Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Rosyjska prasa o pracy polskiego konsula

Drogowe przejścia graniczne pomiędzy Polską a Rosją od dawna są oblegane przez podróżnych, którzy przyzwyczaili się do stania nawet w wielogodzinnych kolejkach. Oczywiście, narzekają oni na pracę służb granicznych tak po polskiej, jak i po rosyjskiej stronie. Co jakiś czas niezadowolenie podróżnych przybiera na sile i dochodzi tam do różnych incydentów, łącznie z blokowaniem dróg dojazdowych do granicy.

Wtedy na przejścia przyjeżdżają przeróżni urzędnicy i starają się łagodzić napiętą sytuację. Po pewnym czasie wszystko wraca do normy - a podróżni do długich kolejek, w których to cierpliwie muszą znosić powolną, bądź nadgorliwą (czy skrupulatną) pracę celników i służb granicznych.
     Za każdym razem, kiedy na granicy pojawiają się nazbyt długie kolejki - wina bywa zwalana najczęściej na sąsiadów, pilnujących granicy po drugiej stronie...
     Na drogowym przejściu granicznym Bagrationowsk - Bezledy polscy kierowcy narzekają, że po rosyjskiej stronie, przy wyjeździe do Polski, przychodzi im stać na specjalnym, wydzielonym placu. Dopiero po odstaniu tam swojego - kierowani są na przejście graniczne. Polscy obywatele skarżą się też na złe traktowanie przez rosyjskich pograniczników i celników.
     Sprawą zajęli się polscy dyplomaci, którzy starają się sprawę wyjaśnić, a przede wszystkim zlikwidować te praktyki. Przypatrują się im kaliningradzcy dziennikarze, którzy "obiektywnie" usiłują znaleźć winnego za złą sytuację na granicy. I nie spodobała się im praca polskiego Konsula Generalnego Jarosława Czubińskiego.
     Działania polskiego konsula zostały skrytykowane m.in. na łamach kaliningradzkiej gazety "Kaskad", w artykule "Na granicy konsul generalny chodzi ponury". “Kaskad” zarzuca Jarosławowi Czubińskiemu, że nazbyt przejął się swoją rolą: "Pan Czubiński widocznie poczuł się Nadzwyczajnym i pełnomocnym ambasadorem Rzeczpospolitej Polskiej w Federacji Rosyjskiej i zamiast konkretnej pracy, w tym z szefem lokalnego samorządu oraz państwowym organem władzy wykonawczej, zajął się pisaniem oficjalnych not".
     Autor artykułu w podobny sposób krytykuje pracę przedstawiciela rosyjskiego MSZ w Kaliningradzie, który dotrzymawszy owe oficjalne noty od polskiego konsula, wysyła je z kolei do niżej postawionych urzędów, a także do administracji obwodowej w celu jak najszybszego wypełnienia zawartych w nich uwag i treści.
     W dalszej części gazeta ocenia pracę polskiego Konsula Generalnego, który wypełniając swoją misję był na owym fatalnym dla polskich podróżnych placu, na 33 kilometrze. Na przejściu w Bagrationowsku rosyjskie służby graniczne opowiedziały kaliningradzkiemu dziennikarzowi "jak oficjalna osoba graniczącego państwa odzywa się o działalności władz i o porządkach w "przyjacielskim" obwodzie kaliningradzkim. Bardzo bym chciał przykładowo popatrzeć na reakcję polskiego MSZ po tym, jak rosyjski konsul generalny w Rzeczpospolitej Polskiej publicznie wypowiada się w takim że duchu o porządkach na granicy po polskiej stronie".

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama