Czwartek 19-07-2018, imieniny Wincentego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Sielanka nad Drużnem Sielanka nad Drużnem

PortEl testuje: Utoczyliśmy sobie krwi

 
Elbląg, PortEl testuje: Utoczyliśmy sobie krwi W krwiobusie krew oddało dzisiaj ponad 40 osób (fot. Anna Dembińska)
Rek

Krew ratuje życie – banał. Ja poszedłem oddać, bo... dają czekoladę. Oddawałem pierwszy raz i wszystkim, którzy jeszcze nie oddali, polecam. Jedyną niedogodnością jest konieczność odczekania kilkudziesięciu minut na swoja kolej. Zobacz więcej zdjęć.

Od razu napiszę prawdę: krew poszedłem oddać tylko dlatego, żeby... dostać czekoladę. Można oczywiście z patosem argumentować swoją decyzję: że krew jest niezastąpiona w ratowaniu życia, że wakacje to okres zwiększonego popytu, że każda kropla się liczy itd. Może i ktoś idzie oddać krew dlatego, ja poszedłem po czekoladę.
     Punkt oddawania krwi w Elblągu mieści się przy ul. Bema. Z mojego punktu widzenia to jest koniec świata. Kiedyś poczułem chęć oddania krwi i przeszedłem się tam, to akurat było zamknięte. Dlatego dzisiejszą wizytę krwiobusa na placu Kazimierza Jagiellończyka powitałem może nie z radością, ale z pewnym zaciekawieniem. Lepszej okazji do oddania krwi w tym sezonie nie będzie – przynajmniej tak myślałem. Już na miejscu się okazało, że byłem w błędzie – krwiobus do Elbląga w tym sezonie jeszcze raz przyjedzie.
     Czerwony autobus z logo Narodowego Centrum Krwi stał na placu Jagiellończyka już po godzinie ósmej. A przed nim kilkanaście chętnych do oddania krwi. W większości stałych „klientów” placówki z ul. Bema. - Krew oddaję, kiedy tylko mogę. Przeważnie na urlopie. Raz, czasami dwa razy do roku – mówiła Marta Dudzik, która krew oddaje od 10 lat.
     O oddawaniu krwi wiedziałem tylko tyle, że ją mam i że chętnie ją ode mnie przyjmą. A poza tym boję się widoku strzykawki. Może nie jest to strach obezwładniający, ale po odczekaniu 40 minut w kolejce do autobusu przed samymi drzwiami pojawiła się myśl: „Może jednak dać sobie spokój i pójść swoją drogą?”.
     Przedtem jeszcze trzeba zaznaczyć właściwe odpowiedzi na formularzu. Pytania dotyczą ostatnio przebytych chorób, przebywania za granicą, tatuaży, akupunktury itd. Pewną ciekawostką są pytania o pobyt zagraniczny: trzeba odpowiedzieć, czy w okresie od 1980 r do 1996 r. potencjalny krwiodawca przebywał w Wielkiej Brytanii oraz czy w ostatnim półroczu nie było się w Tajlandii lub Afryce Środkowej, albo Zachodniej lub terenach endemicznych występowania malarii lub innych chorób tropikalnych.
     W końcu nadchodzi wiekopomna chwila: najpierw rejestracja (i tu przydaje się dowód osobisty, chociaż w moim przypadku wystarczyło prawo jazdy), potem sympatyczna pani pobiera trochę krwi z przedramienia i trochę z palca. Przyda się do badań i do określenia grupy krwi (wiedziałem, jaką mam grupę, ale już zdążyłem zapomnieć). Następnie wywiad lekarski, mierzenie ciśnienia i jeżeli wszystko jest w porządku, to można wziąć dwa wafelki i czekać aż zwolni się miejsce do oddawania krwi.
     A potem to już z górki. Można rozłożyć się na fotelu i pogadać z panią pielęgniarką np. o tym kto wygra mistrzostwa świata w piłce nożnej? A krew? Gdzieś tam skapuje jakby przy okazji. Kilka minut i trzeba robić miejsce następnemu krwiodawcy.
     Ja muszę czekać dwa miesiące na uzupełnienie krwi i mieć nadzieję, że w ciągu tego okresu nie przyjdzie list polecony z poleceniem pójścia do lekarza, bo coś w wynikach krwi się nie zgadza. Jak nie przyjdzie, to po dwóch miesiącach mogę przyjść do przychodzi przy ul. Bema odebrać legitymację i... oddać kolejne 450 mililitrów najcenniejszego leku.
     Z informacji praktycznych: przed oddaniem krwi należy zjeść lekkie śniadanie i pół godziny przed nie można palić papierosów. A po trzeba dużo pić, zjeść porządny obiad i się nie przemęczać. I nie palić przez dwie godziny.
     
     PS. Dzisiaj w krwiobusie, który zaparkował na placu Kazimierza Jagiellończyka, krew oddało ponad 40 osób.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Domena funkcyjna .com.pl
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata
Domena .pl