Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Smak i zapach piasku

Rozmowa z gen. Ryszardem Sorokoszem, zastępcą dowódcy Wielonarodowej Dywizji Sił Stabilizacyjnych III Zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku.

Dzisiaj do Iraku wylatuje pierwsza grupa żołnierzy, którzy na co dzień służą w jednostkach 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Chyba nie ma osoby, która nie patrzyłaby na tę misję z niepokojem, bo sytuacja w Iraku nie jest stabilna i - jak się wydaje - długo stabilna nie będzie.
     Zdajemy sobie sprawę, że obszar Iraku jest pełny niepokoju i my oczywiście tak go postrzegamy. Staraliśmy się do misji przygotować najlepiej, jak potrafiliśmy...
     
     To pierwsze tak ogromne i poważne zadanie, które mają wypełnić żołnierze 16 PDZ. Jak oceni pan stan ich przygotowania do tej misji?
     Przygotowanie żołnierzy trwa od stycznia tego roku, poprzez szkolenie w obiektach garnizonowych i przystosowanych. Wojsko odbyło szkolenie na poligonie w Wędrzynie, gdzie na obiektach tamtego poligonu przygotowywali się do zadań, jakie będą realizowane w Iraku. Wykorzystałem tam moje doświadczenia i informacje, jakie przywiozłem z dwutygodniowego pobytu w Iraku. Przywiozłem ze sobą mnóstwo materiału dotyczącego sposobu zachowania się Irakijczyków czy grup bojowych. I musieliśmy nieco zmienić plan i przygotować żołnierzy również do działań bojowych.
     
     Było szkolenie odbywające się w szczególny sposób?
     Tak, to szkolenie miało inny charakter i przygotowywało do typowych zadań w Iraku: strzelania z burty, w czasie ruchu, uczyliśmy, jak żołnierze muszą się zachowywać w czasie przemarszów, eskortowania konwojów, VIP-ów oraz jak udzielać pomocy rannym.
     
     Kilku polskich żołnierzy zginęło już w Iraku. Czy to dobre przygotowanie może być gwarancją bezpieczeństwa w tym kraju?
     Myślę, że gwarancją bezpieczeństwa jest każdy z nas. Każdy żołnierz musi przenieść to, czego się nauczył, na iracki grunt z taką uwagą, aby na moment nie dopuścić do przeoczenia jakiegokolwiek drobnego szczegółu: pudełka czy auta pozostawionego bez obsługi. Jeżeli będziemy tego świadomi, na pewno stopień ryzyka będzie o wiele mniejszy.
     
     Misja w Iraku jest oczywiście z założenia stabilizacyjna, ale działania irackich terrorystów sprawiają, że bardziej przypomina to wojnę niż stabilizację. Wśród opinii publicznej panuje przekonanie, że polscy żołnierz nie powinni tam jechać.
     Wobec tego, kto tę misję ma wykonać, jeżeli nie siły zbrojne, które są do takich zadań przygotowywane? Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to misja trudna, jakkolwiek jednak państwo stawia przed nami określone zadania, które wojsko musi i powinno wykonać. Przy maksymalnym wysiłku myślę, że uda nam się tę misję wykonać bezkolizyjnie i że przy odrobinie szczęścia powrócimy z Iraku cali i zdrowi.
     
     Pobyt w Iraku to służba w warunkach, które do łatwych nie należą.
     Mieliśmy szkolenia, stworzyliśmy warunki możliwie identyczne jak w Iraku, ale faktycznie słońca, temperatury czy środowiska, które tam panuje, nie da się odtworzyć i długo się będziemy przyzwyczajać do smaku i zapachu piasku.
     
     Dowódcy i żołnierze przekonują, że są dobrze przygotowani do misji, ale żegnamy was z lękiem...
     Niepokój jest wielki: i żołnierzy pozostających w kraju, jak i tych, co wyjeżdżają. Myślę, że przy tych wszystkich uwarunkowaniach i przy odrobinie szczęścia jesteśmy w stanie wypełnić misję z honorem i wrócić wszyscy cali, czego wszystkim żołnierzom i sobie życzę.
     
