Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 28-05-2017, imieniny Justyny, Jaromira
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Play Ogonek jak za dawnych czasów Ogonek jak za dawnych czasów

Wina deszczu

Powtórny "sąd starościński" wypowie się jutro, czy 9 rolnikom, których pola w lipcu zalała woda z niesprawnych rowów melioracyjnych, należą się odszkodowania. - Opinia powołanego przez starostę biegłego nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - twierdzą poszkodowani.

W lipcowej powodzi zalanych zostało prawie 1000 ha żuławskich pól w okolicach Elbląga.
     Winę za zalanie i brak szybkiej interwencji, zdaniem rolników, ponosi Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu, do którego należy konserwacja urządzeń i koszenie rowów melioracyjnych, które podczas gwałtowych opadów nie przyjęły większej ilości deszczu. Od starosty elbląskiego i ZMiUW rolnicy żądają ponad 3 milionów zł odszkodowania.
     We wrześniu sąd starosty elbląskiego uznał, że o odszkodowaniach popowodziowych dla rolników powinien decydować sąd cywilny, starosta elbląski Słowomir Jezierski uznał jednak, że chce sam rozpoznać sprawę.
     - To gra na zwłokę - mówili wtedy rolnicy.
     Pod koniec października Elbląskie Starostwo powiatowe powołało biegłych, którzy wypowiedzieli się na temat przyczyn zalania pól i strat.
     Jak mówi szef wydziału ochrony środowiska starostwa, Edward Ponczek biegli uznali, że główną przyczyn zalania były "nadmierne opady deszczu, to i że na ziemiach zaklasyfikowanych jako łąki rolnicy prowadzili regularne uprawy m.in. warzyw. Eksperci przyznali jednak, że trzecią przyczyną podtopienia pól były "zaniedbania w zakresie melioracji".
     Zdaniem rolników dwie pierwsze przyczyny są niepoważne.
     - To nie opady były nadmierne, tylko urządzenia na nie nieprzygotowane, a na naszej ziemi możemy robić, co chcemy, płacimy podatki i Urząd Melioracji powinien dbać o nasze bezpieczeństwo - mówią.
     Poszkodowani rolnicy obawiają się powtórnej próby przeciągnięcia sprawy.
     - Chcemy mieć już w ręku decyzję starosty i iść do sądu - mówią rolnicy. - Jeden z nas kilka lat temu miał podobną sprawę i w sądzie ją wygrał.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama