Wtorek 11-12-2018, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Szef Miejskiej Komisji Wyborczej: Ten błąd nie powinien się zdarzyć

 
Elbląg, Szef Miejskiej Komisji Wyborczej: Ten błąd nie powinien się zdarzyć Michał Bober wyjaśniał dzisiaj dziennikarzom, skąd wziął się błąd w protokole wyborczym (fot. Witold Sadowski)
Rek

W jednym z elbląskich protokołów w wyborach do sejmiku był błąd. Wychwyciła go Wojewódzka Komisja Wyborcza w Olsztynie. Chodziło o cztery głosy, których podczas przepisywania wyników do protokołów nie wpisano jednemu z kandydatów SLD do sejmiku. - Ten błąd nie powinien się wydarzyć i oczywiście bierzemy za niego pełną odpowiedzialność. Głosy na tego kandydata jeszcze raz zostały przeliczone i błąd został poprawiony – mówił dzisiaj podczas konferencji prasowej Michał Bober, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej w Elblągu.

Od kilku dni trwa zamieszanie z podawaniem wyników wyborów samorządowych w całym kraju, szczególnie w wyborach do sejmików wojewódzkich. Jak się okazuje, problemy z działaniem platformy wyborczej przyczyniły się też do błędu, który popełniła obwodowa i Miejska Komisja Wyborcza w Elblągu. Chodzi o jeden z protokołów z komisji nr 44 przy ul. Rycerskiej. Jeden z kandydatów SLD według tego protokołu miał otrzymać tylko jeden głos, a w rzeczywistości otrzymał pięć.
     - Oczywiście nie mówię, że nic się nie stało. Stało się, błąd został popełniony i biorę za niego pełną odpowiedzialność. Teraz jednak ten błąd daje niektórym osobom powód do stawiania nieuzasadnionych zarzutów i kontestowania funkcjonowania systemu wyborczego, co nie powinno mieć miejsca – mówił dzisiaj na konferencji prasowej Michał Bober, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej, który na co dzień jest sędzią Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
     
     Mieliśmy dwa wyjścia
     
Jak doszło do błędu? Zdaniem Michała Bobera, nałożyły się na to przede wszystkim problemy z elektronicznym systemem wyborczym.
     - Już po zakończeniu pracy obwodowych komisji wyborczych okazało się, że w systemie elektronicznym powstaje cała masa błędów. Sposób ich usunięcia był konsultowany cały czas z Krajowym Biurem Wyborczym po to, by można było wygenerować z systemu poszczególne protokoły. Na przykład w jednej z komisji w szpitalu okazało się, że nikt nie wziął udziału w wyborach, w systemie trzeba było więc wpisać „zero”, niestety system takiej wersji wyniku nie przyjmował. Udało się dopiero po kilku godzinach to zmienić – opowiadał Michał Bober.
     Problemy z systemem sprawiły, że Miejska Komisja Wyborcza postanowiła, że głosy w wyborach na prezydenta Elbląga i do Rady Miejskiej zostaną zsumowane ręcznie, bez użycia platformy wyborczej, a zliczenie głosów do sejmiku nastąpi wówczas, gdy system będzie ponownie działał.
     - W poniedziałek o godz. 5.40 rano dostaliśmy informację mailem z Krajowego Biura Wyborczego, które przedstawiło wszystkim komisjom dwie opcje: albo liczycie głosy na piechotę, albo czekacie na uruchomienie systemu wyborczego. Zdecydowałem o wyborze drugiej wersji, ogłaszając kilkugodzinną przerwę, by zmęczeni członkowie komisji mogli się wyspać. Gdy wrócili do pracy, system nadal niestety nie działał. Zliczyliśmy więc głosy do Rady Miejskiej i na prezydenta, protokoły przewieźliśmy do komisarza wyborczego i on nie stwierdził w nich żadnych nieprawidłowości. Ze zliczaniem wyników do sejmiku czekaliśmy na uruchomienie platformy, by nie liczyć tego ręcznie, bo wtedy przy takim zmęczeniu jest większe ryzyko błędu. Gdybym dzisiaj podejmował tę decyzję, wybrałbym jeszcze inny wariant, należałoby przerwę zrobić dłuższą, kilkunastogodzinną i wtedy również sumować głosy do sejmiku ręcznie – mówił Michał Bober.
     
