Czwartek 21-06-2018, imieniny Alicji, Alojzego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Safari na Bielanach Safari na Bielanach

Żeby cały dym nie poszedł w gwizdek (Opinia)

 
Elbląg, Żeby cały dym nie poszedł w gwizdek (Opinia) Fot. WS
Rek

W sobotę odbyła się w Ratuszu Staromiejskim elbląska edycja „DNA miasta”. Program ten, zainicjowany w 2009 r. przez kwartalnik Res Publica Nowa, ma na celu włączenie mieszkańców miast – ich opinii, oczekiwań i potrzeb – do kształtowania miejskiej polityki kulturalnej. Leszek Sarnowski, dyrektor Departamentu Kultury UM w Elblągu zaapelował przy tej okazji na naszych łamach - „Mamy potencjał, mamy ludzi, róbmy dym!”.

Dyrektor Sarnowski w swoim sobotnim wystąpieniu w Ratuszu zauważył, że w kulturze najważniejsi są ludzie, ludzie i jeszcze raz pieniądze. Trudno się z nim nie zgodzić – działalność kulturalna (poza nielicznymi wyjątkami) jest przedsięwzięciem skazanym na komercyjną porażkę. Wpływy ze sprzedaży biletów i sponsorzy, o ile się znajdą, rzadko pokrywają coraz wyższe koszty funkcjonowania placówek kultury i produkcji kulturalnych eventów. Mecenat miasta jest niezbędny, natomiast włączanie mieszkańców do dyskusji jak podzielić budżetowy tort, czy więcej dać Galerii El a mniej Muzeum lub na odwrót nie wydaje mi się dobrym pomysłem. Tu odpowiedzialność powinna być jednoosobowa.
     Ostatni rok zaznaczył się w dziedzinie kultury spektakularnym sukcesem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej oraz uważam równie ważnym wybuchem popularności klubu muzycznego Mjazzga. Oba zjawiska mimo, że są nieporównywalne pod każdym względem, łączy to, że przybierają już skalę ogólnopolską. Z jednej strony mamy zaangażowane pieniądze miasta i sponsorów, doskonałych muzyków i świetną dyrektor, biegłą w organizacji imprez kulturalnych. To przedsięwzięcie było skazane na sukces i chwała wszystkim jego autorom, że tak się stało. Bardziej jednak wydaje mi się godne odnotowania to z czym mamy do czynienia w przypadku Mjazzgi. Jej właściciel odpowiedział bowiem na apel JFK i nie pytał co Elbląg może zrobić dla niego, tylko wymyślił co on może zrobić dla Elbląga.
     Kolejny ruch powinien jednak należeć do miasta. Miło, że szef Mjazzgi został doceniony i otrzymał nagrodę za swoją działalność. To za mało! Należałoby się zastanowić co miasto może uczynić aby tego typu inicjatywy nie były tylko jednorazowym wybrykiem jakiegoś pasjonata muzyki. Władze miasta mają cały arsenał instrumentów podatkowych i organizacyjnych, dzięki którym mogą sprawić, że robienie dymu w kulturze będzie lekkie łatwe i przyjemne. To prawda, że są ustawy, które określają np. zasady wydawania koncesji na alkohol, która stanowi często główne źródło finansowania działalności klubowej. Każdą ustawę można jednak stosować bardziej lub mniej restrykcyjnie. Istnieje obawa wśród miejskich decydentów, że jakiekolwiek ulgi dla przedsiębiorców prowadzących działalność kulturalną mogą być nadużywane. Jeśli nawet, to parafrazując klasyka, lepiej dać trzem naciągaczom, niż stracić jednego kulturalnego zadymiarza. Per saldo życie kulturalne miasta na tym zyska, a z urzędników zostanie zdjęty przykry obowiązek decydowania kogo obdarzyć dotacją, a kogo nie.

 


     Samą, nawet najlepszą orkiestrą kameralną czy muzeum nie wypełnimy przestrzeni kulturalnej miasta. Uzupełnieniem projektów kulturalnych finansowanych z miejskiej kasy muszą być prywatne kluby, galerie czy kapele. Niestety bez konkretnych działań miasta stwarzających dogodne warunki do funkcjonowania takich przedsięwzięć nie można liczyć na to, że pojawią się kolejne „mjazzgi”. Paradoksalnie te działania leżą poza kompetencją departamentu dyrektora Sarnowskiego. To od miejskich rajców oczekiwałbym opracowania i uchwalenia odpowiednich ulg stymulujących rozwój prywatnej przedsiębiorczości w dziedzinie kultury. Jeśli do tego urzędnikom odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze chciałoby się i udało wypracować takie procedury, które do minimum ograniczyłyby konieczność wizyt w ratuszu, a te niezbędne uczyniły zupełnie bezproblemowymi, to na efekty nie trzeba by było długo czekać. Tylko wyrobienie sobie przez Elbląg marki miasta przyjaznego dla biznesu, a przez to także dla kultury, może spowodować powstawanie kolejnych ciekawych przedsięwzięć w naszym mieście.
     Bez tego cały ten kulturalny dym wzniecany na różnych debatach i kongresach pójdzie w gwizdek.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

OKOWOKO s.c.
Okulary korekcyjne JUST CAVALLI
Okulary przeciwsłoneczne DEFRAME
Okulary korekcyjne XAVIER GARCIA