UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Prezydent swoje, była dyrektor muzeum swoje

 
Elbląg, Witold Wróblewski i Maria Kasprzycka
Witold Wróblewski i Maria Kasprzycka (fot. MS, AD, archiwum portEl.pl)

Wiele wskazuje na to, że Muzeum Archeologiczno-Historyczne nie odwoła się od decyzji sądu, który uznał, że Urząd Marszałkowski słusznie domagał się od tej instytucji zwrotu 327 tysięcy złotych w związku z błędami podczas realizacji unijnego projektu. Prezydent Witold Wróblewski uważa, że tych pieniędzy nie da się odzyskać, zarzucił też byłej dyrektor nieznajomość procedur unijnych. Co na to była dyrektor?

Dyskusja wokół finansowych problemów Muzeum trwa od kilku tygodni. Wywołał ją sam prezydent, zwołując wraz z nowym dyrektorem Lechem Trawickim konferencję prasową, na której stwierdził, że była dyrektor Maria Kasprzycka nie poinformowała go problemach finansowych muzeum, konieczności zwrotu ponad 300 tysięcy złotych do kasy województwa za błędy w realizacji projektu modernizacji instytucji i kredycie, który wzięło muzeum niezgodnie z planem finansowym instytucji. W odpowiedzi na te zarzuty Maria Kasprzycka napisała na naszych łamach, że dyscypliny finansowej nie złamała i chętnie stanie przed obliczem rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Jej zdaniem sprawa sądowa w apelacji jest do wygrania i muzeum może jeszcze odzyskać pieniądze z korekty. A muzeum jest osobą prawną i może samodzielnie decydować o kredycie, który – jak podkreśliła – był wzięty m.in. na zapłatę podatku VAT
       Sprawa ma swój dalszy ciąg. Ze słów prezydenta Witolda Wróblewskiego z wtorkowej konferencji prasowej wynika, że Muzeum nie będzie odwoływać się od niekorzystnej dla siebie decyzji sądu. Witold Wróblewski zarzucił Mari Kasprzyckiej nieznajomość procedur unijnych
       - Nie ma możliwości, mimo że tak twierdzi pani dyrektor, żeby bez problemu odzyskać te pieniądze, bo one zostały już zapłacone i karnie odprowadzone. Muzeum prowadziło dwa postępowania przetargowe i w każdym Urząd Marszałkowski dwukrotnie zarzucił złamanie ustawy o zamówieniach publicznych. W jednym przypadku sąd uznał wyjaśnienia muzeum za wystarczające, ale cały czas pozostaje drugi zarzut, a każdy taki zarzut skutkuje korektą od 5 do 25 procent – tłumaczył Witold Wróblewski, który odniósł się ponownie do sytuacji finansowej muzeum. - Z jednej strony pani dyrektor wypowiada się, że muzeum to jednostka, która ma osobowość prawną i to jest prawda, ale z drugiej strony pokazuje, że jest traktowana jak jednostka budżetowa i uważa, że muzeum należy się od miasta tyle i tyle. Muzeum miało prawo zaciągnąć kredyt, ale pod warunkiem, że byłoby to ujęte w planie finansowym, a takiego źródła finansowania w nim nie było. Ponieważ są podejrzenia o naruszenie dyscypliny finansów publicznych, sprawa będzie skierowana do rzecznika dyscypliny finansów publicznych i on rozstrzygnie w tej kwestii – dodał prezydent, twierdząc że była dyrektor pod koniec ubiegłego roku złożyła projekt budżetu Muzeum, który się nie równoważył, a 18 lutego na piśmie wystąpiła o zwiększenie dotacji dla muzeum o 309 tysięcy złotych. - Korekta z Urzędu Marszałkowskiego wyniosła 327 tys. złotych. Ja ten wniosek odczytałem jako zwrócenie się o środki na pokrycie finansowej korekty – dodał Witold Wróblewski.
       - Cieszę się, że prezydent wycofał się z części poprzednich zarzutów i przyznał, że mogłam wziąć kredyt. Skoro przyjął, jak sam powiedział, niezrównoważony plan finansowy, to wiedział, że zrównoważyć go można było albo zwiększoną dotacją (na co się nie zgodził), albo kredytem - co też zrobiłam. Zmartwiło mnie tylko to, że nie wierzy w możliwość odzyskania pieniędzy odebranych muzeum nałożoną korektą – uważa tymczasem Maria Kasprzycka, była dyrektor Muzeum. - Jeżeli jedynie względy finansowe przemawiają za tym, by nie składać skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, sama pokryję koszty wpisu (to dokładnie 1758 zł) oraz przygotuję razem z mężem - adwokatem - skargę kasacyjną. Jeżeli zostanie uwzględniona - muzeum otrzyma zwrot niemal 400 tysięcy zł, jeśli zostanie odrzucona - nie poniesie dodatkowych kosztów. Cieszę się też, że prezydent skieruje swoje podejrzenia do rzecznika dyscypliny finansów publicznych, bo mi najbardziej zależy na jednoznacznym wyjaśnieniu stawianych zarzutów. Mam też nadzieję, że uwaga, jaką poświęca teraz muzeum, wyjdzie wszystkim tylko na dobre – dodała Maria Kasprzycka.
      
RG, dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama