piszczących modemów. Ich dźwięk mam do dzisiaj w uszach.
     Wkrótce podjąłem kilka nieudanych prób zainteresowania tradycyjnych elbląskich gazet wejściem do sieci. Rozmawiano ze mną grzecznie, ale patrzono jak na wariata. Postanowiłem więc spróbować wydawania własnego tytułu. Nazwa portEl powstała jako skojarzenie słów port, portal i Elbląg. Z uśmiechem, ale i z satysfakcją odnotowuję częsty w naszym mieście błąd, kiedy elblążanie mówią o „portelu internetowym”.
     Czasami przypadkowi ludzie pytają mnie. jak wpadłeś na to, żeby wydawać gazetę w Internecie. To trochę tak, jakby spytać wynalazcę taczki skąd wziął pomysł, żeby zastosować w niej koło. Najkrótsza odpowiedź brzmi, bo Internet doskonale się do tego nadaje. Minimalne koszty dystrybucji i natychmiastowe dotarcie z informacją do odbiorcy czynią z niego medium, z którym tradycyjna gazeta papierowa nie ma szans konkurować. Sam uwielbiam poszeleścić przy kawie tradycyjnym wydaniem ulubionego dziennika, ale nie mam wątpliwości, że czeka go los płyty winylowej. Mimo że zdecydowanie lepsza od CD, nie mówiąc o serwisach streamingowych, to grono jej użytkowników będzie zawsze bardzo ograniczone.
     Osiemnaście lat na rynku gazet internetowych czyni z nas jednym z najstarszych funkcjonujących wydawnictw tego typu w Polsce. Może nie wszyscy wiedzą, że wielki koncern wydawniczy Agora uruchomił portal gazeta.pl dopiero pół roku po nas. Powiem, być może nieskromnie - elblążanie mogą być dumni ze swojego portElu. Po pierwsze dlatego, że od samego początku tworzył go zespół ludzi pochodzących z tego miasta. Bez wielkiego zaangażowania i wytężonej pracy elbląskich dziennikarzy, handlowców, zaplecza biurowego i IT nie mogliśmy się utrzymać przez tyle lat na trudnym lokalnym rynku. Trudnym chociażby dlatego, że w nasze ślady poszło przynajmniej kilka innych firm i dziś można śmiało nazwać Elbląg polską stolicą lokalnych portali internetowych. Chyba w żadnym innym mieście nie ma ich tyle co u nas. Oczywiście duża konkurencja ma też swoje dobre strony – zawsze mobilizuje do jeszcze lepszej pracy.
     Po drugie portEl jest całkowicie lokalnym przedsięwzięciem, nie zostaliśmy tu przywiezieni w teczce przez jakiś globalny koncern mediowy. Docierają do mnie czasami wątpliwości, czy aby nie stoi za nami przypadkiem niemiecki kapitał. Jako mieszkaniec krainy, która kiedyś nosiła nazwę Elbinger Höhe z uśmiechem wtedy uściślam, że owszem stoi, ale wschodniopruski. Przez te wszystkie lata nie uszczknęliśmy ani grosza z publicznych dotacji czy unijnych pieniędzy. Między bajki trzeba też niestety włożyć przelewy od Sorosa. Jesteśmy natomiast bardzo wdzięczni naszym ogłoszeniodawcom i reklamodawcom, którzy dostrzegli tkwiący w portElu potencjał marketingowy i pozwalają nam na wydawanie naszej gazety.
     Potencjał ten tworzą nasi Czytelnicy, którzy nawet jeśli nie zawsze się z nami zgadzają, to jednak wiernie nam towarzyszą przez te wszystkie lata. Dziękujemy Wam bardzo za te osiemnaście lat wsparcia i prosimy o więcej.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Naszywka HERB ELBLĄGA
Ręcznik z haftem
Naszywka GODŁO
T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA