Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 02-12-2016, imieniny Pauliny, Piotra
 
Rek

UWAGA!

ZA MIEDZĄ: Jak coś, to na zwolnienie

Leonid Gorbienko - były gubernator obwodu kaliningradzkiego - przez rok po przegranych wyborach walczył o powrót do pracy w kaliningradzkim porcie rybnym, mimo iż miał to zagwarantowane prawnie.

Przygotowując się do jesiennych wyborów, L. Gorbienko liczył na zwycięstwo i ponowne zakotwiczenie się w fotelu gubernatora. Wystartował z pozycji uprzywilejowanej: cała administracja obwodowa - co prawda nie zawsze z autentycznym przekonaniem, a bardziej ze strachu - udzielała mu poparcia. Liczyła, iż zwycięstwo dotychczasowego szefa zapewni im spokój na ciepłych posadach w gabinetach administracji obwodowej przy ulicy Dońskiego. Gorbience nie pomogło jednak i to. Gubernator przegrał w drugiej turze w admirałem - głównodowodzącym Floty Bałtyckiej - Władimirem Jegorowem, któremu udało się zgromadzić wokół siebie silną opozycję niezadowolonych z fatalnych rządów Gorbienki.
     Cała opozycja, lokalni politycy i media w swoich ocenach oraz komentarzach byli tego samego zdania - rządy Gorbienki mocno zaszkodziły obwodowi tak w samej Rosji, jak i na międzynarodowej arenie.
     Po przegranej w wyborach Leonid Gorbienko spokojnie przygotowywał się do dalszej pracy zawodowej. Miał gdzie wracać. Zgodnie z rosyjskimi przepisami powinien odzyskać pracę w swoim poprzednim zakładzie - kaliningradzkim porcie rybnym, gdzie przez wiele lat był dyrektorem. Okazało się jednak, że do poprzedniej pracy nie może wrócić, gdyż stanowisko szefa portu zostało zajęte. W drodze konkursu wyłoniono nowego dyrektora, którym został Władimir Bojczenko. Podpisanym kontrakt dawał Bojczence gwarancje pracy aż do połowy roku 2002.
     Gorbienko chciał wracać do pracy, jednakże Bojczenko absolutnie nie zamierzał ustępować ze stanowiska. Nie wpuszczał nawet swojego poprzednika na teren portu. Obaj zaczęli walczyć o swoje prawo do pracy na drodze sądowej.
     Spór trwał prawie rok. Przez ten czas były gubernator nie miał pracy. Na nic zdały się prawne gwarancje. Sądy różnych instancji zajmowały najczęściej odmienne stanowiska. Każda ze stron sporu, czując się pokrzywdzoną, wnosiła stosowne apelacje i... wszystko zaczynało się od początku. Ostatecznie sprawa trawiła do Moskwy, gdzie po wielu rozprawach zapadł korzystny dla Leonida Gorbienki wyrok. Były gubernator obwodu kaliningradzkiego będzie mógł powrócić na swoje poprzednie stanowisko. W najbliższym czasie przystąpi on do pracy jako szef administracji państwowej portu rybnego w Kaliningradzie.
     Nie wiadomo jednak, jak teraz postąpi L. Gorbienko ze swoim konkurentem. Zgodnie z wyrokiem powinien zapewnić mu miejsce pracy w charakterze swojego zastępcy. Trudno jednak wyobrazić sobie współpracę skłóconych procesami adwersarzy. Bojczenko tymczasem po wyroku poszedł na zwolnienie lekarskie. Jest to - jak się okazuje nie tylko w Polsce, ale i w Rosji - dobry sposób na zachowanie jeżeli nie stanowiska, to przynajmniej poborów.

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama