UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Będę senatorem szerokiej koalicji, a nie jednej partii

 
Będę senatorem szerokiej koalicji, a nie jednej partii

- Jeżeli wyborcy nam zaufają, możemy przywrócić Senatowi rangę organu, który bada działania prawa w rzeczywistości. Nie bije rekordów szybkości przyjmowania ustaw, ale je rzeczywiście konsultuje z samorządowcami lekarzami, nauczycielami, przedsiębiorcami – po prostu z tymi, dla których to prawo jest tworzone - mówi Jerzy Wcisła, kandydat do Senatu w nadchodzących wyborach.

- Panie Senatorze. Za Panem pierwsza kadencja w Senacie. Jaka ona była?

Jerzy Wcisła: Pracowita, owocna i trudna. Pracowita, czego dowodem jest to, co można porównywać: mam więcej wystąpień i wnoszonych z własnej inicjatywy spraw niż pozostali senatorowie z naszego województwa razem wzięci.

Owocna, bo – chociaż debiutuję w parlamencie – to objąłem ważne funkcje: zostałem wiceprzewodniczącym strategicznej Komisji Obrony Narodowej, przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych, członkiem prezydium klubu Koalicji Obywatelskiej, sekretarzem Senatu.

Trudna, bo zadebiutowałem w kadencji, w której częstokroć obradowaliśmy nocami, przy odczuwalnej obecności za oknami tłumów protestujących przeciwko łamaniu demokracji i skandujących „senatorze, jeszcze możesz!”. To mobilizowało, ale też obciążało odpowiedzialnością za każde wystąpienie.

Wiem, że byliśmy z partyjną większością, ale też mam świadomość, że swoim uporem uratowaliśmy wolność mediów, wolności osobiste i samorządy.

 

- Najtrudniejszy moment w mijającej kadencji?

- Wiele razy było nerwowo, a podczas pobytu na Ukrainie wręcz niebezpiecznie. Gdy – wraz z Janem Rulewskim – zostaliśmy otoczeni w hotelu przez uzbrojoną bojówkę. Ale najtrudniej było, gdy poproszony o pomoc przez osoby po przeszczepach, uczestniczyłem w ich proteście przeciwko podniesieniu cen leków o kilkaset procent – leków, od które zależy ich życie. To mała grupka licząca kilkanaście tysięcy osób. Ich protest nie miał politycznego znaczenia. Ich poczucie bezsilności, dramatyczne opowieści, że przyjdzie im umierać, zostawiły we mnie trwały ślad i memento: prawo nie może być bezduszne, za każdą ustawą musisz dostrzegać pojedynczego człowieka. Wiele podwyżek udało się wtedy obniżyć.

 

- Czy nadchodząca kadencja będzie podobna?

- Są duże szanse, że nie. Jeżeli wyborcy nam zaufają, to możemy przywrócić Senatowi rangę organu, który bada działania prawa w rzeczywistości. Nie bije rekordów szybkości przyjmowania ustaw, ale je rzeczywiście konsultuje z samorządowcami lekarzami, nauczycielami, przedsiębiorcami – po prostu z tymi, dla których to prawo jest tworzone.

Senat ma być izbą refleksji, a nie refleksu. Nic się złego nie stanie, jeśli wykorzystamy 2-3 tygodnie na konsultacje i dzięki temu ustanowimy lepsze prawo dla Polski i obywateli.

 

- Tworzenie prawa jest wartością ogólnopolską. Czy fakt, że jest Pan z Elbląga ma jakieś znaczenie?

- Ogromne. Nie ma senatorów znających się na wszystkim. Ja wnoszę do senatu znajomość problemów pogranicza polsko-rosyjskiego, dlatego – mimo że jestem senatorem opozycji – to zostałem wiceprzewodniczącym ważnej, wręcz strategicznej Komisji Obrony Narodowej. Kieruję też Parlamentarnym Zespołem Rozwoju Dróg Wodnych. Bardzo dużym zespołem, do którego zaprosiłem ekspertów z całej Polski. Dlaczego tym się zająłem? Bo w ten sposób mogę tak wpłynąć na strategie rozwoju dróg wodnych, by uwzględniały interesy Elbląga i subregionu Zalewu Wiślanego.

 

- Reprezentuje Pan określoną formację. Czy nie utrudnia to pracy parlamentarnej?

- Na razie nikt nie wymyślił lepszej formuły niż ugrupowanie polityczne. Poza tym, jestem senatorem koalicji, a nie jednej partii. Na nadchodzącą kadencję mam też poparcie ugrupowań, które zrezygnowały w wystawienia swoich kandydatów, bo mi zaufali. W tym gronie jest lewica, ludowcy i samorządowcy, m.in. ugrupowanie, które w Elblągu sprawuje władzę.

Dzięki temu czuję, że pełniej reprezentuję swoich wyborców. A przecież większość spraw nie ma barw politycznych, więc moją siłą jest to, że nie muszę być „partyjnym żołnierzem”.

 

- Jakie cele stawia sobie Pan na najbliższą kadencję?

- Oczywiście, przede wszystkim chcę tworzyć dobre prawo. Ale też ważną misją jest bycie skutecznym w sprawach dotyczących Elbląga i mojego okręgu: powiatów elbląskiego, braniewskiego, lidzbarskiego i bartoszyckiego.

Będę zabiegał o to, by Port Elbląski został objęty inwestycją budowy kanału przez Mierzeję. I by port został skomunikowany z Wisłą – tylko wtedy stanie się dużą, elbląską firmą – prawdziwą naszą wizytówką.

Myślę, że jestem w stanie doprowadzić do tego o czym mówi się od lat: że Elbląg wraz z Gdańskiem będą w jednym obszarze metropolitarnym, że doprowadzę do zmiany koncepcji budowy sieci szybkich kolei i linia z Gdańska do Warszawy będzie przebiegała przez Elbląg – to jest realne!

Chcę, by do naszego miasta i powiatu wróciły pieniądze na ochronę przeciwpowodziową i budowę zbiorników retencyjnych. To zadanie wartości ok. 200 mln zł i jeżeli go nie wykonamy, to żywioł nas z tego rozliczy. Straty będą na pewne większe niż wspomniane koszty. I przede wszystkim – wiedząc o realnym zagrożeniu – mamy obowiązek zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców. W zachodnich demokracjach za takie zaniechania odpowiada się przed sądem.

Będę dążył też do przywrócenia małego ruchu granicznego, bo on przynosił wymierne korzyści naszemu regionowi.

Będę też kontynuował obronę pracowników, którzy zwalniani są z łamaniem podstawowych praw. To duże zadanie, wymagające wielu działań, także w strukturach europejskich. Ale już ponad sto spraw trafiło do sądów i pokrzywdzeni je wygrywają, co nie znaczy, że sprawy się kończą. Niestety do pełnego sukcesu droga jeszcze daleka…

 

- Życzymy więc Panu sukcesów i osiągania celów.

 

--- Publikacja sfinansowana przez KW Koalicja Obywatelska ----

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem