Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 23-04-2018, imieniny Wojciecha, Jerzego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Samozapłon czy brak wyobraźni? Samozapłon czy brak wyobraźni?

Strażak znowu wsiada na rower dla Jagódki

 
Elbląg, Strażak znowu wsiada na rower dla Jagódki Strażak Paweł Koch szykuje się do kolejnej wyprawy dla małej Jagódki (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Przez Litwę, Łotwę, Estonię do Skandynawii, a potem Niemcy i znowu Polska. W sumie blisko 4 tysiące kilometrów. 1 września elbląski strażak Paweł Koch znowu wsiądzie na rower i wyruszy w podróż dla przyjemności, ale i z potrzeby serca. Akcja „Rozjedź z nami raka Jagody!” ma pomóc zebrać fundusze na rehabilitację 5-latki, która, co prawda wygrała walkę z chorobą, ale do pełnej sprawności ma jeszcze długą drogę.

Długą drogę ma przed sobą również Paweł Koch. Wyliczył, że przez ok. 30 dni pokona 3 800 kilometrów.
     - Te moje wyprawy są coraz dłuższe – śmieje się sympatyczny strażak. - W ubiegłym roku, również w ramach akcji dla Jagody, jechałem do Grecji – to było ponad 3 200 km. Teraz będzie jeszcze dalej, ale może i ciekawiej?
     Paweł chce wyruszyć 1 września z Elbląga w kierunku Suwałk. Dalej: Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Norwegia, Dania, Niemcy i powrót do Polski. Cały czas na rowerze. Dziennie zamierza pokonywać 100-120 km.
     Jest bogaty o doświadczenia z poprzednich rowerowych wypraw do Paryża i do Aten więc wie, jak powinien się przygotować i co spakować na podróż.
     - Cały mój dobytek wiozę w sakwach rowerowych, również śpiwór i namiot – mówi Paweł Koch. - Na pewno nie wezmę dużego zapasu dętek, bo zainwestowałem w opony z wkładem antyprzebiciowym. Koszt takich opon rowerowych jest porównywalny z kosztem opon do samochodu, powinny więc wytrzymać – dodaje ze śmiechem. - Z doświadczenia wiem, że szprychy lubią pękać więc koła zabezpieczę dodatkowo.
     Strażak twierdzi, że niczego się nie boi, no, może poza pogodą.
     - Wolałbym, żeby jednak nie padało – stwierdza.
     Podróżuje samotnie, ale twierdzi, że tak jest dobrze.
     - Nie jestem od nikogo uzależniony, jadę swoim tempem, zatrzymuję się na postój tam, gdzie chcę – wylicza zalety, ale są i wady takiej podróży. - Czasem ma się dość bycia sam na sam ze sobą, ale w trasie można nawiązać nowe znajomości. Turystów, a także turystów rowerowych nie brakuje, co wiem już z doświadczenia poprzednich wypraw.
     Paweł rusza w rowerową podróż dla przyjemności własnej, za własne pieniądze, ale w szlachetnym celu. Chce pomóc 5-letniej Jagódce. Pomaga dziewczynce od kilku lat, od początku jej choroby. Najpierw zgodził się pojechać do kliniki do Gdańska oddać swoją krew i granulocyty aby ratować życie nieznanej mu jeszcze Jagódki, która w wyniku powikłań w białaczce walczyła z sepsą i ogromnym osłabieniem organizmu.
     Później jego wyprawy rowerowe stały się akcją charytatywną. Podróże Pawła mają na celu nagłośnienie sytuacji i pomoc w zbiórce pieniędzy na rehabilitację 5-letniej Jagódki. Ciężka choroba spowodowała bowiem liczne komplikacje m.in. uszkodzenie rdzenia kręgowego, pęcherz neurogenny czy znaczne opóźnienie mowy. Do powrotu do sprawności potrzebne są pieniądze na codzienną, systematyczną rehabilitację.
– Liczymy na sponsorów, których loga mogę umieszczać na swojej koszulce, szczególnie na plecach będą stale widoczne, bo nie zabieram plecaka – śmieje się Paweł Koch. - Mogą to też być wpłaty za każdy przejechany kilometr bądź wpłaty dobrowolnych kwot na konto Jagódki.
     Dzięki zeszłorocznej akcji Pawła zebrano ok. 12 tys. zł z wpłat własnych indywidualnych darczyńców, od sponsorów, którzy płacili za kilometry oraz z charytatywnego treningu w Elblągu i tygodnia bez garniturów w warszawskiej korporacji (aby chodzić w krótkich spodenkach i klapkach pracownicy płacili datki na Jagodę).
     
     Akcję "Rozjedź z nami raka Jagody" można śledzić na facebooku.
     
     Aby wesprzeć Jagódkę wpłat można dokonywać na konto Europejskiej Fundacji KrewAktywni z Gdyni, KONIECZNIE z dopiskiem: "Dla Jagódki" nr konta 65 2030 0045 1110 0000 0259 4170.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK Meble Szafka pod RTV 1
AMK Meble Terrarium
Promocja RATY 0%
AMK Szkło ozdobne 4