Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 09-12-2016, imieniny Wiesława, Leokadii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Ziarna i plewy?

- W elbląskich gimnazjach segreguje się dzieci na mądre, utalentowane oraz na mniej zdolne i sprawiające kłopoty w nauce - twierdzi Marek Pruszak, były dyrektor jednej z placówek oświatowych i radny. - W szkołach publicznych należy zakazać tworzenia takich klas, a dyrektorów, którzy zakaz złamią, odwoływać - nawołuje radny.

Fakt, iż segregacja ma miejsce, potwierdza sama młodzież. Z wypowiedzi uczniów wynika jednak, że podział dotyczy gimnazjów, ale również podstawówek i dokonuje się nie tylko na zdolnych i mniej zdolnych, ale także na zamożnych i mniej zamożnych. Dzieci z klas, które mają lepiej sytuowanych rodziców, mogą np. liczyć na dodatkowe zajęcia.
     - Są klasy, o których nauczyciele mówią nam: patrzcie na nich, jacy są grzeczni, zdolni, sami nauczyciele lubią takie klasy i chętnie z nimi pracują - mówi uczennica gimnazjum przy jednym z elbląskich ogólniaków. - W mojej klasie bywa tak, że części z nas mówi się, że możemy iść do domu, bo lekcji nie ma, reszta jednak zostaje i ma dodatkowe zajęcia z angielskiego czy niemieckiego - dodaje inny nastolatek.
     
     Publiczne jak prywatne
     
     Kontrole w szkołach podstawowych, jakie zorganizowały ostatnio wspólnie władze miasta i kuratorium oświaty potwierdziły, że w Elblągu miały miejsce przypadki segregowania dzieci. Dzięki zamożności rodziców pewne klasy miały więcej dodatkowych godzin zajęć, niż inne.
     - Oferta kierowana do uczniów przez część szkół nie była ofertą kierowaną do wszystkich dzieci - mówi szefowa elbląskiej delegatury kuratorium oświaty Grażyna Kluge. - W szkołach tych rodzice dzieci z niektórych klas płacili za dodatkowe zajęcia dla swoich pociech. Wywołało to sprzeciw rodziców, których nie było stać na opłacenie nadprogramowych godzin. Mieliśmy z tego powodu wiele skarg i telefonów.
     Taka sytuacja miała miejsce w ośmiu podstawówkach. Wyniki kontroli w gimnazjach znane będą pod koniec listopada. Nieoficjalnie wiadomo, że już w przypadku dwóch pierwszych badanych szkół potwierdziło się, że uczniowie byli dobierani do klas według średniej ocen.
     
     Gimnazjum profilowane
     
     - Problem występuje od kilkudziesięciu lat - twierdzi Marek Pruszak. - W dawnej szkole ośmioklasowej również były klasy "lepsze" i "gorsze". W tych pierwszych gromadziło się dzieci zdolniejsze, a słabsze i sprawiające więcej problemów wychowawczych lokowano w pozostałych. To zjawisko przeszło do gimnazjum, które jest praktycznie najtrudniejszym etapem nauki, wymaga ogromnego zaangażowania ze strony nauczycieli, dyrektorów - i szczególnie w tym okresie nie powinno się pogłębiać różnic między dziećmi.
     Z informacji radnego wynika, że na poziomie gimnazjum segregacja młodych ludzi dokonuje się poprzez tworzenie klas profilowanych, np. informatycznych, dziennikarskich, językowych czy ekologicznych. W klasach tych zwiększana jest liczba godzin pewnych zajęć i w ten sposób ich uczniowie otrzymują lepsze warunki nauki.
     - Do takich klas trafiają dzieci, które osiągnęły najlepsze wyniki w szkołach podstawowych - wyjaśnia Marek Pruszak. - Wydawać by się mogło, że wszystko jest w porządku, ale przez to w pozostałych klasach gromadzą się dzieci z problemami wychowawczymi i dydaktycznymi. Powstają w ten sposób klasy elitarne, wspaniałe, gdzie wszystko jest super - a obok nich swoiste getta, przez niektórych nazywane nawet klasami bandyckimi. Jest to krzywdzące dla dzieci potrzebujących więcej pomocy w nauce. W zrównoważonej klasie, w której są dzieci bardzo zdolne, przeciętne i pewna grupa słabszych, nie dochodzi do demoralizacji i jest słabsi mają szanse na rozwój, bo pozostali "ciągną ich w górę".
     
     Zło rodzi zło
     
     Radny dodaje, że problem dotyczy nie tylko uczniów, ale także nauczycieli, bo ich praca w słabszych, "gorszych" klasach jest bardzo trudna.
     - W szkołach publicznych należy zakazać tworzenia takich klas, a dyrektorzy powinni wiedzieć, że jeśli zakaz złamią, zostaną odwołani - nawołuje radny Pruszak.
     - Segregacja na dzieci "lepsze" i te, które sprawiają problemy lub są tylko przeciętne nikomu nie służy - przekonuje także Grażyna Kluge. - Dążymy dziś powszechnie do integracji. Klasy integracyjne powstają w wielu szkołach. Chodzi w nich właśnie o to, by dzieci trochę słabsze miały kontakt z dziećmi wspomagającymi je i by uczniowie szkół masowych wiedzieli, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami, że są miedzy nami różnice, ale nie tworzą one przepaści. Nie powinniśmy dopuszczać do tego, by w tak trudnej szkole, jaką jest gimnazjum, budować jeszcze klasy, w których wszyscy uczniowie mają różnego rodzaju problemy. Może się bowiem zdarzyć, że oni poczują się odrzuceni - albo zbyt silni, by można było z nimi normalnie pracować - pomagać i wyprowadzać na tory, na których na pewno chcieliby się znaleźć.
     
     Równe szanse
     
     Grażyna Kluge dodaje, że tworzenie zrównoważonych klas nie oznacza braku propozycji dla najzdolniejszych:
     - O ucznia zdolnego trzeba dbać, zabiegać, trzeba mu stwarzać odpowiednie warunki, ale nie wolno zapomnieć o uczniach mniej zdolnych, którzy w gimnazjum mają jakby obowiązek wyrównania swoich szans do startu w przyszłość - do szkoły średniej i na studia.
     Na pytanie, dlaczego powstają klasy dla wybranych niektórzy dyrektorzy odpowiadają, że żądają tego rodzice.
     - Szkoła publiczna powinna dbać o dobro i równość szans wszystkich dzieci - przypomina Marek Pruszak.

