Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 26-04-2018, imieniny Marzeny, Marii
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Sąd uchylił wyroki w sprawie ratowników

 
Elbląg, Sąd uchylił wyroki w sprawie ratowników (fot. Anna Dembińska)
Rek

Proces w sprawie dwóch ratowników medycznych, oskarżonych o gwałt na tłumaczce, będzie się toczył od początku – zdecydował dzisiaj Sąd Okręgowy w Elblągu, uchylając wcześniejsze wyroki skazujące. Nie wiadomo, jakimi przesłankami się kierował, bo uzasadnienie decyzji jest tajne.

Sąd Okręgowy podjął decyzję po jednym posiedzeniu. Rano wysłuchał stron procesu, a po południu wydał wyrok. Na sali rozpraw pojawiła się pani Aleksandra, pokrzywdzona w tej sprawie, jej mąż, a także prokurator i obrońcy oskarżonych. Ratownicy na proces nie przyszli.
     Przypomnijmy, że Sąd Rejonowy w Elblągu skazał w maju tego roku Mariusza C. na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat za gwałt i inne czynności seksualne, a Jarosława G. - na 8 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata za inne czynności seksualne. Wyrok dotyczył wydarzeń, jakie we wrześniu 2013 roku rozegrały się w jednym z hoteli w Kaliningradzie, podczas szkolenia ratowników medycznych ze szpitala wojewódzkiego. Pokrzywdzoną w sprawie była pani Aleksandra, która pełniła rolę tłumaczki. Wszystkie strony procesu zaskarżyły wyrok do Sądu Okręgowego. Ratownicy domagali się uniewinnienia, prokurator oraz pokrzywdzona, która była oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie – kary bezwzględnego więzienia.
     Dzisiaj Sąd Okręgowy w trzyosobowym kobiecym składzie, któremu przewodniczyła Natalia Burandt, uchylił wyroki Sądu Rejonowego i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia. A to oznacza, że proces będzie się toczył od początku w innym składzie sędziowskim. Obecni podczas odczytywania wyroku dziennikarze nie mogli wysłuchać uzasadnienia tej decyzji, ponieważ zostało ono przez sąd utajnione ze względu na intymne szczegóły sprawy i dobre obyczaje, podobnie jak cały proces. Odczytywanie uzasadnienia trwało około pół godziny, po jego wysłuchaniu pokrzywdzona wyszła z sali z płaczem.
     - Sąd mówił o błędach procesowych sądu pierwszej instancji, za co cierpieć muszę ja. To operacja na żywym organizmie bez znieczulenia. Ja nie mam już sił, nie wiem, jak przeżyję tę sprawę jeszcze raz, jak przeżyje to rodzina. To już trwa dwa lata, jeśli mogłabym to przerwać, to chętnie bym to zrobiła... To, co dzisiaj usłyszałam w sądzie, to tylko pogłębienie traumy – mówiła pani Aleksandra po wyjściu z sali.
     - Nie wiem, co mam powiedzieć. Dla mnie to jest cyrk. Z przestępców zrobiono grzecznych ludzi – mówił zdenerwowany pan Michał, mąż pokrzywdzonej. - Kobiety posłuchajcie mnie. Faceci – nigdy w życiu nie pozwólcie swojej kobiecie pójść z taką sprawą na policję. Naprawdę nie, bo to najgorsze, co można zrobić w życiu dla kobiety. Przesłuchania, podważanie wiarygodności, przytaczanie dziwnych faktów... Przeraża minie coś jeszcze innego: w całej tej sprawie, począwszy od policjantki do teraz praktycznie uczestniczyły same kobiety. Był tylko jeden facet prokurator, któremu dziękuję za to, bo dał nam iskierkę nadziei, że ktoś potrafi myśleć. Nie potrafię zrozumieć, jak kobieta może nie zrozumieć sytuacji, w jakiej moja żona się znalazła. Po tysiąckroć żałuję, że poszliśmy z tą sprawą na policję. Powinienem wziąć sprawę w swoje ręce, mogą mnie za to zamknąć, ale mam to gdzieś.
     Ratownicy medyczni nie stawili się dzisiaj w sądzie. Jak nam powiedzieli, z obawy przed nagonką medialną. - Miałem nadzieję, że już teraz zostanę uniewinniony – powiedział nam pan Mariusz, główny oskarżony w tej sprawie. - Sąd uchylając wyrok musiał mieć podstawy do takiej decyzji. Udowodnię, że jestem w tej sprawie niewinny, a pokrzywdzona wszystko sobie wymyśliła.
     - Mam nadzieję, że sąd w nowym procesie nas uniewinni, złożyliśmy nowe wnioski dowodowe, które o tym świadczą. Wierzę w to, że w nowym procesie sąd będzie opierał się na faktach i dowodach i nie będzie wydawał wyroku pod naciskiem mediów – dodał pan Jarosław, drugi z oskarżonych.
     Przypomnijmy, że po wyroku pierwszej instancji obaj ratownicy medyczni stracili pracę w szpitalu wojewódzkim. Termin nowego procesu nie został jeszcze wyznaczony.
     
     Ze względu na delikatny charakter sprawy komentarze pod tym artykułem zostały zablokowane przez redakcję.

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

!!!PROMOCJA!!!
Indeco Szafa z drzwiami suwanymi 3
Zabudowa kuchni 4
Aranżacja kuchni 1