Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Park Dolinka Park Dolinka

Przegrać, wygrać, stracić głowę

 
Elbląg, Przegrać, wygrać, stracić głowę O grach i graczach na przestrzeni wieków mówił znawca tematu rozrywkowego Piotr Adamczyk (fot. WS)
Rek

Król Władysław IV potrafił grać w karty nawet przez siedem godzin. Mnisi na ławach klasztornych wycinali plansze do gier i w czasie modlitwy (lub raczej zamiast) oddawali się rozrywce. W karty, kości, szachy czy warcaby grali od wieków wszyscy. Gdy emocje sięgały zenitu można było oberwać po głowie drewnianą planszą, a gdy fortuna się odwróciła - stracić cały majątek. Czasem nawet stracić głowę, bo Kościół niezbyt łaskawym okiem patrzył na "diabelską" rozrywkę.

Popularności i znaczeniu gier poświęcone było dzisiejsze (28 lutego) spotkanie w Kawiarence Historycznej Clio. O rozrywce, jakiej na przestrzeni wieków oddawali się Polacy, choć nie tylko mówił Piotr Adamczyk, badacz gier, historyk Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu.
     - Prywatnie wielkim wielbicielem gier nie byłem - przyznał. - W czasie świąt grywałem co najwyżej w karty z rodziną. Walutą podstawową była wówczas mandarynka lub orzeszek. Najczęściej przegrywałem paczkę świąteczną na rzecz brata. Pasja związana z grami rozwinęła się u mnie znienacka – w Muzeum - dodał. - Zacząłem poznawać historię tych rozrywek na świecie, a także w Polsce.
     I o tej pasji Piotr Adamczyk może mówić godzinami. Jako badacz historii, uczestnik konferencji naukowych poświęconych tematyce gier planszowych wiedzę ma imponującą. Uczestnicy dzisiejszego spotkania w Muzeum mogli dowiedzieć się na przykład, że na terenie Polski znaleziono kości do gry datowane na V wiek p.n.e. Bogatym źródłem pionków i kości są dziś cmentarzyska gockie i celtyckie. Z ziemi wydobywane są szklane kamyczki w różnych kolorach, kościane „bączki”, krążki. Wiemy więc, że przed wiekami, w czasach sięgających Wikingów, w Polsce grano, ale dokładnie w co, trudno orzec. Wikingowie-mistrzowie gier nie spisywali instrukcji.
     Plansze wykonane były z kamienia, z drewna – z czasem składane, które można było ze sobą przenieść w dowolne miejsce. Najstarsza polska plansza do gry „Młynek 9”, pochodząca z przełomu X/XI w., została odnaleziona niedaleko Nowego Sącza.
     Grywali wszyscy – od biedaków po bogaczy, od żołnierzy po duchownych, od plebsu po koronowane głowy. Ta rozrywka niosła za sobą coraz silniejsze emocje, towarzyszył jej alkohol spożywany w słusznych ilościach. Krew się burzyła więc dochodziło też do rękoczynów. Gdy fortuna się odwróciła można było na przykład oberwać drewnianą planszą w głowę. Grami i graczami zainteresował się Kościół. W XIII w. zaczął zakazywać rozrywki i straszyć sankcjami. Jako, że duchowni również grali (nawet tuż po mszy, na plebanii lub – co gorsza – w tawernie) groziła im nawet ekskomunika.
     Szachy pojawiły się w Polsce wraz z powrotem rycerzy z wypraw krzyżowych. Tej rozrywce oddawały się osoby wysoko urodzone. Jak ważna była w ich życiu niech świadczą szachownice i inne elementy gry w herbach. Figury stały się elementem upominków. Taki dar był mile widziany także na królewskich dworach.
     Wiadomo, że grali krzyżacy. Świadczą o tym m.in. elementy ozdobne choćby w zamku malborskim (przedstawieni są gracze pochyleni nad planszą) oraz pionki znalezione m.in. w Pucku, Malborku, Toruniu.
     Tyle na temat gier wiemy dzięki sztuce, a także wykopaliskom archeologicznym. Więcej źródeł pisanych pojawiło się w XV w. W nich czytamy o planszach, które płonęły na stosach (bo znowu Kościół dopatrzył się w nich „diabelskiej rozrywki”, która odciąga od modlitwy), ale i o satyrze, z jaką opisywano graczy. Wiemy też, że dzięki kostkom można było wróżyć. Sprawdzić czy podróż będzie pomyślna lub czy zamążpójście korzystne.
     - XV wiek to także inwazja kart - zauważył Piotr Adamczyk. - Ich wielkim miłośnikiem był król Zygmunt I. Władysław IV potrafił grać w karty nawet siedem godzin. Grali też chłopi i wojsko. W XVI wieku za tego typu rozrywkę groziła szubienica. Później graczy karano jak za złodziejstwo.
     Kolejne wieki przyniosły popularność takim grom, jak: puf, grys fort, z karcianych – mariasz, pamfil. Zaczęto grać na potężne pieniądze
     - W Elblągu produkowano, ale i importowano karty. Produkowano także stoliki do gier - zdradził historyk.
     W XVII w. w Polsce, ale i w całej Europie, bardzo popularna była gra planszowa „Gąska”. Uwielbiał ją król Jan III Sobieski. Używano różnych wariantów, gra służyła także edukacji medycznej czy geograficznej.

 


     - Gry były bardzo żywiołowe - mówił Piotr Adamczyk. - Na duże pieniądze, towarzyszyły im bijatyki i pijaństwo. Była to więc rozrywka dla dorosłych. To wiek XIX przyniósł gry dla najmłodszych. Wówczas „wynaleziono” dzieciństwo”. Obecnie gry planszowe przeżywają renesans - zauważył historyk. - W Stanach Zjednoczonych ich rynek rośnie szybciej niż rynek gier komputerowych. Nie jest oczywiście tak wielki, ale odnotowuje większy wzrost. To cieszy. Także u nas wracamy do gier planszowych – dodał. - Organizujemy „Planszowiska”, gromadzimy także gry, zabawki, rzutniki do bajek i wiele innych przedmiotów związanych z dzieciństwem przed 1989 r. Czekamy na kolejne przedmioty, by ocalić je od zapomnienia. Każdy, kto posiada takie zabawki i chce je przekazać Muzeum, może to zrobić w każdej chwili, w godzinach otwarcia placówki. Na południu Polski są muzea zabawek – znakomite np. w Kielcach, a tu, na północy nie ma takich atrakcji - stwierdził Piotr Adamczyk. - Marzy mi się muzeum gier planszowych właśnie.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Niestety być nie mogłem, zatem zapytam zaocznie bo nurtuje mnie sprawa gier wśród braci krzyżackiej, w relacji napisano: ". .. krzyżacy też grali. Świadczą o tym m. in. elementy ozdobne choćby w zamku malborskim (przedstawieni są gracze pochyleni nad planszą). " Ale w co grali i co za elementy świadczęce - bo jeśli kapitele na króżgankach (jeden z graczmi był ilustracją anonsu o Kawiarence na portElu) to nie bardzo jest to świadectwo na cokolwiek, kapitele wykuto ok. 1890 r. korzystając z Kodeksu Manesse jako źródła ikonograficznego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bob B.(2012-02-29)
  • Grali, grali. zwłaszcza w XV w. Po pierwsze - kultura grania w szachy i np. odmiany tabuli była elementem wychowania rycerskiego, tak więc znajomość wynosili niejako z "domu". Do tego dodajmy znaleziska archeologiczne w postaci pionków czy kostek z XIV - XV w z terenów niektórych zamków krzyżackich. A na zamku sa jeszcze inne, średniowieczne wyobrażenia - np. scena bójki przy grze w kości. Ten element został jedynie zasygnalizowany, wymaga on niewątpliwie o wiele głębszego rozszerzenia ale to już etap kolejnych badań.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piotr Adamczyk(2012-02-29)
  • Dzięki, szachy to oczywistość, ale czy mogli grać np. w trik traka. No i oprócz szach czego jeszcze Europa nauczyła się od saracenów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bob B.(2012-02-29)
  • Trictraca to na pewno nie, bo go jeszcze nie było. Tutaj cała gama kilkunastu gier z tej samej rodziny (zbiorczo powiedzmy, tabula), które również byłe elementem kultury dworskiej i rycerskiej. A praktycznie to wydaje mi się, że oczywiście nie każdy umiał w nie grać, ci wywodzących się z możniejszych rodów to tak, reszta raczej nie - i pozostają grane po kryjomu kości :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piotr Adamczyk(2012-02-29)
  • Dziękuję raz jeszcze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2012-02-29)
  • Muzeum Gier Planszowych, podoba mi się taka inicjatywa, uwielbiam ludzi z pasją. Jestem calym sercem za. .. , tak wogóle to ciekawy artykuł, gratuluje, Panie Piotrze i życze powodzenia w realizacji przedsięwzięcia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Rokita77(2012-03-01)
Reklama