Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 05-12-2016, imieniny Sabiny, Krystyny
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Droga z pierwszeństwem przejazdu Droga z pierwszeństwem przejazdu

W odpowiedzi Panu Smagale

Powiało grozą. Bolesław Smagała wytoczył przeciwko pomysłodawcom tablicy pamiątkowej, poświęconej Ferdynandowi Schichauowi, najcięższe armaty - widmo pruskiego militaryzmu i samego Adolfa Hitlera.

W dzisiejszym Głosie Elbląga, no bo gdzieżby indziej, czytamy płomienne wystąpienie pana Smagały. W pełnych oburzenia słowach, jako żywo przypominających swym charakterem najlepsze teksty Władysława Gomułki ten były działacz komunistyczny wrzuca do jednego worka Schichau'a i Adolfa Hitlera, a inicjatorom pomysłu postawienia tablicy pamiątkowej przypisuje zgoła profaszystowskie sympatie. Gdyby chcieć utrzymać się w klimacie tego wystąpienia, to należałoby zakrzyknąć: Panom Smagałom mówimy nasze stanowcze, robotnicze NIE!!!
     Przede wszystkim nie dajmy się zwariować, Schichau żyl i działał w XIX wieku, wszelkie sugestie zmierzające do wykazania jego związku z nazistowskimi zbrodniami są nie dość, że nieuprawnione, to po prostu śmieszne.
     W tropieniu militarystów wśród niemieckich przemysłowców zabrakło panu Smagale konsekwencji. Następcę Ferdynanda Schichaua, inż. Ziese, najwyraźniej bardzo ceni, a niejaki Engels jest jak sądzę do tej pory jednym z jego ulubieńców. Zasługi wszystkich trzech panów dla budowy potęgi przemysłowej państwa pruskiego są ogromne.
     Przeciwstawianie militarysty Schichaua szlachetnemu antyfaszyście Świerczewskiemu mogło robić wrażenie w czasach, gdy obowiązkową lekturą było opowiadanie o człowieku, który kulom się nie kłaniał. Jeśli zważyć zasługi jednego i drugiego dla miasta Elbląga to wynik byłby bardzo niekorzystny dla dzielnego generała. W czasie gdy zakłady, którym wkrótce miał zacząć patronować, były bezlitośnie łupione przez sojuszników, on ze swoimi dywizjami wysiedlał i palił łemkowskie wsie.
     Można odnieść wrażenie, że pan Smagała skłonny byłby zaakceptować Schichaua tylko wtedy, gdyby ten zamiast rozwijać podwaliny przemysłu elbląskiego, zajmował się rolnictwem. Pod warunkiem oczywiście, że jego owies nie służyłby za biopaliwo dla pruskiej kawalerii. Taki wariant był zapewne możliwy, ale wtedy Elbląg byłby czymś w rodzaju Suwałk lub Pułtuska z całym szacunkiem dla tych uroczych miejscowości.
     Gdyby nie ten wredny pruski militarysta to największa organizacja partyjna pana Smagały byłaby w jakiejś spóldzielni wikliniarskiej, a nie w kilkutysięcznym Zamechu. Co za czarna niewdzięczność! Do dzisiaj miasto odcina kupony, chociażby z tytułu samego podatku od nieruchomości, od budynków dawnych zakładów Schichaua. Pan Smagała wydaje się być zwolennikiem bardzo modnej w swoim czasie teorii, że życie na tzw. Ziemiach Odzyskanych zaczęło się w 1945 roku na zasadzie jednorazowego aktu kreacji. Cały dobytek jaki został zastany w Elblągu spadł po prostu z nieba. Przedtem była tu jedna, wielka czarna dziura.
     Ta mistyczna teoria, żeby było śmieszniej, została stworzona na użytek szerokich mas przez ortodoksyjnych wyznawców materializmu dialektycznego. Przypomina mi to jako żywo to, co usłyszałem onegdaj od pewnej rosyjskiej przewodniczki, która bez zająknienia stwierdziła, że Uniwersytet Wileński jest najstarszym uniwersytetem w Związku Radzieckim. Niby prawda, ale tak jakoś nie do końca. Najwyższa pora, żeby tego rodzaje myślenie trafiło do lamusa historii. Elbląg nie powstawał wyłącznie przez ostatnie 58 lat. Przez wieki pokolenia elblążan różnej narodowości - Polaków, Niemców, Holendrów, Żydów, Anglików - budowały substancję materialną naszego miasta, w tym także zakłady przemysłowe, w których do dziś wielu z nas jeszcze pracuje.
     Wśród tych elblążan byli tacy, których działalność wykraczała ponad przeciętność. Takim człowiekiem był właśnie Ferdynand Schichau. I cieszyć się należy, że długo jeszcze - oprócz skromnej tablicy - charakterystyczne budynki z czerwonej cegły będą upamiętniać jego zasługi dla Elbląga.
     
     
     Zobacz także: "Kto to był Schichau?"

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • A co ma biedny Pułtusk do Elbłąga? Nie rozumiem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mazowszanin(2003-09-16)
  • to przeczytaj jeszcze raz...a jak znowu nie będziesz wiedział...to zrób baranka o futryne...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2003-09-16)
  • Podziwiać należy wielkie czyny, a nie wielkie słowa. Demokryt z Abdery (ok. 460 - 370 p.n.e.)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2003-09-16)
  • A tak z innej beczki - W oczach miernot mierność jest zasługą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2003-09-16)
  • Wlodek-zebys tylko nie rozpetal wojny medialnej...do glowy przychodzi zawolanie "prowadz nas wodzu na..."
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    bluselka(2003-09-16)
  • ...a poza tym Schichau byl cyklista a jak wiemy, wlasnie przez ten gatunek powstaje cale "zlo" na swiecie ;) zdrowie wszystkich pieniaczy ;)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    welur(2003-09-17)
  • Pan Boleslaw Smagała ma rację.Nie potrzeba nam polskim Elblążanom pomników niemieckich bohaterów.Zamech po wojnie został odbudowany przez Polaków i również inwestował w osiedla mieszkaniowe, przedszkola,ośrodki wypoczynkowe, fundował stypendia. Większość rodzin w Elblągu żyła bezpiecznie dzięki pracy w polskim zamechu. Niemcy pragną budować pomniki dla wypędzonych co będzie podstawą roszczeń, które zapłacą m.innymi elblążanie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    maria(2003-09-17)
  • mario, dobrze się czujesz ?, gdyby nie grabieże i zniszczenia pijanej sowieckiej hałastry, to nie musielibyśmy odbudowywać Elbląga przez kolejnych 60 lat. A towarzysze i Ty macie pomnik - słynną blachę, czyli dwa w jednym.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zatroskany(2003-09-17)
  • Pozazdrościliśmy Gdańskowi, który ma wśród honorowych obywateli Adolfa Hitlera. A co Elbląg gorszy? Nie stać nas na Hitrlera to chociaż pomnik Sisiała.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Janusz(2003-09-17)
  • Jako były Elblążanin dziwię się mieszkańcom mojego rodzinnego miasta że nie znają jego histori . Przecież Elbląg powstał jako miasto zamieszkałe głównie przez Niemców . Polaków do 1945 roku można policzyć na " palcach jednej ręki " tak było ich mało i to nie oni decydowali o rozwoju Elbląga . Należy więc uczcić tego jednego , który zrobił dla miasta najwięcej i jest najbardziej znany , bez względu na narodowość a dla zasług . Gdyby nie on i jemu podobni przemysłowcy Elbląga , a było ich wielu i znaczących w rozwoju miasta , pani Maria nie miałaby gdzie mieszkać bo bez nich Elbląg popadał w ruinę .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Piotr(2003-09-17)
  • zatroskany: Gdyby nie ta "pijana sowiecka hałastra" to najprawodopodoniej Twoi przodkowie urzyźnialiby glebę bez szansy na prokreację albo przynajmniej mieli zakaz rozmnażania (no, chyba że jako rasa niewolników), więc nie mądrzyłbyś się teraz tutaj. A zresztą, co ma to wspólnego z faktem, że to Polacy odbudowywali miasto? Widział ktoś wczoraj w TV3 obszerną relację debaty zorganizowanej w Warszawie przez Rzeczpospolitą z szefową Związku Wypędzonych i deputowanymi Bundestagu? Mimo że polscy politycy zarzekali się, że nie ma podstaw prawnych, adwokat z Berlina zapowiedział już, że po przystąpieniu do Unii Polaków czekają procesy w sprawach własnościowych na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Pozwy już są gotowe. To samo dotyczy Sudet. I to jest realny problem, a nie brzęczenie o centrum wypędzonych w Berlinie i innych pomnikach (nawet tych w Elblągu, chociaż będzie to pewnie i tak wykorzystane przeciwko nam).
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Hubal(2003-09-17)
  • Drogi Hubalu, trudno się Niemcom dziwić; skoro my ubiegamy się po 60 latach o odszkodowania za pracę przymusową, to oni mogą za pozostawione mienie. Jednym słowem, kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada. Takie są skutki wprowadzonej idiotycznej zasady, że za historię można zapłacić;
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Prusak(2003-09-17)
Reklama