Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Szczury Nad Jarem

Dzieci bawiące się na podwórku przy ul. Korczaka zostały pogryzione przez szczura. Zwierzę wyszło ze studzienki kanalizacyjnej i wbiegło między rozbawioną gromadę chłopców.

Po południu przy ul. Korczaka firma asenizacyjna oczyszczała studzienki kanalizacyjne. Po zakończeniu pracy ze studzienki wybiegł szczur i skierował się wprost w kierunku bawiących się w pobliżu dzieci.
     - Zanim syn zdążył powiedzieć mi, że został ugryziony, przyszła matka kolegi chłopca - opowiada mama jednego z pogryzionych chłopców. - Powiedziała mi, że właśnie wraca ze szpitala, bo szczur pogryzł jej syna. W tym czasie przybiegło moje dziecko z podwórka i oświadczyło, że przed chwilą jego także napadł szczur.
     Reakcja matki była natychmiastowa.
     - Zawiozłam dziecko do szpitala, tam dostałam skierowanie na szczepienia przeciwko wściekliźnie - opowiada kobieta. - Lekarz zapisał małemu sześć zastrzyków. Na szczęście nie są to już takie zastrzyki, jak kiedyś - bolesne i w brzuch. Igiełka jest taka maleńka, że nawet mój siedmiolatek nie poczuł ukłucia.
     Lekarz dyżurujący w izbie przyjęć oddziału zakaźnego w szpitalu miejskim, gdzie są podawane zastrzyki przeciwko wściekliźnie, nie dziwił się, że matka od razu przywiozła dziecko do szpitala.
     - Nie jest to głębokie ugryzienie, jednak wystąpiło naruszenie ciągłości tkanki naskórka i jeśli nie wiemy, czy zwierzę było chore, lepiej na wszelki wypad podać szczepionki - tłumaczył doktor. - Zawsze mówię, że podawanie w telewizji informacji o bolesnych zastrzykach przynosi odwrotny skutek. Ludzie zamiast bać się dzikich zwierząt, boją się po ugryzieniu zgłosić do szpitala właśnie ze względu na te straszne zastrzyki. A ich nie ma już od ponad 10 lat.
     Rodzice pogryzionych dzieci twierdzą, że Nad Jarem problem szczurów istnieje od lat. Wystawiane przez administrację w piwnicach trutki nie przynoszą spodziewanych efektów.
     - Od trzech lat nie byłam w piwnicy - opowiada mieszkanka ul. Korczaka. - Kiedyś zeszłam po coś i pomiędzy nogami przemknęły mi dwa bydlaki wielkości kota. Nawet mąż schodzi do piwnicy z kijem bejsbolowym.

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama