Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 26-05-2017, imieniny Filipa, Pauliny. Dzień Matki
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

A może by tak pliszkę zjeść? A może by tak pliszkę zjeść?

Żołnierz nie boi się śmierci...

„Żołnierz nie boi się śmierci, ale braku dowodów ludzkiej pamięci” - takie zdanie widnieje na odsłoniętej dzisiaj tablicy-epitafium, upamiętniającej dwóch żołnierzy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, którzy polegli podczas misji stabilizacyjnej w Iraku.

Tablicę umieszczono w przedsionku kościoła garnizonowego przy ul. Beniowskiego. Na uroczystość przybyło m.in. dowództwo 16 dywizji oraz rodziny poległych w Iraku żołnierzy.
     - Bardzo dobrze postąpiło wojsko – powiedział ojciec Andrzeja Zielke. - Na pewno ta pamięć o moim synu będzie tu wciąż trwała...
     - Ta tablica ma przede wszystkim przypominać tych, którzy za wolność oddali największą ofiarę, ale chcemy też wskazać nie tylko żołnierzom, ale i społeczeństwu, że wojsko wciąż ma bardzo trudne i twarde zadania - mówił generał Ryszard Sorokosz, dowódca 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.
     Na tablicy pamiątkowej są nazwiska kaprali nadterminowych Andrzeja Zielke i Krystiana Andrzejczaka.
     Pierwszy z nich zginął w czerwcu 2004 roku podczas ostrzału artyleryjskiego, który miał miejsce w czasie rozminowywania składów amunicji w Suwarii, na południe od Bagdadu. Andrzej Zielke miał 26 lat.
     23- letni Krystian Andrzejczak zginął dwa miesiące później w Al Hilii, gdy obok konwoju pojazdów wojskowych eksplodował samochód-pułapka. Poległy żołnierz był sanitariuszem. Obaj służyli w 16 Żuławskim Batalionie Remontowym.
     

R
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • przykro że żołnierze zginęli, ale okoliczności totalnej korupcji w polskiej armii w Iraku i bunkrowania się dla przetrwania są karygodne i ośmieszają tam obecność zwaną leniwą bezczynnością. Szkoda chłopaków, żal zmarnowanego czasu
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    srell(2005-11-27)
  • bylem na tej Mszy, wsumie przypadkiem trafilem bo niezdarzylem do innego Kosciola, maly Kosciulek ale pomiescil tylu zolnierzy i ludzi ale nikomu niepzreskadzala ciasnota liczyla sie tlyko solidarnosc z rodzinami
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    flod(2005-11-27)
  • Tak twierdzą oficerowie którzy siedzą w sztabach dowodzenia a jakby ich wsadzić do okopów to co by powiedzieli ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2005-11-27)
  • Panie Sorokosz,za jaką wolność poległy te Dzieci.Jako generał Wojska Polskiego powinieneś wiedzieć,że wojny,którą prowadzicie nie można nazwać wyzwoleńczą.Jeżeli chcesz sobie powojować zaciągnij się do armii najemnej;wojen starczy i dla Ciebie,a może wtedy Polskie Dzieci nie będą umierać przez wasze mało odpowiedzialne decyzje.Panie Sorokosz, moim zdaniem jesteś jednym z wielu polityków-żołnierzyków,którzy bezpośrednio są odpowiedzialni za śmierć tych młodych chłopców.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    JakubGepert(2005-11-27)
  • A ja osobiście myślę, że Pan Sorokosz uczestnicząc w misji stabilizacyjnej w Iraku, przyjął rozkazy jako zołnierz, a nie polityk. Jako Zastępca Dowódcy Wielonarodowej Dywizji z pewnością przeżywał poważne trudności jakie pojawiały się w trakcie służby. I jak mi się wydaje, wykonywanie rozkazów w Iraku oraz obecne działania, takie jak te, dalekie są od jakichkolwiek aspiracji politycznych. Gen. Sorokosz był, jest i będzie żołnierzem, tyle, że przyjmuje rozkazy z wyższych krzeseł - jak każdy generał Wojska Polskiego.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bart(2005-12-01)
  • "flod" i czym tu sie chwalisz? chcesz zabłysnąć na portelu. ja niebyłem i sie niechwale
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    €lblążanin(2005-12-01)
Reklama