Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty! 29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty!

Rejs z Tajfunem

Pożar na statku, ludzie za burtą, ranni na pokładzie. To w skrócie scenariusz ćwiczeń ratowniczych, które odbyły się na Zalewie Wiślanym.

Z szybkością 32 węzłów łódź „Tajfun” Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa wyruszyła na pomoc blisko setce pasażerów uwięzionych na turystycznym statku „Daria” pływającym po Zalewie Wiślanym. Sprawna akcja pozwoliła wyłowić ludzi z wody, ugasić pożar i pomóc rannym na pokładzie. Tego typu ćwiczenia każda z dwóch czteroosobowych załóg „Tajfuna” odbywa raz w miesiącu. Bo o tragedię na wodzie nie jest trudno, czasami zawodzi sprzęt, innym razem błąd popełnia człowiek.
     - Często ludziom brak wyobraźni, nie zdają sobie sprawy, jak niebezpieczne jest morze, żywioł, woda - mówi Piotr Krzemiński, kapitan „Tajfuna”. - Zawsze musimy być gotowi, żeby wyruszyć do akcji. Nigdy nie wiemy, czy to będzie dzień, czy noc.
     Załoga łodzi ratunkowej „Tajfun” dyżuruje przez cały rok, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Najwięcej akcji ratunkowych podejmuje latem. Wówczas na Zalewie Wiślanym, oprócz żaglówek, pojawiają się także trzy statki pasażerskie. Każdy z nich jednorazowo przewozi około 100 turystów.
     - Stan techniczny statków jest sprawdzany codziennie, przed każdym odejściem z portu - zapewnia Jacek Dworzyński, przedstawiciel jednego z armatorów.
     Dzięki ćwiczeniom na Zalewie służby ratownicze, armatorzy statków oraz pasażerowie są lepiej przygotowani na sytuacje kryzysowe.
     - Trzeba spokojnie czekać na pomoc i nie wpadać w panikę - radzi Julia Adamczak, turystka z Poznania, która wzięła udział w ćwiczeniach. - Widzieliśmy, że ratownicy niosą pomoc bardzo sprawnie i szybko.
     Ćwiczenia z udziałem łodzi ratowniczej SAR, Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego, Ochotniczej Straży Pożarnej w Tolkmicku oraz załogi pasażerskiego statku Daria wypadły wzorowo.
     

JK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Czy w Tolkmicku ratownicy stacjonuja caly rok czy tylko wtedy gdy na zalewie nie ma LODU??? A jezeli caly rok to pewnie po wypadku jaki wydazyl sie 2 lata temu zima kiedy zginely 2 osoby!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ???(2006-07-23)
  • Statek po lodzie nie pływa to po pierwsze,co roku kiedy przychodzi sezon silnych mrozów statek był wycofywany na pełne morze a ostatniej zimy wystwiony na ląd,chodzi o bezpieczeństwo statku(pół metrowa kra może zmiażdżyć alumoiniowy kadłub=5.000.000zł!!!)Po drugie to co zawsze mówię przyczyną wypadków na morzu jest.....brak wyobrażni ,brawura,brak praktyki morskiej i coś wtym jest,znałem Krzysztofa(jeden z utoniętych) i jest mi bardzo przykro ,ale w tym przypadku.....bez komentarza!Zapytaj się rybaków z Zalewu czy mają w telefonach komórkowych wbity numer Ratownictwa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    budzetowiec(2006-07-23)
Reklama