Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 11-12-2016, imieniny Damazego, Daniela
 
Rek

UWAGA!

Ugody nie będzie

Już dziesiąty miesiąc trwa sprawa o odszkodowanie, jaką właścicielowi sieci „Biedronka” wytoczyła była współpracownica Bożeny Łopackiej Renata J.

Renata J. pracowała w trzech sklepach „Biedronki” w Elblągu, najpierw jako kasjer, później jako zastępca kierownika. Odeszła za porozumieniem stron, ale - jak mówiła dziennikarzom - prawdziwym powodem miała być kara za to, że w sprawach przeciwko firmie Jeronimo Martins zeznawała na korzyść pracowników. Dziś sąd przesłuchał dwoje świadków.
     Jako pierwsza zeznawała szefowa „Biedronki” w Olsztynku, która szkoli przyszłych kierowników. Kobieta stwierdziła, że Renata J. dobrze wiedziała, jak pracuje sklep i dlatego była na szkoleniu krócej niż inni stażyści. Przyznała też, że i w Olsztynku pracowano po godzinach. - Było to związane głównie z terminami dostaw towarów oraz świętami, ale za nadgodziny zawsze nam płacono - zapewniała kierowniczka.
     Po raz kolejny prowadząca rozprawę sędzia pytała dziś o możliwość zawarcia ugody. Przedstawiciel Jeronimo Martins stwierdził jednak, że jest to niemożliwe.
     Podobnie, jak sama Bożena Łopacka, także jej dawna zastępczyni żąda teraz wyższego odszkodowania niż na pierwszej rozprawie. Gra toczy się już nie o 35, a o około 80 tysięcy złotych. Jest to, jak tłumaczy Renata J., wynik szczegółowego podliczenia nadgodzin.
     Terminu kolejnej rozprawy nie wyznaczono, ponieważ sąd chce, żeby zawartość raportów i wydruków z kas fiskalnych ze sklepu, w którym pracowała Renata J., ocenił biegły.
     

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Te 10 miesięcy liczenia nadgodzin jako byłe kierowniczki sklepu i taka obsługa prawna to chyba jakies kpiny może odrazu po milionie bo na posłow nie wyszlo powinnyscie się opamietać a sprawy takie powinny być płatne jak inne w sądach to by tych histori bylo napewno dużo mniej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-15)
  • ja tez chce 100000zł :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-15)
  • To idź pracować do Biedronki... Może kiedyś ci zapłacą-jak z 10lat popracujesz:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-15)
  • Baaaaardzo "mądry" pierwszy wpis- hahahahaha, przecież sprawę przeciąga biedrona i sąd, pracownicom zależy na jak najszybszym zakończeniu, ale niby co mogą zrobić????? Wycofać się???!!! Ciekawe kto wycofałby się przed finiszem????? Wszyscy wiedzą, że w sądach w Polsce wszystko ciągnie się jak flaki z olejem!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jurek(2005-11-16)
  • Ech nasze sądy, 2 lata temu też się sądziłam z małym oszustem,było nas7 pracownic, ale szybko sprawa została załatwiona na naszą korzyść.Trochę natym straciłam, bo miałam przyznane 4000 tys. za nadgodziny a odzyskałam z Funduszu 1750zł. Jestem za wami wiem co to jest orka po godzinach, ale powiem wam że tak jest wszędzzie,szczególnie w krawiectwie, gdzie jest akord.Życzę powodzenia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    przychylna(2005-11-16)
  • Pierwszy rozmówco czemu się nie podpisałeś ty tchórzu, płatne takie sprawy to pracownik całkiem nie miał by sie do kogo zwrócić, bo pip jest przekupny a prywaciarze którzy mają firmę długo to maja znajomości i plecy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    przychylna(2005-11-16)
  • Gdyby funkcjonowały instytucje kontrolne np. PIP itp to nie dochodziło wlekących sie procesów sądowych i łamania praw pracowniczych. Wystaryczyło by tylko aby inspektor PIP odwiedził tylko dwa razy w tygodniu bez zapowiedzi firmy i placówki handlowe /Carrefour, Leclerk, Biedronka i mniejsze sklepy/ i skontrolował czas pracy to jestem przekonany, że szybciutko zaczęto by płacić za nadgodziny lub przestano by zmuszać ludzi do niewolniczej pracy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PseudoPIP(2005-11-16)
  • Mi chodziło o to z 35000 zrobiło sie 80000 po innym przeliczeniu to znaczy że same przyznalyże są inne sposoby liczenia czy jako kierowniczki nie powinny tego wiedziec od poczatku a prawnicy tez tego nie wiedzieli zaczy chyba przepisy też można róznie interpretować. Ja nie chcę i nie wiem kto ma racje ale prawda jest że przez byle sprawy sądy są zawalone i przy takiej waznej sprawie terminy się wydlużaja a sprawy są płatne przez nas wszyskich a płacic powinien przegrany nie mówię że pracownik bo dużo spraw jest też wygrywanych przez pracodawców ale o nich nikt nie mowi.Platne sprawy by pomogły wszyskim .Pierwszy nie podpisany.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-16)
  • To bedzie czasow dluzsze czasowo od afery FOZZ,a moze by tak zmienic skład Sądu.....kto płaci za te posiedzenia,inne wazne sprawy leża terminowo a Min Ziobro nudzi sie na konferencjach Prasowych.Brawo Przekręt i Samowola
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    croll(2005-11-17)
  • to portel jest teraz na chlebku PiS.....cenzura godna PRL
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    crol(2005-11-17)
Reklama