Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 06-12-2016, imieniny Mikołaja, Emiliana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Remont Lidla ul.Ogólna Remont Lidla ul.Ogólna

Sprawa dla inspektora

Odnalezione weœśrodę na dzikim wysypisku dokumenty medyczne zostaną przekazana Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych.

Przypomnijmy - wczoraj (środa) elbląska Komenda Miejska Policji została telefonicznie powiadomiona o odnalezieniu w budynku dawnego tartaku przy ul. Mazurskiej rozsypanych dokumentów medycznych. Po zapakowaniu w pięć 15-litrowych worków policjanci przewieźli je do komendy. Tu zostały przejrzane. Są to m.in. dane chorobowe pacjentów zawierające m.in. przebieg leczenia dentystycznego. Policja przypuszcza, że pochodzą ze zlikwidowanej przychodni stomatologicznej. Dokumenty po wyschnięciu trafią do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.
     - Taki obowiązek nakłada na nas ustawa o ochronie danych osobowych - mówi Alina Zając, rzeczniczka elbląskiej policji. - Mogę jedynie powiedzieć, że jest to pierwsza zdarzenie tego typu w Elblągu od dość długiego czasu.
     Według ustawy z 29 sierpnia 1997 roku osoba odpowiedzialna za pozostawienie dokumentów w miejscu dostępnym może zostać ukarana przez sąd. Grozi jej nawet do dwóch lat więzienia (jednego - w przypadku nieumyślnego działania).
     - Wszystkie dane osobowe muszą być przechowywane odpowiednio - mówi rzecznik GIODO Małgorzata Kałużyńska - Jasak. - Ten obowiązek spoczywa na administratorach baz danych. Takich przypadków - jak ostatni w Elblągu - było dużo na początku obowiązywania ustawy. Teraz jest ich znacznie mniej. Ustawa zaczęła w końcu działać. Ludzie się pomału uczą, że podobne zachowania grożą postępowaniem karnym.
     Pomimo obowiązujących przepisów wyroków w podobnych sprawach nie było wiele. Większość postępowań jest umarzana lub w ogóle nie dochodzi do skutku.
     - W 90 proc. rozpoczęte postępowania są umarzane ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu lub odmawia się ich wszczęcia - dodaje Małgorzata Kałużyńska - Jasak. - Większość sprawców jest więc po prostu bezkarna. Pytanie, dlaczego w państwie prawa tego prawa się praktycznie nie egzekwuje, należy postawić organom ścigania.
     Takie "przypadki" mogą stanowić zagrożenie. Wyobraźmy sobie, że dane dotyczące stanu zdrowia pacjentów trafiajš do jednej z firm ubezpieczeniowych. Mając takie informacje może ona zażądać większych składek od chorych.
     Rzeczniczka GIODO podaje też inny przykład:
     - Załóżmy, że osoba, która niedługo zacznie karierę polityczną była leczona psychiatrycznie. Takie dane są niezwykle cenne dla konkurencji bądźŸdziennikarzy.
     - Szkodliwość społeczna takich czynów nie jest więc znikoma - tłumaczy rzeczniczka. - Dane stanowią dość cenny towar, którym się nawet handluje.

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama