Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Spacerowicz na celowniku

Mieszkaniec Elbląga Jerzy Zaskiewicz uważa, że Bażantarnia nie powinna być częścią obwodu łowieckiego. - Obawy o bezpieczeństwo spacerowiczów są bezpodstawne - zapewnia łowczy okręgowy Wieńczysław Tylkowski.

Elbląski las komunalny to popularne miejsce wycieczek. Odwiedzają go też miłośnicy pieszych wędrówek z całego kraju, bo wiodą tędy szlaki turystyczne. Jerzy Zaskiewicz, zapalony turysta, autor książek poświęconych historii i przyrodzie regionu, uważa jednak, że w lesie nie jest bezpiecznie, bo myśliwi odbywają tam łowy.
     - Jesteśmy teraz na „zielonym” szlaku, w okolicy Stagniewa. Niestety, niedawno mieliśmy tu przykre zdarzenie - opowiada mężczyzna. - Pewien pan, będąc na grzybach, o godz. 5 rano usłyszał w pobliżu trzy strzały z broni myśliwskiej. Oczywiście natychmiast stąd uciekł. Z kolei ja sam, tu, niedaleko, miałem wątpliwą przyjemność odnalezienia ambony myśliwskiej. Jej pole ostrzału obejmuje oznakowany szlak. W zwykły dzień przemieszcza się tędy kilkadziesiąt osób, a weekendy jeszcze więcej.
     
     Szczególne zasady
     Myśliwi twierdzą, że zarzuty Jerzego Zaskiewicza i stworzonej przez niego fundacji „Pogezania” są bezpodstawne. Jak tłumaczy Wieńczysław Tylkowski, szef elbląskiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego, w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat Bażantarnia kilka razy była częścią obwodu łowieckiego i dotąd było w niej bezpiecznie. Ewentualnym zagrożeniem dla spacerujących mogłyby być polowania zbiorowe, ale tych w Bażantarni nie ma, zaś polowania indywidualne odbywają się sporadycznie i jedynie na mało uczęszczanych obrzeżach lasu.
     - Obowiązują wtedy szczególne zasady bezpieczeństwa - mówi łowczy. - Myśliwy musi dokładnie zwierzynę rozpoznać, zdając sobie sprawę z tego, że ktoś może w to miejsce zabłądzić i dopiero wtedy oddaje strzał.
     Wieńczysław Tylkowski uważa, że na razie na zabiegach Jerzego Zaskiewicza i „Pogezanii” skorzystali... kłusownicy.
     - Zarzuty pod naszym adresem zniechęcają myśliwych do odwiedzania Bażantarni, więc bezkarni stają się kłusownicy - tłumaczy. - Mieliśmy np. zgłoszenie o sarnie postrzelonej z kbks-u. Przecież my tego rodzaju broni nie używamy. Takie rzeczy dzieją się jednak w miejskim lesie i to coraz częściej.
     
     Bez lęku
     Umowę o włączeniu Bażantarni do obwodu łowieckiego podpisało z Polskim Związkiem Łowieckim miasto. Wygaśnie ona w 2007 roku. Radny Marek Pruszak uważa, że zmiana dotychczasowych ustaleń jest możliwa, ale nie jest przekonany, czy konieczna.
     - Trzeba uwzględnić rolę myślistwa nie jako rozrywki, ale regulatora populacji zwierząt, które przecież powodują pewne szkody - wyjaśnia radny. - Koszty odszkodowań, np. dla rolników, spadają na miasto. Trzeba zatem rozważyć, czy nie lepiej byłoby wprowadzić bardzo ograniczony odstrzał w ściśle określonych miejscach, szczegółowo informując o tym społeczeństwo? Uważam, że to by było dobre rozwiązanie.
     Radny Pruszak byłby jednak przeciwny wprowadzeniu dodatkowych wymagań wobec odwiedzających Bażantarnię. - Nie można zgodzić się na to, by np. harcerze czy grupy turystyczne miały obowiązek zgłaszania, gdzie będą przebywać i uzgadniania tego z kimkolwiek - zastrzega.
     
     Dmuchać na zimne
     Jerzy Zaskiewicz zapowiada, że nie spocznie, póki Bażantarnia nie przestanie być obwodem łowieckim. - Zasięg broni myśliwskiej jest bardzo duży. Strzelający pod Stagniewem może zabić kogoś, kto stoi pod... Restauracją Myśliwską. Nie twierdzę oczywiście, że myśliwi strzelają do ludzi, ale nieszczęśliwe przypadki już się w Polsce zdarzały - przypomina.
     Sami myśliwi odpowiadają tymczasem, że ich obecność jest w lesie niezbędna.
     - Straszą nas ostrą zimą, a przecież członkowie Pogezanii prawdopodobnie nie będą dokarmiać dzikiej zwierzyny, a my to zawsze robimy - mówi Wieńczysław Tylkowski. - Jeśli my wyjdziemy z tego lasu, nikt nie będzie też prowadzić obserwacji chorób zwierząt. Przecież na obrzeżach miast często występuje np. wścieklizna - chore lisy stwarzają zagrożenie także dla pana Zaskiewicza - podkreśla łowczy.
     
