Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Trzy ofiary śmiertelne

Elbląg, Trzy ofiary śmiertelne Trzy osoby zginęły w pożarze mieszkania w hotelowcu przy Jaśminowej

Najprawdopodobniej trzy osoby zginęły w pożarze do jakiego doszło dziś wieczorem w hotelowcu przy ul. Jaśminowej w Elblągu.

Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze mieszkania na czwartym piętrze hotelowca przy ul. Jaśminowej krótko po godzinie 19.00. W akcji gaszenia wzięło udział dziewięć jednostek straży pożarnej, czyli około 40 funkcjonariuszy.
     Prawdopodobnie w ogniu śmierć poniosły trzy osoby przebywające w tym czasie w lokalu, dwójka rodziców i 4-letni chłopiec.
     - Ciała uległy całkowitemu zwęgleniu - mówi zastępca komendanta miejskiego straży Tomasz Świniarski. - Na tej podstawie na razie nie można określić dokładnej liczby ofiar.
     - Przyczyny pożaru nie są na razie znane – usłyszeliśmy od dyżurnego oficera w Komendzie Straży Pożarnej w Elblągu. – Na miejscu pracuje obecnie prokurator i policjanci. Trwa także dogaszanie pożaru.
     Według świadków zdarzenia płomienie sięgały wysoko ponad dach budynku. Woda, którą strażacy użyli do gaszenia płomieni zalała korytarze i mieszkania leżące poniżej czwartego piętra.
     - Zalaniu uległy dolne kondygnacje hotelowca - twierdzi jeden z gapiów. - Ludzie uciekali z mieszkań tak jak stali, nawet w kapciach.
     Sąsiedzi spalonego lokalu twierdzą, że słyszeli z mieszkania krzyki dziecka. Udało im się wyważyć drzwi i ugasić częściowo ogień w przedpokoju, lecz dalej nie udało się dotrzeć.
     Strażacy dziwią się, że nikt z domowników nie otworzył drzwi od środka. Pożar powstał w pokoju i przemieszczał się w kierunku korytarza - droga do drzwi nie powinna być zatem odcięta. Wśród ludzi, którzy na zewnątrz przypatrywali się akcji strażaków, pojawiła się plotka, że rodzice chłopca mogli być pijani.
     
     Zobacz także: "Kolejny pożar w hotelowcu"

M, OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama