Wtorek 13-11-2018, imieniny Benedykta, Stanisława, Arkadego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pozostawiony na pastwę losu wózek inwalidzki Pozostawiony na pastwę losu wózek inwalidzki

Byłem członkiem komisji obwodowej (opinia)

 
Elbląg, Byłem członkiem komisji obwodowej  (opinia) (fot. Anna Dembińska)
Rek

Nie będę ukrywał: do pracy w obwodowej komisji wyborczej zgłosiłem się z dziennikarskiej ciekawości. Chciałem na własne oczy przekonać się, jak wygląda od środka przeprowadzenie święta demokracji – wyborów. Zobaczyłem chaos.

O tym, że wybory na najniższym szczeblu samorządu przeprowadzą amatorzy można było już przypuszczać, kiedy obwodowe komisje wyborcze spotkały się pierwszy raz, aby wybrać swoje władze. Kto miał największe szanse, aby zostać przewodniczącym lub wiceprzewodniczącym? Ktoś, kto ma chociaż minimalne doświadczenie w pracy w komisji wyborczej? Ktoś, kto pracował przy organizacji jakichkolwiek wyborów, choćby nawet miały być to wybory sekretarza w Okręgowym Związku Wędkarzy? Urzędnik z doświadczeniem? Odpowiedź brzmi: nie. Największe szanse miał ten, kto mógł sobie pozwolić na dzień wolny w środku tygodnia, aby uczestniczyć w szkoleniu. Przy czym w momencie pierwszego zebrania komisji nie było wiadomo, ani kiedy będzie to szkolenie, ani ile będzie trwało. Generalnie nic nie było wiadomo. Motywacją dla przewodniczących miały być dodatkowe pieniądze, ale i tak w większości komisji przewodniczących wybrano po długich i owocnych obradach. Które wyglądały mniej więcej tak:
     - Ja nie mogę wziąć dnia wolnego.
     - Ja też nie.
     - Kiedy będzie to szkolenie?
     - Nie wiadomo.
     - Ile będzie trwało?
     - Nie wiadomo.
     - Ja jestem emerytką, mam dużo czasu, to mogę iść.
     I w ten sposób, po mniej więcej godzinie, wybrano przewodniczącego i wiceprzewodniczącego.
     To jednak nie koniec problemów. „Moja” komisja liczyła dziewięć osób i powinna pracować w sześcioosobowym składzie. Ułożyć układankę, w których godzinach ma pracować jaki członek komisji, tak żeby nie trzeba było siedzieć cały dzień, to zadanie z dziedziny wyższej matematyki. W wyborczą niedzielę okazało się, że wszystkie wyliczenia „wzięły w łeb”, bo jedna osoba nie przyszła (i nie odbierała telefonów). Nikt tak naprawdę nie wiedział, czy nasza komisja w związku z absencją jednego członka liczy nadal dziewięć osób i kworum wynosi sześciu członków. Czy też komisja ma ośmiu członków i kworum wynosi 5,3. Czy te „0,3 członka” należy zaokrąglić w dół i możemy pracować w pięciu, czy też w górę i musi być nas sześciu. Żadnej uchwały w tej sprawie nie podjęliśmy, a wszystkie ustalenia były ustne.
     Dziś już wiemy, że osób, które do pracy w komisjach wyborczych nie przyszły, mimo że powinny, było w Elblągu kilkadziesiąt. Z punktu widzenia szeregowego członka komisji było obojętne dlaczego nie przyszły, ale zdezorganizowały innym cały dzień, który i bez tego był męczący.
     Co ciekawe: Miejska Komisja Wyborcza stwierdziła, że wystarczą nam cztery stanowiska do obsługi wyborców i przygotowała tylko cztery komplety do zorganizowania sobie punktów wydawania kart wyborczych. Mimo że zgodnie z prawem w lokalu wyborczym musiało stale przebywać sześciu członków komisji. Takie drobiazgi, niby bez znaczenia (dodatkowy osprzęt zrobiliśmy sobie sami), ale pokazujące amatorszczyznę przy organizacji wyborów. Kolejna sprawa to pieczątki: karty do głosowania przyszły z wydrukiem pieczątki Miejskiej lub Okręgowej Komisji Wyborczej. Pieczątkę Obwodowej Komisji przybijałem cały dzień. Nie można było na kartach do głosowania wydrukować gotowej pieczątki obwodowej komisji?
     Samo głosowanie przebiegało bez większych incydentów. Chociaż można się było zastanawiać nad stanem wiedzy wśród elektoratu.
     - Ile krzyżyków mam postawić na każdej liście?
     - Czemu te kartki takie duże?
     - Moglibyście Państwo coś zrobić, żeby po wrzuceniu głosów do urny nie było widać jak głosowałam?
     - Nikt na moich kartkach nie dopisze mi krzyżyka?
     To tylko niewielki wybór pytań, z którymi musieliśmy się zmierzyć. Na szczęście nie musieliśmy nikogo wypraszać, nikogo uspokajać. Można było też zdobyć bezcenne doświadczenie do pracy jako pani w okienku na poczcie – liczba ostemplowanych przeze mnie kart szła w tysiące. To była główna czynność, nad którą spędziłem wyborczą niedzielę – mieszkańcy ulicy, którym miałem wydawać karty zbojkotowali albo mnie, albo wybory: przez cały okres mojej pracy wydałem 16 (słownie: szesnaście) kompletów kart do głosowania.
