UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pierwsza pułapka na dziki

 
Elbląg, Pierwsza pułapka na dziki
fot. Witold Sadowski

Na terenie ogrodów działkowych w kwadracie ulic Fromborskiej i Okrężnej postawiono pierwszą odłownię dzikich zwierząt. Drewniana konstrukcja ma zwabiać dziki, które plądrują ogródki elblążan niszcząc ich uprawy. Złapane zwierzęta zostaną wywiezione do lasu poza miastem. Odłownia przypomina bardziej domek, niż klatkę na dzikie zwierzęta. Czy zda egzamin? Zobacz zdjęcia.

- Tę odłownię ustawiono w miejscu uzgodnionym przez Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego i przedstawicieli działkowców – mówi Krzysztof Święcicki, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych Urzędu Miejskiego w Elblągu. – Jest to miejsce najczęściej odwiedzane przez dzikie zwierzęta, które wchodzą sobie swobodnie przez dziurę w ogrodzeniu. Za płotem jest bagnisko, przy którym dziki prawdopodobnie często przebywają. Odłownię można złożyć i w każdej chwili przenieść w inne miejsce.
     
     Wystarczy pociągnąć za sznurek
     
Odłownia stoi przy jednej z głównych alejek działkowych, w rogu, tuż przy lesie, gdzie widać ścieżkę udeptaną przez dziki. Zanętę dla zwierząt wykładać będzie Polski Związek Łowiecki.
     Pułapka jednak nie zamyka się automatycznie. Zwabione jedzeniem zwierze wchodzi do odłowni... drzwiami. Gdy zwierzę jest już w środku, drzwi musi ktoś zamknąć. W tym celu, w odległości ok. 15 metrów od pułapki, zamontowany zostanie słupek, na którym przymocowana będzie linka zamykająca drzwi.
     - Osoba, która zauważy dzika, powinna pociągnąć za sznurek, a następnie powiadomić specjalne służby – wyjaśnia Krzysztof Święcicki.
     Zatrzaśnięte drzwi nie otworzą się od wewnątrz. Numer telefonu, pod który należy zadzwonić po „złapaniu” dzika, widnieje na tabliczkach informacyjnych. Taki sygnał uruchomi specjalną procedurę. Za każdym razem na miejsce musi przyjechać lekarz weterynarii i przedstawiciele koła łowieckiego. Schwytane zwierzęta będą usypiane i wywożone ok. 20 km poza teren Elbląga.
     Fakt, że odłownia nie jest zamykana automatycznie budzi wątpliwości, czy w ogóle zda egzamin.
     - Tu ludzie przychodzą z dziećmi. Nie chcemy stwarzać zagrożenia, że przez przypadek dziecko lub inna osoba mogłaby tam wejść i się zatrzasnąć – odpowiada Krzysztof Święcicki. – Zaczęłyby się poszukiwania. A nie daj Bóg, w środku byłoby jeszcze jakieś zwierze. Teoretycznie taka sytuacja może się zdarzyć, a my nie chcemy do tego dopuścić. Zamknięcie tej odłowni może nastąpić jedynie świadomie przez taką osobę, która będzie wiedziała, że zamyka tam dzikie zwierze, a nie inną osobę.
     W taki system nie do końca wierzą tutejsi działkowcy. Dziki najczęściej plądrują ich ogródki nad ranem lub w nocy, wtedy gdy nie ma tam ludzi. Kto więc pociągnie za sznurek? I kolejne pytanie - jak przez drewnianą, wysoko zabudowaną ścianę można zobaczyć, że zwierze jest już w środku?
     
     Dziki wyrządziły wiele szkód na terenie działek. Zniszczyły ogrodzenia i uprawy.
     - Dziki pokazały się pierwszy raz jesienią ubiegłego roku – mówi Bożena Kiełtyka, właścicielka działki tuż przy nowej odłowni. - U mnie na szczęście nie ma dużo warzyw, dlatego może nie mam aż tak dużo szkód. Dziki zniszczyły mi siatkę, poryły kwiaty i ziemię.
     - Dziki naprawdę tu chodzą – dodaje kobieta. – Ale w nocy, bo w dzień to wiadomo, że nie. A w nocy to nie wiem, kto przypilnuje tej odłowni. Ja nie, od razu mówię.
     - Już na pierwszy rzut oka nie spodobała mi się kompletnie, tzn. sama odłownia tak, ale system, który miałaby tego dzika tam odłowić – mówi Jan Gwiazdowski, właściciel kolejnej działki przy lesie. – Ktoś z boku musi siedzieć i sznurkiem zamykać drzwi, to jest śmieszne po prostu! Trzeba zrobić, tak jak jest to pokazane w filmach przyrodniczych, które często oglądam, do klatki owszem trzeba dać jakieś smakołyki, ale te drzwi powinny się zatrzasnąć automatycznie. Jest przesadą dużą, że tam może dziecko wejść, się zatrzasnąć się itp. Dziecko powinno być pod opieka, zresztą tam dzieci nie chodzą, jest ostrzeżenie i rodzice wszystko wiedzą. To jest duża przesada. Tam musi być automatyczne zamykanie, dzik wchodzi, dzik się zatrzaskuje, wtedy to może zdać egzamin.

