Środa 18-07-2018, imieniny Szymona, Kamila
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Strażak znowu wsiada na rower dla Jagódki

 
Elbląg, Strażak znowu wsiada na rower dla Jagódki Strażak Paweł Koch szykuje się do kolejnej wyprawy dla małej Jagódki (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Przez Litwę, Łotwę, Estonię do Skandynawii, a potem Niemcy i znowu Polska. W sumie blisko 4 tysiące kilometrów. 1 września elbląski strażak Paweł Koch znowu wsiądzie na rower i wyruszy w podróż dla przyjemności, ale i z potrzeby serca. Akcja „Rozjedź z nami raka Jagody!” ma pomóc zebrać fundusze na rehabilitację 5-latki, która, co prawda wygrała walkę z chorobą, ale do pełnej sprawności ma jeszcze długą drogę.

Długą drogę ma przed sobą również Paweł Koch. Wyliczył, że przez ok. 30 dni pokona 3 800 kilometrów.
     - Te moje wyprawy są coraz dłuższe – śmieje się sympatyczny strażak. - W ubiegłym roku, również w ramach akcji dla Jagody, jechałem do Grecji – to było ponad 3 200 km. Teraz będzie jeszcze dalej, ale może i ciekawiej?
     Paweł chce wyruszyć 1 września z Elbląga w kierunku Suwałk. Dalej: Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia, Norwegia, Dania, Niemcy i powrót do Polski. Cały czas na rowerze. Dziennie zamierza pokonywać 100-120 km.
     Jest bogaty o doświadczenia z poprzednich rowerowych wypraw do Paryża i do Aten więc wie, jak powinien się przygotować i co spakować na podróż.
     - Cały mój dobytek wiozę w sakwach rowerowych, również śpiwór i namiot – mówi Paweł Koch. - Na pewno nie wezmę dużego zapasu dętek, bo zainwestowałem w opony z wkładem antyprzebiciowym. Koszt takich opon rowerowych jest porównywalny z kosztem opon do samochodu, powinny więc wytrzymać – dodaje ze śmiechem. - Z doświadczenia wiem, że szprychy lubią pękać więc koła zabezpieczę dodatkowo.
     Strażak twierdzi, że niczego się nie boi, no, może poza pogodą.
     - Wolałbym, żeby jednak nie padało – stwierdza.
     Podróżuje samotnie, ale twierdzi, że tak jest dobrze.
     - Nie jestem od nikogo uzależniony, jadę swoim tempem, zatrzymuję się na postój tam, gdzie chcę – wylicza zalety, ale są i wady takiej podróży. - Czasem ma się dość bycia sam na sam ze sobą, ale w trasie można nawiązać nowe znajomości. Turystów, a także turystów rowerowych nie brakuje, co wiem już z doświadczenia poprzednich wypraw.
     Paweł rusza w rowerową podróż dla przyjemności własnej, za własne pieniądze, ale w szlachetnym celu. Chce pomóc 5-letniej Jagódce. Pomaga dziewczynce od kilku lat, od początku jej choroby. Najpierw zgodził się pojechać do kliniki do Gdańska oddać swoją krew i granulocyty aby ratować życie nieznanej mu jeszcze Jagódki, która w wyniku powikłań w białaczce walczyła z sepsą i ogromnym osłabieniem organizmu.
     Później jego wyprawy rowerowe stały się akcją charytatywną. Podróże Pawła mają na celu nagłośnienie sytuacji i pomoc w zbiórce pieniędzy na rehabilitację 5-letniej Jagódki. Ciężka choroba spowodowała bowiem liczne komplikacje m.in. uszkodzenie rdzenia kręgowego, pęcherz neurogenny czy znaczne opóźnienie mowy. Do powrotu do sprawności potrzebne są pieniądze na codzienną, systematyczną rehabilitację.
– Liczymy na sponsorów, których loga mogę umieszczać na swojej koszulce, szczególnie na plecach będą stale widoczne, bo nie zabieram plecaka – śmieje się Paweł Koch. - Mogą to też być wpłaty za każdy przejechany kilometr bądź wpłaty dobrowolnych kwot na konto Jagódki.
     Dzięki zeszłorocznej akcji Pawła zebrano ok. 12 tys. zł z wpłat własnych indywidualnych darczyńców, od sponsorów, którzy płacili za kilometry oraz z charytatywnego treningu w Elblągu i tygodnia bez garniturów w warszawskiej korporacji (aby chodzić w krótkich spodenkach i klapkach pracownicy płacili datki na Jagodę).
     
     Akcję "Rozjedź z nami raka Jagody" można śledzić na facebooku.
     
     Aby wesprzeć Jagódkę wpłat można dokonywać na konto Europejskiej Fundacji KrewAktywni z Gdyni, KONIECZNIE z dopiskiem: "Dla Jagódki" nr konta 65 2030 0045 1110 0000 0259 4170.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Królik minaturka
Karma dla papug średnich
Krewetkarium
Fretka