     Kolejna dawka emocji zaczęła się o godz. 21, kiedy do pracy szła tzw. „nocna komisja”, która liczyła głosy. Teoretycznie prosta rzecz, czyli przekazanie dokumentacji z przeprowadzenia wyborów, trwała prawie dwie godziny. I to pomimo tego, że przygotowania zaczęliśmy jeszcze w trakcie głosowania. Były nerwy, niepotrzebne pyskówki. Podpisywanie protokołów, kolejne liczenie kart do głosowania, szukanie pieczątki. Praca od 6 do 23 z czterogodzinną przerwą w środku – wszystko za 300 zł netto.
     A za dwa tygodnie powtórka z rozrywki – tym razem za 150 zł. Z punktu widzenia osoby pracującej w komisji może być jeszcze gorzej – rozczarowanie pracą i chaosem wśród członków komisji jest bardzo duże i część z nich może nie przyjść do pracy 4 listopada. Ja mimo wszystko się wybiorę.
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Panie Sebastianie, to Pańskie doświadczenie to pikuś był. Trzeba było przyjść do Urzędu jak zaczęły się komisje pojawiać. Lista kolejkowa i czekanie 3 godziny żeby protokół zdać. Wiem że byli tacy co dopiero o 12 w południe dnia następnego do domu przyszli. .. .. :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    49 1
    janosik(2018-10-23)
  • Bardzo ciekawy artykuł. Dobrze się czyta. Poproszę o relację za 2 tygodnie. .. I życzę wytrwałości!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    78 8
    suverę(2018-10-23)
  • kozłowej trzeba podziękować
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    9 1
    (2018-10-23)
  • " jak żyć, jak żyć "
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15 0
    pampi-Zawada.(2018-10-23)
  • Jak zaokraglic 5,3 to już wyższa matematyka :) świadczy o poziomu inteligencji członków komisji. Ni dziwie sie ze w takiej komiskomisji był bałagan.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    15 31
    Na ha(2018-10-23)
  • I tak było prawie wszędzie... dla tego członkowie komisji rezygnują z pracy w komisjach. Organizacja tych wyborów jest do d..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    14 3
    Ktoś tam(2018-10-23)
  • i jaki z tego wniosek? moim zdaniem cały chaos nie wynika z trybu przeprowadzenia głosowania tylko z organizacji pracy każdego członka komisji, który realizował obowiązki po swojemu bo przecież dlaczego ja mam się przemęczać skoro może ktoś inny a narzekanie przecież mam w genach i jeszcze jakiś dziennikarzyna który tak naprawdę przyszedł po to aby dolewać oliwy do ognia wśród społeczeństwa
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    18 38
    (2018-10-23)
  • Nie ma Cichosza w departamencie Spraw Obywatelskich a ten nowy Kierbedź, czy jakoś tak, to pewnie dopiero się wdraża w tematy wyborcze :-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    15 1
    łącznik(2018-10-23)
  • Dlaczego w lokalach wyborczych brak toalet chcialem sie zalatwic s Pani powiedziala ze trzeba bylo w domu to zrobic mimo ze toaleta bula otwarta to niepozwolila
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    17 4
    Judasz(2018-10-23)
  • kazdemu zdarza sie byc czlonkiem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13 0
    (2018-10-23)
  • Głosowałem po raz pierwszy poza Elblągiem i w komisji, gdzie byłem, musiało być podobnie. W punkcie wyborczym byłem ok. 10 min. i atmosfera tam pokazywała, że praca komisji musiała być identyczna jak u pana Redaktora. Zatem to chyba ogólna tendencja jest.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    12 3
    Wilwrób(2018-10-23)
  • To był koszmar. Ludzie z ciężkimi worami leżeli na korytarzu w Urzędzie w oczekiwaniu na zdanie i sprawdzenie protokołow. Najmniej 4 godzin. Czlonkowie i informatyk tez w obwodach musieli czekać, nie rozumiejac dlaczego tak długo. Co druga przewodnicząca wychodziła z protokołem do poprawki, czyli musiała jechać do obwodu. Zero szkolenia i przygotowania do wyborów. Głosy tez szybko i byle jak liczone. Totalny burdel kolokwialnie powiem. Nigdy więcej takich wyborów. Jakby przeliczyl te głosy to wynik wyborów byłby inny. Następnym razem prosimy o normalne szkolenia i przekazanie wszystkich ważnych informacji jak postępować.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    37 1
    Komitet wyborczy (2018-10-23)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapeta lateksowa 260x150 cm - New York Taxi
Fototapety do salonu
Fototapety dziecięce
Obrazy na alupanelu