     

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • w ostatnim zdaniu , znowu zostały powtórzone typowe frazesy mysliwych o ich trosce o las i zwierzynę, a ja tradycyjnie sie zapytam co myśliwi robią dla tej części przyrody na która nie bedą potem polować ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-28)
  • A któż to taki "myśliwy"? Otóż jest to facet, który ma trochę więcej pieniędzy niż inni i od czasu do czasu nie chce mu się marnować weekendu z własną żoną. Jedzie więc na "polowoanie". Zabiera ze sobą flintę, przy której celownik optyczny jest nieco dłuższy niż lufa. Ta flinta ma nieraz również noktowizor i czujnik ruchu. "Myśliwy" dekuje się na ambonie, gdzie wpieprza suchą kiełbasę i zapija ją "herbatką (wzmocnioną) tzw. kuroniówką". Ambona jest z reguły w pobliżu paśnika. Myśiwemu zwierzynę naganiają tzw. naganiacze. Po udanym "polowaniu" taki "myśliwy" daje sobie w "palnik" przy ognisku. Następnie "zwłoki myśliwego" odwożą do domu jego koledzy i zwalają u progu pod dalszą opiekę jego żony. A cóż na to zwierzyna ? jak widać - zwierzyna nie ma żadnych szans ! Ci "myśliwi" to na ogół takie mało ciekawe (nieraz obrzydliwe) towarzystwo, gdzie psedo-ViP szuka znajomości u pseudo-ViP-ów. Ciekwae jak by się zachowywali, gdyby na takie polowanie zostali wyposażeni w łuki i topory ? Jedno jest pewne - zwierzyna miałaby przynajmniej równe szanse....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Topornynie-myśliwy(2005-11-28)
  • nie panikujcie turyści, mam doświadczenie z Danii gdzie wszystkie lasy są prywatne a udostępniane turystom i myśliwym. Myśliwi gdy polują mają obowiązek wywieszać na szlakach widocznej informacji o trwaniu polowania.Tam jeszcze nie zdarzyło się postrzelenie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Lariksus(2005-11-28)
  • Za Cesarza Pana Wilusia, za Kanclerza Pana Hitlera i za Komuny, Bażantarnia była lasem komunalnym to znaczy miejskim, jeszcze inaczej dla pospołu i było klawo. A wówczas byli też myśliwi, którzy nie posiadali automobili, jak teraz większość pospólstwa. Niech szanowni pasjonaci morderczych upodobań wsadza cztery litery i pojadą w siną dal. Na wschód jest droga prosta, wprawdzie wyboista ale prowadzi do białych niedzwiedzi.Wszyscy ludzie dobrej woli i zwierząt powinni przegonić koncesjonowanych morderców.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    senior(2005-11-28)
  • ambona wydaje się przejawem "wścieklizny", mało tego ...oni dokarmiają zwierzęta i napychają sobie kieszenie za rzekome szkody rolnicze. Może tą bandą zajmie się osobiście premier i te skorumpowane psy przestaną celować ludziom w plecy. Moze zainteresuje się wreszcie premier tym środowiskiem i okradaniem skarbu państwa
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2005-11-28)
  • Wreszcie "srell" przemówił "a logica". Ja też bym do tej szarańczy otworzył ogień, ale ciągły ! Odwagi p. Zaskiewicz !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Szaraczekpodochroną(2005-11-28)
  • Mnie też się nie podoba że ktoś poluje tam gdzie ja spaceruję. Mimo to jestem za utrzymaniem okręgu łowieckiego na terenie Bażantarni. Myśliwi to jedyni ludzie którzy troszczą się o los zwierząt. To właśnie myśliwym zależy na tym, żeby lasy obfitowały w zwierzynę, bo bez niej ich pasja nie ma sensu. Jestem pewien, że żaden z powyższych przeciwników myślistwa nie zrobiłby nic (poza krzykiem) aby w razie potrzeby pomóc dzikim zwierzętom.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    RoRan(2005-11-29)
  • Jak można pomóc Panu Zaskiewiczowi w walce z tymi "myśliwymi" z ambon przy paśnikach ??? I jak ktoś już pisał Odwagi Panie Zaskiwewicz
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    krzychu(2005-11-29)
  • Popieram przedmówce też z chęcią bym przyczynił się do ustrzelenia tych co wysiadują na ambonach i stwazają zagrożenie dla nas Elblążan. Jak można pomóc Panu Zaskiewiczowi w walce z tymi "myśliwymi" z ambon przy paśnikach ??? I jak ktoś już pisał Odwagi Panie Zaskiwewicz
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ja(2005-11-29)
  • Jeżeli ktoś zna myśliwego który strzela do zwierzyny przy paśniku to proszę zgłosić to do PZŁ a tak przy okazji ochroniarze zwierząt - te wszystkie bezpańskie psy i koty które według was mają lepiej w lesie czy na polu niż w schronisku i skuteczniej trzebią dzikie zwierzaki to trzeba ochraniać, a ich dawnym opiekunom dać medal za wkład w ochronę przyrody. Jak się chce kogoś uderzyć to kij zawsze się znajdzie. Wśród myśliwych jest tyle samo porządnych ludzi co i wśród innych, są źli i dobrzy tych drugich jest jednak mniej bo już dawno nikt z was by sarenki nie zobaczył
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Huver(2005-11-29)
  • ciekawe gdzie są tam myśliwi ja byłem tyle razy na spacerze z psem i niezauważyłem żadnego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    n(2005-11-29)
  • m.in. roan mysliwi sa jedynymi ludźmi którzy troszcza sie o zwierzeta? chyba nie wiesz co mówisz: www.salamandra.org.pl www.otop.org.pl www.bocian.org.pl kuling.free.ngo.pl www.carpatica.krak.pl www.tatry.info to tak na początek
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    diosko(2005-11-29)
Reklama