     
     Słowo kluczowe: Irak

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • hlopaki jak was widzialam na miescie szkoda mi was bylo no ale coz po to mamy wojsko po to zostalo ono stworzone zal mi jednak was rodzin nie daj Boze cos sie stanie Nasze miasto cale bez wyjatkow bedzie w zalobie !!!!!!!!! Chlopaki i Kobiety wroccie do nas cali Powodzenia wam zycze!!!!!!!!!!!!!!!11
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    cruxana(2004-07-01)
  • oni dla mnie sa najemnikami i nic wiecej. a Polska to okupant Iraku
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    s(2004-07-01)
  • NIECH ZYJA NIEPOKONANE ARMIE USA,GB I RP.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    WD-40(2004-07-01)
  • CRUXANA mi też ich szkoda , ale nikt ich nie pcha tam na siłe. Oni jadą tam dla kasy.To jest tylko ich wybór i wiem to napewno , bo sama mam męża wojskowego.Na szczęście mojemu mężowi bardziej zalezy na rodzinie , a nie na forsie. Życzę Wam Chłopaki szczęśliwego powrotu do domu!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    M.M(2004-07-01)
  • Z tego co mi wiadomo nie jest do konca tak ze jada tam dla kasy, we wlasnym otoczeniu mam kolegow ktorzy z pewnych wzgledow zrezygnowali z wojska ,a kiedy pol roku temu chcieli wrocic tam jako ultimatum postawili im wlasnie wyjazd do Iraku .Ogolnie wiadomo jakie sa czasy i ze sluzby mundurowe to jedyna pewna praca, aczkolwiek nie znaczy to, ze niektorzy pewne wybory dokonali liczac wlasnie na gruba kase pytanie co im z tego jesli nie beda mogli sie nia nacieszyc?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    cruxana(2004-07-01)
  • Panie Generale - szkoda wielka, ze nikt ze Sztabu Dywizji nie odwiedzil 16 Batalionu Dowodzenia w trakcie uroczystosci pozegnalnej. Bylo nam bardzo przykro, ze o wszystkich imprezach wojskowych sie pisze. Jednak nie o tej, ktora dotyczy 16 Batalionu Dowodzenia w Elblagu. To co sie zdazylo poprostu jest TRAGEDIA - 16 Dywizji Zmechanizowanej. Zeby nie pozegnac swoich zolnierzy wyjezdzajacych na wojne tak jak sie nalezy ?????????????? TRAGEDIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Panie Generale
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ZBULWERSOWANY_ZOLNIERZ(2004-07-01)
  • zbulwersowany zolniecz sie rozplakal, ze go nie ucalowali na dobranoc
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mozebysdorosl(2004-07-02)
  • Wojsko było jest i będzie narzędziem w rękach polityków. Polityka międzynarodowa jest bardzo skomplikowana , tam nie ma przyjaźni są tylko interesy. Każdy z tych żołnierzy to równy chłopak , który ma dziewczynę albo rodzinę, to jednostka , która czuje i myśli, która nie zajmuje się zawodowo polityką. Jednym słowem jedźcie z Bogiem i cali wracajcie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    belegiasz(2004-07-02)
  • M.M nie pisz proszę w ten sposób, bo nie Ty jedna masz męża wojsokwego. Uważasz, że jak już któryś pojedzie to tylko dla pieniędzy?? A jak juz sie zdecydjue na taki wyjadz to rodzina już nie jest dla niego ważna?? Wręcz przeciwnie. Cała rodzina jest dla niego bardzo ważna i nie można ich tak oceniać. Wielu moich znajomych wczoraj poleciało do Iraku, i to nie znaczy, żę nie kochają swoich rodzin. Nie ocenia judzi w ten sposób. A NASI ŻOŁNIERZE NIECH SZYBKO, CALI I ZDROWI DO NAS WRACJĄ.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    A.(2004-07-02)
  • Myślę,że taktowanie motywów wyjazdów żołnierzy do Iraku jedynie w kontekście finansowym jest bardzo powierzchowne. Oczywiście jest to możliwość poprawienia domowych bedżetów , ale też świadomość misji wynikającej z wykonywanego zawodu. Decydując się na służbę wojskową każdy z żołnierzy może liczyć się z faktem konieczności brania udziału w wielu niebezpiecznych przedsięwzięciach. Ale świadomomość i konfrontacja z daną sytuacją zagrożenia zawsze budzi niepokój. Myślę, że każdemu kto podejmował decyzję wyjazdu towarzyszyły rozterki, wątpliwości, obawy a nietylko finansowa kalkulacja. Jesteśmy narodem ,który ceni sobie życie rodzinne i myślę że ten wyjazd to czas wielkiej próby dla NICH i nieprzespanych, pełnych lęku tygodni dla ICH rodzin. Dlatego nie będąc żoną żołnierza nie potrafię w pełni odczuć tego napięcia, ale będąc żoną i matką domyślam się jaki wielki ciężar przyjęły na siebie rodziny naszych żołnierzy. Oby wrócili w takim składzie i kondycji w jakiej je opuszczali.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ania(2004-07-02)
Reklama