Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Zabytek pod czułą opieką rady

Elbląg, Zabytek pod czułą opieką rady Kościół w Wilczętach został wyremontowany "sposobem gospodarskim"

Remont niewielkiego, wpisanego do rejestru zabytków i otoczonego ścisłą konserwatorską ochrona XIV-wiecznego kościoła w Wilczętach (powiat braniewski, około 40 km od Elbląga) proboszcz parafii zlecił ponad dwa lata temu bez wiedzy i zgody odpowiednich służb.

W ramach "modernizacji", bez zezwoleń służb konserwatorskich i nadzoru budowlanego wymieniono część średniowiecznej więźby dachowej, a XIX-wieczną flizową posadzkę - z płyt przypominających kamień - zastąpiono... włoskimi płytkami łazienkowymi o wymiarach 20 cm x 20. Manierystyczną nastawę ołtarza domorosły artysta "upiększył" polakierowanymi polnymi kamieniami, a fragmenty liczących sobie kilkaset lat ceglanych ścian, przypór oraz jedną z przybudówek, w której mieści się zakrystia otynkowano cementem.
     Wiosną 2001 roku, kiedy remont był już na ukończeniu, do elbląskiej delegatury Służby Ochrony Zabytków zadzwonił wójt gminy Wilczęta. Poprosił o wydanie konserwatorskiego zezwolenia... na prowadzenie robót. Wkrótce na miejscu doszło do spotkania konserwatorów (w tym diecezjalnego konserwatora zabytków ks. infułata doktora Mieczysława Józefczyka) z radą parafialną.
     - Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ściany i wnętrze kościoła, nogi ugięły się pod nami - opowiadają konserwatorzy. - To tak, jakby pokryć tynkami zamek krzyżacki w Malborku.
     Spotkanie z oburzoną zarzutami radą parafialną nie przyniosło rezultatu. Udało się jedynie - na jakiś czas - powstrzymać radę przed usunięciem z kruchty kościoła ceglanej gotyckiej posadzki. Inaczej i tam położono by terakotę.
     Oprócz tynkowania XIV-wiecznej cegły, proboszcz ma na koncie pomalowanie kilka lat temu zabytkowego ołtarza złotolem - farbą w kolorze złota, nie chroniącą starego drewna. Z drugiego gotyckiego kościoła, którym proboszcz zarządza - w miejscowości Dobry (kilka kilometrów od Wilcząt) - który nie został dotąd zabezpieczony przed złodziejami, zniknął cenny XVII-wieczny obraz, płyciny oraz płaskorzeźby z kancelarii parafialnej z tego samego okresu. Z wstępnych ustaleń SOZ-u wynika, że sprawa kradzieży najprawdopodobniej nie była nawet zgłaszana policji. Proboszcz wstawił tam także okna z kolorowych tafli szkła, które - zdaniem konserwatorów - nadają się bardziej do niskiej klasy lokalu rozrywkowego, niż szacownego zabytku.
     Z księdzem proboszczem nie udało nam się skontaktować - nie odbiera telefonu komórkowego ani parafialnego. Nie udało nam się także skontaktować z wójtem Wilcząt, którego - jak usłyszeliśmy w sekretariacie urzędu gminy - "po prostu nie ma". Jeden z pracowników urzędu przyznał, że słyszał o sprawie otynkowania kościółka, "ale tego chcieli ludzie, a teraz zbierają pieniądze na remont XVII-wiecznej drewnianej wieży".
     - Naszym zdaniem sprawa ewidentnie nadaje się do prokuratury - mówi Maria Gawryluk z elbląskiego biura SOZ. - Doniesienia jednak nie złożyliśmy licząc na dobrą wolę proboszcza w naprawieniu szkód. Jeśli tak się nie stanie, doniesienie zostanie złożone.

AJ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Prowincjonalne gusta proboszcza i rady parafialnej. Trudno takich mamy księży - z ludu, a babcie dewoty z rady prafialnej robią co ksiądz zarząda. Na ich usprawiedliwienie przemawia jedynie to, że robili to w dobrej wierze. Inną historią jest sprawa krzeseł gdańskich z klubu garnizonowego w Elblagu. Czy konserwatorzy zabytków zainteresowali się już postępem ich "konserwacji" w Warszawie dokąd zostały wywiezione dwa lata temu. P. Szeremietiew opuścił już gabinet więc chyba są już wolne.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miłośnik sztuki(2001-07-30)
  • Ja wiem tylko jedno, że dzieki "czułej" opiece ochrony i celebracji zabytków zajeżdzono i zniweczono, tak właśnie zniweczono ogromny dorobek kulturowy nacji, która była na tych terenach przed nami ( nie da sie tego ukryć, że to nie byliśmy MY). Tego nigdy współczesna EUROPA nam nie wybaczy, ponieważ to świadczy o naszym prymitywiźmie (w przypisku - TUMAŃSTWIE) sic. Nieutulony w walce z tumaństwem - Aborygen Miejscowy - Wojciech Pawlak
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Aborygen Miejscowy(2001-07-30)
Reklama