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Ciekawe czy p. Pruszak myślał podobnie, kiedy 'dyrektorował' w Szkole Katolickiej, do której trafiały dzieci najczęściej ludzi zamożnych (czesne) - to nie była segregacja? Teraz, kiedy ja chcę 'inwestować' w moje dziecko, to nie mogę, bo wszyscy mają mieć po równo, czyli .... (każdy wie co). Czemu wśród nas najwięcej do powiedzenia mają oszołomy?!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bez Podpisu(2004-11-22)
  • Zgadzam się z panem Pruszakiem. Dzielac dzieci na lepsze i gorsze nic dobrego nie robimy. Szczególnie w klasach podstawowych gdzie kształtuje się między innymi osobowość dziecka.Dzieci z klas można powiedzieć bogatszych mają się za kogoś lepszego adzieci z klas uboższych wrecz omijają.Moje dziecko jest bardzo zdolne i chciałabym aby miało zajęcia dodatkowe i oczywiście było w klasie odpłatnej ale niestety mnie na to niestać .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mamusia(2004-11-22)
  • I pomyśleć, że ten facet to członek klubu Centroprawicy !!! Może powinien się przenieść do UP albo PPS Ikonowicza. W tym kraju wszystko stoi na głowie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    m.(2004-11-22)
  • drogi Przedmówco , nie masz racji. Mówimy tu o szkołach publicznych i tutaj kazdy powinien miec równe szanse. Mozesz umieścic swoje dziecko w szkole prywatnej, społecznej itp..., jesli Cię na to stac i wtedy możesz dyktowac warunki, bo za nie płacisz.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    z podpisem: bigotka(2004-11-22)
  • ludzie durnota zapanowała nad światem - nadeszła pogoda dla bogaczy (nie koniecznie lepszych i mądrzejszych)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    d(2004-11-22)
  • Do Bigotki: zastanów się o czym mówisz. Jak wytężysz mózgownicę to dojdziesz do innych wniosków. Wszystkie dzieci w szkołach publicznych mają równy status - odbywają lekcje wg. programów zatwierdzonych przez MENiS. Zabranianie niektórym rozwijania się to RÓWNANIE W DÓŁ. Dzieci z biedniejszych rodzin NIC na tym nie zyskają, bo dalej będą uczyły się wg. tego samego programu. Dzieci rodzin bogatszych natomiast STRACĄ, bo zabrania im się robić więcej niż przewiduje to standardowy program. Powiesz bogatym, żeby nie dali dzieciom na batona w szkolnym sklepiku, bo muszą być traktowane na równi z biedniejszymi (a ich na tego batona nie stać)???? NIE RÓWNAJMY W DÓŁ. TO POPULISTYCZNE HASŁA LEWICY I NIKOMU NIGDY NIE PRZYNIOSŁY NIC DOBREGO.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    M.(2004-11-22)
  • I bardzo dobrze ze jest podzial- nie na biednych i bogatych tylko madrych i nie!!!!! czemu zdolni maja byc opozniani przes slabeuszy Ktos musi byc madrzejszy zeby glupszy mogl byc ktos Mieszajac ich wszystkich razem starca wszyscy -zdolni bo beda opozniani i slabi bo beda jeszcze bardziej poglebiac przepasc A tak kazdy ma do objetosci mozgu :)))))))))))nie kazdy musi byc geniuszem- ktos musi UMIEC SYPAC PIASEK NA DROGI NP
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    a(2004-11-22)
  • A PAN PRUSZAK SZYBCIUTKO ZAPOMNIAL JAKI PODZIAL BYL I JEST W KATOLICKIEJ NIE DOSC ZE TYLKO WIERZACE TO JESZCZE Z OGROMNA KASA BO BIEDNYCH WIERZACYCH NIE STAC NA TAKIE CZESNE HAHAHA SWOJE DZIECI WYKSZTALCIL PO SWOJEMU A NASZYM UROWNILOWKE BEDZIE STOSOWAL MADRALA PRZED WYBORAMI ZNUDOW TO ROZNE GLUPOTY DO LBA PRZYCHODZA
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-11-22)
  • Co wy za bzdury wypisujecie? Bogaty to nie znaczy mądry coś ktoś tu nie wie w czym rzecz.Ten biedny jest nieraz dużo madrzejszy on bogatego a przy tym i skromniejszy.M nie wie co pisze . Nie ch bogaty się rozwija po za program edukacyjny ale na zajęciach poza lekcyjnych.Biedny natomiast w ramach programu. Biedny nie znaczy głupi, bogaty mądry. Dogactwo i mądrość nie zawsze idzie w parze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mamusia(2004-11-22)
  • KOBIETO ALE W GIMNAZJACH NIE MA KLAS BIEDNYCH I BOGATYCH TYLKO MADRE I TEPE I TO JEST OK DLATEGO ZE MADRY BIEDNY DZIECIAK MOZE COS WIECEJ OSIAGNAC PANU PRUSZAKOWI POMYLILO SIE Z JEGO DAWNA PLACOWKA TAM WYSTARCZY ZE SA BOGATE I RACZKI SKALADAJA
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2004-11-22)
  • Podział klas na tzw. lepsze i gorsze był, jest i będzie. Pan radny (były kurator) wie doskonale, że dzieci są "dobierane" i "dzielone" już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Co "sprytniejsi" - czytaj stojący wyżej w hierarhii - tzw. nauczyciele na podstawie "nazwisk" rodziców oraz ich zawodów dobierają sobie uczniów do swoich klas (preferowane zawody to lekarze, prawnicy itp. no przecież nie sprzątaczki). Moim zdaniem o zjęciach dodatkowych powinni decydować tylko i wyłącznie RODZICE a nie jacyś POLITYCY. Niech zajmą się podnoszeniem poziomu nauki w zakresie podstawowym i pozyskiwaniem na to środków.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Ojciec(2004-11-22)
  • A może posłuchajcie tych co mają swoje dzieci w tych klasach ! Co to za sztuczny podział na dzieci lepsze i gorsze ? Wg jakich kryteriów dzielicie ? Pieniędzy ? Wiedzy ? Zachowania ? Wszystkie klasy mają ten sam program nauczania ale klasy o rozszerzonym programie mają cztery przedmioty dodatkowo : język,komputery,rytmikę i basen .Jeżeli stać rodziców na płacenie to niech płacą - ale tutaj uwaga !: z tych pieniędzy wyposażana jest cała szkoła,wszystkie gabinety - dla wszystkich dzieci . I na koniec a propos dzieci lepszych i gorszych ; moje dzieci chodzą do klasy o rozszerzonym programie ( czyli dzieci lepsze, tak ? ) ale w szkole panuje opinia , że to najgorsza klasa ( czyli dzieci gorsze, tak ? ), ale w nauce są ponad przeciętne ( czyli znowu lepsze , tak ? ) P A R A N O J A . . . Ludzie - dajcie spokuj z tymi podziałami . Nie równajcie w dół , bo to doprowadzi do pokolenia młodzieży bez ambicji . Za kilka lat albo wszyscy będą dyrektorami ( ale bez wykształcenia ) albo wszyscy pójdą do łopat !
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kol.(2004-11-22)
Reklama