Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Ranna walczy o życie

Wciąż ciężki jest stan zdrowia kobiety rannej w wypadku, który wydarzył się dziś rano na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Aniołowie koło Elbląga. Pociąg relacji Elbląg - Olsztyn uderzył w przejeżdżający przez tory kolejowe autobus.

Autobus, który jechał do Aniołowa, by zabrać dzieci do szkoły, był na szczęście prawie pusty, jechały nim tylko dwie osoby: kierowca i pasażerka. Mężczyzna zginął na miejscu, a kobieta w ciężkim stanie została odwieziona do szpitala. Jak poinformował Radio Olsztyn lekarz dyżurny Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej w Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu, stan kobiety jest ciężki, ale stabilny. 40-letnia Regina M. ma liczne obrażenia klatki piersiowej i brzucha, ma też złamania nóg i rąk. Przeszła już operację usunięcia śledziony i założono jej gips na złamane kończyny. Kobieta oddycha przy pomocy respiratora.
     Winę za wypadek prawdopodobnie ponosi kierowca autobusu, który, przejeżdżając przez tory, nie zauważył nadjeżdżającego pociągu, bo panowała gęsta mgła.
     

R
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Zanim coś napiszesz pomyśl trochę ,widzę że zarozumiałość i jasnowidztwo to twoje mocne strony.Nie masz najmniejszego pojęcia jak było.Zginął naprawdę dobry kierowca a przede wszystkim człowiek.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Pascal(2006-02-13)
  • Ostatnio w śnierzycy przjeżdżałem przejazdem kolejomym w Zielonym Grądzie - widac było na 50-100 metrów, stanąłem przed przekjazdem i kiedy przeczuwałem, że nic nie nadjezdża dałem gazu. Za przejazdem odetchnąłem z ulgą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    cpt.Bolo(2006-02-13)
  • srell ciekaw jestem jak by ktoś mówił tak o twojej rodzinie widać nie wiesz jeszcze dużo o życiu zginął mój wujek i to był super człowiek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    [*](2006-02-13)
  • Pascal, uważam że należy rozgraniczyć prawdę obiektywną od niezbyt chwytliwie brzmiacych haseł. Zastanów się przez chwilę nad ciążącymi na kierowcy zarzutami, nie można ich zbyć słowami "to dobry kierowca a przede wszystkim człowiek" aby czekać w kółko na powtórkę podobnych sytuacji. Chyba jest dla Ciebie sprawą oczywistą, że ten człowiek ponosi winę za spowodowanie wypadku jak by nie patrzeć. Przepłacił człowiek życiem ale nikogo to nie uwalnia od wyciągania odpowiednich wniosków by eliminować takich zmanierowanych kierowców. Dziwię się ponadto, że nie dostrzegasz męki ciężko rannej kobiety i losu wielu dzieci dzielących jeden krok od nieszczęścia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2006-02-13)
  • Mylisz się kolego. Ten kierowca nie "umykał" wcześniej policji, gdyż był bardzo dobrym i ostrożnym kierowcą. Nigdy nie dostał mandatu. Łatwo jest oskarżać kogoś, kogo już nie ma, bo wiadomo, że nie będzie się bronił. A dlaczego nikt nie zrzuci chociaż części odpowiedzialności na PKP????? Przejazd w Aniołowie nie jest jedynym niestrzeżonym przejazdem. I to nie był pierwszy tego typu wypadek. Niestety pewnie też nie ostatni. Na co PKP wydaje pieniądze z budżetu??? Czy tak ciężko jest postawić przy przejeździe chociaż sygnalizację świetlną??? A konduktor co robił??? Spał??? O ile mi wiadomo, nadjeżdżający pociąg powinien dawać sygnał dźwiękowy, tym bardziej w tak gęstej mgle! Znałam bardzo dobrze tego kierowcę i wiem na pewno, że jego winy było tu najmniej. To był mój kuzyn.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jh(2006-02-13)
  • ja bym polecał nieboszczyka i "rodzinkę" dobrze prześwietlić i bo już zaczynają się nieźle motać
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2006-02-13)
  • Wiesz srell, aż nadto w tobie cynizmu i totalny brak empatii. Tak łatwo osądzasz ludzi zupełnie ich nie znając. Oczywiście to prostsze niż rzetelna ocena i babranie się w dokładnej analizie sytuacji. Jeśli chcesz wydawać osądy, nie bądź taki stronniczy. Ciekawe czy ty jesteś taki bezkarny??? Swoją drogą nie ma ludzi nieomylnych, w jakiejkolwiek sytuacji. Ty też do nich należysz. Ps. Słabo znasz się mój drogi na analizie czytanego tekstu, skoro twierdzisz, że rodzinka zaczyna się "motać". Jesteś tak samo powierzchowny, jak oceny, które wydajesz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jh(2006-02-13)
  • Nie potrafisz zrozumieć róznicy pomiedzy tym co się skończyło, tym co trwa i co mogło się wydarzyć, to cała twoja cynika i przewrotność nie wspominając o całkowitej utracie empatii. Dystans pozwala mi oceniać sprawy chłodno i dość sprawnie z logicznego punktu widzenia, nie zbaczając na bezdroża. Pamiętaj że w nazewnictwie rodzinki posłużyłem się werbalną "analizą" twojego tekstu. Negujesz wszystkie racje, wszystkie patologie, wszystkie zagrozenia posługując się tanią i tandetną argumentacją wyciągnietą z lamusa - może jeszcze przed pociagiem powinien podążać bodajże dróżnik z czerwoną chorągiewką? Kierowców obowiązują przepisy o ruchu drogowym, czy tak ciężko się do nich stosować i pojąć ich wagę a równocześnie przyjąć odpowiedzialność za ich stosowanie? Myślę że usiłujesz wyplątać się z niefortunnej sugestii o nieomylności i zarzutów choćby o "umykaniu". PS. Ja dostałem mandat wiele lat temu, czyli nie jestem bezkarny, ale jednak nieomylny bo zlekceważyłem sobie zakaz skrętu w lewo na drodze dwukierunkowej. Dostałem najmniejszy z mozliwych bo byłem jedym kierowcą, który wiedział jaki przepis naruszył
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2006-02-14)
  • Najłatwiej jest zwalić winę na kogoś, szczególnie gdy nie może się on już bronić. Nazbyt częsta praktyka niestety. Znak STOP nie ma tu nic do rzeczy, właśnie problem mógł polegać na tym, iż kierowca się zatrzymał, a potem przy niskiej widoczności ruszył. Rozpędzenie autobusu i przejechanie (krótki też nie jest) przez przejazd kolejowy to nie jest pół sekundy. A jeśli pociąg jechał powiedzmy 80km/h to odcinek 100 metrów pokonał w jakieś 4 sekundy. Winą należałoby obarczyć PKP, które w XXI wieku na trasie łączącej miasto wojewódzkie z drugim co do wielkości w województwie nie przewidziało szlabanu czy jakiejś najprostszej chociaż sygnalizacji.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-02-14)
  • Srell , jestem pod wrażeniem twoich "wypocin" na poziomie klozetowego pisarza.Prześwietlić należy Ciebie.Tylko czy promienie przejdą przez taką warstwę betonu?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    YOO-GURT(2006-02-14)
  • Nie wiem po co te głupie komentarze , one niczemu naprawdę nie służą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2006-02-14)
Reklama