Poniedziałek 24-09-2018, imieniny Gerarda, Teodora
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Spotkanie Spotkanie

Wolno stojący piec, w którym pali się koksem...

 
Elbląg, Wolno stojący piec, w którym pali się koksem... fot.WS
Rek

W kilku punktach miasta stanęły koksowniki. Źle, że dopiero po dwóch tygodniach siarczystych mrozów. Dobrze, bo przed nami jeszcze przynajmniej jeden taki tydzień. Liczba komentarzy wywołana informacjami o koksownikach (a wcześniej o ich braku) dowodzi, że to wcale nie jest taka błaha sprawa.

Sprawa koksowników skłania do refleksji, że w Urzędzie Miejskim – mówiąc delikatnie – jest jeszcze trochę do poprawienia.
     Gdy tylko zaczęły się mrozy, telewizyjne serwisy informacyjne rozpoczynano od zdjęć grupek ludzi grzejących się przy koksownikach – na Śląsku, w Gdańsku, w Warszawie – oraz informacji o spadkach temperatury poniżej minus 30 stopni C. W połowie minionego tygodnia żarzące się koksowniki trafiły na czołówki największych gazet (m.in. „Gazety Wyborczej”). To, że jest zimno, wiedzieli wszyscy, którzy wychodzą z domu.
     Tymczasem w czwartek (2 lutego) Urząd Miejski opublikował na swej stronie komunikat z informacją, która mnie zastanowiła. Czytam: „codziennie dokonywany jest przez pracowników Departamentu Zarządzania Kryzysowego rekonesans w mieście. Sprawdzane są miejsca, gdzie najczęściej gromadzi się najwięcej osób.” Myślę sobie: jeżeli osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w mieście (niektóre zajmują się tym od kilkunastu lat) nie wiedzą, które miejsca są najbardziej uczęszczane przez elblążan, to ja zaczynam się bać.
     Ale czytam dalej wypowiedź Krzysztofa Święcickiego, dyrektor Departamentu Zarządzania Kryzysowego UM: – Miasto posiada własne koksowniki, na razie jednak nie ma potrzeby [ich wystawiania – red.]. Prognozy pogody dla Elbląga na najbliższe dni są optymistyczne. Mroźno będzie, ale temperatury powinny wahać się w okolicach – 10 st.
     W tym samym czasie telewizje przestrzegają nas, że nadchodzący weekend (3-5 lutego) będzie najmroźniejszym tej zimy. Może urzędnicy są tak zapracowani, że gazet nie czytają, telewizji nie oglądają... zaraz, ale z urzędu przecież wychodzą.
     Ale to nie wszystko. Dwie godziny po przeczytaniu informacji na stronach UM odebrałem maila z... Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego UM w Elblągu. Była to prognoza na najbliższą dobę sporządzona przez Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych IMGW-PIB, Oddział w Krakowie, Zespół w Białymstoku. Odkąd zaczęły się mrozy, dostajemy takie raz, a czasem i dwa razy dziennie. Podobne były 1 lutego oraz w ostatnich dniach stycznia. Ten z 2 lutego brzmiał mniej więcej tak: „zjawisko: silny mróz; stopień zagrożenia: 2 (w skali trzystopniowej); przewiduje się temperaturę minimalną w nocy od –26° C do –25° C. Temperatura maksymalna w dzień od –17° C do –15° C.” A Dyrektor Departamentu mówi, że –10. Czyżby komunikatów nie czytał?
     Minął bardzo mroźny weekend i dziś (6 lutego) Prezydent Elbląga podjął decyzję, że w mieście zostanie wystawionych pięć koksowników. Niby wszystko dobrze się skończyło, ale...
     Czy tak strategiczne decyzje, jak wystawienie pięciu koksowników, musi podejmować Prezydent Miasta? Czy proces decyzyjny w tak ważnej dla przyszłości Elbląga sprawie musi trwać aż dwa tygodnie? Nie chcielibyśmy władzy, która podejmuje nerwowe, nieprzemyślane działania, ale brak reakcji na zmieniające się okoliczności, opieszałość w podejmowaniu decyzji także nie jest władzy zaletą. Przecież zdarzały się zimy w naszym mieście, które trwały krócej niż dwa tygodnie.
     
     Koksownik a komunikacja społeczna
     
Dziś znajdą się elblążanie, którzy koksowniki pochwalą, znajdą się też ich przeciwnicy. Przed tygodniem byłoby podobnie. Do wczoraj jednak osoby marznące w oczekiwaniu na tramwaj czy autobus z zazdrością przywoływali telewizyjne obrazy gdańszczan i warszawiaków grzejących się przy koksownikach. Od dziś, przynajmniej w tych pięciu punktach Elbląga, mogą robić to samo. Uważam, że ma to dla nich znaczenie, zwłaszcza w godzinach porannych i po zachodzie słońca. Poza tą odrobiną ciepła przyjemnie jest pomyśleć, że władze troszczą się o mieszkańców (na ogół lubimy, gdy ktoś się o nas troszczy).
     Komunikacja to nie tylko partycypacja, konsultacje społeczne i debaty, to także niewerbalne sygnały świadczące o zainteresowaniu, wysyłane przez władze do mieszkańców (pomijam te w czasie kampanii wyborczej). Takim sygnałem, dość kosztownym, są Dni Elbląga. Sygnałem niepociągającym za sobą żadnych kosztów są m.in. te koksowniki (koszt obsługi pięciu koksowników w skali budżetu miasta jest tak mały, że nie warto o tym mówić).
     Koksowniki to dobry pomysł, ale mocno spóźniony, zamiast dobrym, stał się takim sobie. Choćby dlatego, że tak bardzo zależy nam na promocji miasta. Gdybyśmy wystawili koksowniki przed Gdańskiem i Warszawą (mrozy u nas były większe), może obrazki z elbląskich ulic trafiłyby na czołówki telewizyjnych wiadomości. Na razie trafiamy tam tylko z powodu „cofki”. Wypromowanie Elbląga jest zadaniem piekielnie trudnym, a jeżeli ze wszystkim będziemy się spóźniać „o dwa tygodnie” – wręcz niemożliwym.
     
     PS.
     1. Odpowiadam na wątpliwość językową czytelnika: „koksownik” to pracownik koksowni, ale również wolno stojący piec, w którym pali się koksem, inaczej „koksiak”. „Koksiak” i „koksownik” (piec) to synonimy.
     2. Inny internauta napisał: „A gdzie organizacje ekologiczne i UM w sprawie dokarmiania ptactwa na zamarzniętej rzece, gdzie jakieś maty dla nich? Ludzie przynoszą suchy chleb, który błyskawicznie zamarza i nie ma z niego pożytku! P. Nowaczyk, pewnie wiącha kwiatów z różnych okazji kosztuje 1000 razy więcej niż worek ziarna! Gdzie humanitaryzm! Nikt się tym nie interesuje!”
     Bardzo bym chciał, żeby moje zarzuty dotyczące opieszałości w podejmowaniu decyzji okazały się całkowicie chybione i od dzisiaj służby ochrony środowiska UM zaczęły dokarmiać ptaki zimujące na rzece Elbląg. Tylko przez tydzień, po później podobno ma przyjść odwilż, więc odradzam dwutygodniowy proces decyzyjny.

Piotr Derlukiewicz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapeta lateksowa 360x150 cm - Zwierzątka
Fototapety fashion z modą
Naklejki na meble
Obraz na alupanelu 300x60 - Panorama