     Jedynka zamiast piątki
     
To właśnie podczas zliczania głosów do sejmiku z listy SLD w komisji 44 powstał błąd. Zamiast liczby „5” przy nazwisku jednego z kandydatów na radnych pojawiła się w protokole liczba „1”. Matematycznej pomyłki nie zauważyła ani obwodowa komisja ani miejska.
     - Osobiście zawoziłem protokoły z wyborów do sejmiku do Olsztyna. Wojewódzka Komisja Wyborcza, sumując głosy znalazła błąd. Natychmiast skontaktowałem się z Miejską Komisją, by ten błąd znaleźć i poprawić – twierdzi Michał Bober.
     - Członkowie obwodowej komisji wyborczej zebrali się, jeszcze raz przeliczyli głosy z listy tego jednego komitetu, znaleźli błąd i go poprawili. Najszybciej jak to było możliwe zostały dostarczone do Olsztyna – dodaje Maciej Cichosz, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego w Elblągu, który zapewniał techniczną obsługę miejskiej komisji.
     
     Nagranie z posiedzenia komisji
     
W internecie pojawiło się tymczasem nagranie z jednego z posiedzeń Miejskiej Komisji Wyborczej. Jego autorem jest jeden z członków komisji, związany z Obywatelskim Elblągiem. Na nagraniu sędzia Michał Bober mówi m.in. „nie chciało się panu (to do autora nagrania – przyp. red.), podobnie jak mnie się nie chciało, bo byliśmy zbyt zmęczeni i nie pochyliliśmy się matematycznie nad każdym protokołem. Tak samo pan zaniedbał, jak i ja zaniedbałem, jeżeli możemy mówić w kategoriach zaniedbania”.
     - Proszę całe nagranie upublicznić, a nie tylko fragment wyrwany z kontekstu. Nie powiedziałem nic niewłaściwego, na pewno bym nie mówił o zmęczeniu, gdybym wiedział, że jestem nagrywany – mówił dzisiaj Michał Bober do dziennikarzy, którzy ujawnili nagranie. - Sam zdecydowałem jeszcze przed wyborami, że wszystkie posiedzenia komisji będą nagrywane, niestety w paru przypadkach, gdy zebrania zwoływano ad hoc, nie były, z każdego oczywiście są protokoły. Podczas ostatnich czterech wyborów byłem członkiem Miejskiej Komisji Wyborczej, trzy razy jej przewodniczącym, dotychczas odczuwałem ogromną przyjemność z tej społecznej funkcji. Ale niestety ostatnie wydarzenia sprawiają, że to wątpliwa przyjemność. Szczególnie gdy jeden z członków Miejskiej Komisji Wyborczej nagrywa potajemnie i pracuje na rzecz jednego z komitetów wyborczych, zamiast na rzecz wyborów. Każdy członek komisji powinien na czas pracy zachować bezstronność, do czego zobowiązuje kodeks wyborczy.
     
     Protokoły tylko dla sądu
     
Autor nagrania podczas jednego z posiedzeń Miejskiej Komisji Wyborczej złożył wniosek o to, by komisja udostępniła poszczególnym komitetom wyborczym wersje elektroniczne protokołów. Wniosek przepadł w głosowaniu, cztery osoby były przeciw, za tylko autor wniosku.
     - Elektroniczne protokoły, zarówno z kartami do głosowania i innymi materiałami udostępnię sądowi, jeśli będzie tego żądał. Jeśliby te wersje elektroniczne trafiłyby na tym etapie, w postępowaniu pozasądowym i pozawyborczym, do różnych rąk, to obawiam się prób zmanipulowania tych danych, które tam są. Poza tym dane są możliwe do odczytania tylko w ramach platformy wyborczej – stwierdził Michał Bober.
     Protesty wyborcze można składać w terminie 14 dni od wyborów do Sądu Okręgowego.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Żarówki LED