Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 26-06-2017, imieniny Jana, Pawła
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Metamorfoza

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Batman nad Bramą Targową? Batman nad Bramą Targową?

Wet za wet

Mecenas Lech Obara, który prowadzi szereg spraw byłych pracowników sieci Biedronka, chce zwiększyć kwotę roszczeń swoich klientów. - Były pracodawca powinien zapłacić za ciężką pracę, o której nie było nic w umowach - tłumaczy prawnik.

W elbląskim okręgowym sądzie pracy odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie, jaką Bogusława T. wytoczyła firmie Jeronimo Martins. W sklepie Biedronki w Pasłęku kobieta pracowała przez ponad 5 lat. Podobnie, jak w sprawie Bożeny Łopackiej, prawnik firmy wniósł dziś m.in. o wezwanie kolejnych świadków i ekspertyzy biegłych.
     Te wnioski spotkały się ze sprzeciwem mec. Obary. Poparli go też obecni na posiedzeniu przedstawiciele: Stowarzyszenia Poszkodowanych Przez Wielkie Sieci Handlowe oraz prokuratury okręgowej, która włączyła się do trwających w elbląskim sądzie spraw byłych pracowników Biedronki.
     - Następni świadkowie oraz opinie biegłych nie są potrzebne - przekonuje Lech Obara. - Wszystko jest już jasne. Wiadomo, że istniał system wyzysku pracowników i że nie płacono za godziny nadliczbowe. Kolejne wnioski strony przeciwnej zmierzają jedynie do wydłużenia procesu.
     W związku z zachowaniem pełnomocników Jeronimo Martins Obara zamierza też zwiększyć kwotę, jakiej żąda jego klientka i inni byli pracownicy Biedronki, których interesy reprezentuje w sądzie.
     - Aby wykorzystać czas, o który postępowanie się przedłuża, przygotowujemy odpowiednie pismo procesowe - mówi prawnik. - Nasze roszczenia chcemy rozszerzyć o dodatkowe wynagrodzenie za wykonaną, a nie zapisaną w umowie, pracę. 3/4 etatu i najniższej pensji, które Jeronimo Martins oferowało większości pracownikom, było wynagrodzeniem za lekką pracę. Tymczasem ci ludzie faktycznie wykonywali ciężką pracę tragarza towaru.
     Pełnomocnik właściciela sieci Biedronka nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Nie zgodził się też na proponowaną przez sąd ugodę z Bogusławą T. W sklepie w Pasłęku kobieta była zatrudniona jako kasjer – sprzedawca. Zamiast sześciu godzin, jak twierdzi, pracowała 11 i więcej godzin dziennie i razem z koleżankami musiała rozładowywać przywożone tirami palety z towarami.
     Na razie za pracę po godzinach Bogusława T. domaga się prawie 55 tysięcy złotych. Na kolejnych posiedzeniach, które odbędą się 26 i 27 października, sąd chce przesłuchać kolejną grupę świadków, byłą kierowniczkę rejonu oraz osoby, które pracowały w tym samym sklepie, co Bogusława T.

SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Kiedy sądy zaczną zasądzać Biedronce takie odszkodowania że padnie. Padnie jeden moloch, to może inne sieci zrozumieją że w Polsce nie można bezkarnie tworzyć obozów pracy, a polacy to nie biali murzyni.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    OMAM(2005-10-07)
  • mecenas Obara ma rację sądząc że pod pretekstem pracy umysłowej wykorzystuje się pracowników do wykonywania pracy fizycznej, która w istocie powinna być lepiej płatna. Jednak "mecenas" zapomina że rynkowa wartość pracy fizycznej to ok. 6 zł za roboczogodzinę, co oznacza biorąc pod uwagę proporcje że mecenas powinien otrzymać 4 złote za roboczogodzinę efektywnie wykonanej pracy przed sądem, a premia za nieskuteczność i bezpłodne wargolenie powinna być mu zabrana:)))
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2005-10-08)
  • dziwi mnie ta sma sprawa a tyle wrsji odszlodowawczych, mecenas Obara taki wzięty mecenas tera i sprawy wojskowe zagarnie ile to one będą miały wersji. Niech juś się toczy ta sprawa i niech ma finał jaki będzie albo wygra albo przegra, bo jak wchodzę na sytronę i czytam biedronka to mi się robi niedobrze
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ocotuchodzi(2005-10-08)
Reklama