 


     Pan Jan walczy z nieproszonymi gośćmi już od ponad roku. Na działce uprawia warzywa i owoce, dlatego straty na jakie naraziły go dziki są dość duże. Problem zgłaszał do Urzędu Marszałkowskiego, tamtejsza komisja przyznała mu 240 złotych odszkodowania. Urzędnicy nie chcieli jednak pomóc w wyeliminowaniu dzików. Pan Jan stosuje różne sposoby, by odstraszyć dzikie zwierzęta.
     - W związku z tym atakiem dzików na nasze działki zacząłem stosować środki jakie tylko znałem i wiedziałem, że mogą je odstraszyć. Między innymi wokół całego ogrodzenia powiesiłem te reklamówki, prawdopodobnie dziki się tego boją. Szczególnie, gdy wiatr wieje, to być może je odstrasza. Postawiłem też stracha nasączonego rozcieńczalnikiem i innymi środkami do zwalczania zwierząt i owadów na działce.
     - Nie widziałem żadnego dzika, bo one żerują w nocy – dodaje działkowiec. - Ale zimową porą tutaj na ul. Okrężnej był taki warchlak trzydziestokilogramowy, zabity chyba przez samochód.
     
     Dzik jest dziki, dzik jest zły
     Dzikie zwierzęta dokuczają działkowcom, stwarzają również zagrożenie dla mieszkańców Elbląga.
     - Odstrzał dzików jest niemożliwy. Zwierzęta wychodzą na teren miasta, a w mieście nie wolno strzelać. Tak więc jedyną metodą, jaką możemy wprowadzić jest odłów, usypianie i wywożenie do lasu – wyjaśnia Tomasz Lewandowski, wiceprezydent Elbląga. - Dziki przychodziły na działki i niszczyły uprawy oraz inną infrastrukturę ogrodu, wychodziły bezpośrednio do miasta i stwarzały zagrożenie dla mieszkańców. Dzikie zwierze wzbudza ogólny lęk i musimy temu zaradzić.
     - Mamy gotową drugą taką odłownię, trwa sprawdzenie tras przejścia dzików. Najprawdopodobniej stanie ona na ogródkach działkowych przy ul. Królewieckiej, po drugiej stronie drogi na Frombork – dodaje Krzysztof Święcicki, dyrektor miejskiego Departamentu Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych. - Jeśli będzie takie zapotrzebowanie możemy wykonać kolejne.
     Jak informuje dziki pojawiały się też na działkach przy ul. Wyżynnej. Tam jednak nie stanowią takiego zagrożenia jak w tych wyznaczonych miejscach. Nowe pułapki pojawią się tam, gdzie będzie to konieczne.
     Budowę odłowni sfinansowano z budżetu miasta. Jej koszt to ok. 4,7 tys zł. Odłownię wykonała Zieleń Miejska.

Olga Kaszubska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • to dziki kraj
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    analityk(2011-07-13)
  • HAHAHA!!! spokojnie emeryci i rencisci maja na tyle czasu ze na pewno beda siedziec tam cala noc i czekac na wystraszonego bardziej od nas dzika; ) a jak im ZUS zaplaci wiecej to nawet sami go tam zaniosa. A tak powaznie to pomysl z recznie zamykana klatka jest chory. .. bez sensownie wydawane pieniadze podatnikow
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    320CDI(2011-07-13)
  • Myślę, że to nie wypali. Ale czy ci co to zbudowali pomysleli trochę? Kto będzie ciągnął za ten sznurek?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-07-13)
  • a ja tam kupę zrobie :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-07-13)
  • Ojej, mocherkom zjadają marchewki co za tragedia. .. Bez przesady, nie mają na co pieniędzy wydawać?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jartek(2011-07-13)
  • A moim zdaniem należy w środku zamontować telefon. Dziczek sam zadzwoni że się zatrzasnął.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    T.Mobile(2011-07-13)
  • taki dzik może pobiec dobrze 40km/h tak ze powrót do miasta zajmie mu pół godziny, no i przecież będzie głodny bo spalił dużo kalorii to znowu będzie ludziom właził na działki i wyjadał wszystko. Sposób jest jeden te dziki które weszły już do miasta, trzeba usypiać bo one juz nie wrócą do lasu za dobrze im w mieście
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 1
    darz bór(2011-07-13)
  • panowie ze zdjęcia nr 13 powinni tam warować i witać gości. Przecież mają za to płacone.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-07-13)
  • Zamontujcie fotokomórke i bedzie spokój.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-07-13)
  • Ty co kupę zrobisz, mogę z Tobą pójść i pawia zapodać?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Pindolinio(2011-07-13)
  • A guzik nie zadziała! jak biskup nie wyświęcił, to nie zadziała.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-07-13)
  • Chyba nie warto zabierać głosu wsród wesołkowatych żartownisiów bo traktując sprawę powaznie widzimy smutne podsumowanie: publiczne pieniądze wydano !!! Dla władz Elbląga od wielu lat celem jest PROCES wydawania publicznych pieniędzy nie EFEKT.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hero(2011-07-14)
Reklama