Piątek 20-07-2018, imieniny Czesława, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Country w tańcu Country w tańcu

A chłopak siedzi w areszcie...

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu rozpoczął się proces w sprawie o napad na stację dystrybucji gazu. Oskarżonymi są dwaj młodzi mężczyźni: 20-letni Łukasz J. i 24-letni Jarosław S. Napad miał miejsce 5 marca bieżącego roku.

Na stację przy ul. Legionów wtargnęło trzech mężczyzn w kominiarkach. Dwóch weszło do pomieszczenia stacji, a jeden został na czatach. Mężczyźni mieli ze sobą kij bejsbolowy. Od pracownika stacji zażądali pieniędzy. Damian K. wyjął je z kasy, a sprawcy uderzyli go kilkakrotnie kijem w głowę i użyli gazu łzawiącego. Zabrali około 900 zł. Najważniejszym świadkiem w tej sprawie jest właśnie pracownik stacji. Zeznał, że rozpoznał obu sprawców po kolorze oczu i sylwetce ciała. O trzecim mężczyźnie, stojącym przed wejściem nie potrafił nic powiedzieć, bo widział jego sylwetkę przez oszklone drzwi.
     Damian K. zeznał też, że w pomieszczeniu, do którego weszli napastnicy, było ciemno. Światło padało tylko z ekranu monitora.
     Sąd przeprowadził na sali eksperyment, dotyczący rozpoznania głosu sprawcy, który podczas napadu krzyknął: "Dawaj kasę!". Niestety, świadek nie wskazał żadnego z oskarżonych jako wypowiadającego te słowa.
     Tymczasem Łukasz J. i Jarosław S. nie przyznają się do winy. Mówią, że policja zatrzymała wtedy prawie 12 osób. Tłumaczą, że to pomyłka i że tego wieczoru nigdzie nie wychodzili z domu kolegi.
     - Mam chyba straszliwego pecha, ponieważ akurat mnie też policja zabrała. Ja tego nie zrobiłem - mówił w korytarzu sądowym Jarosław S. - Po prostu jest niemożliwe, aby kilku świadków ustaliło sobie akurat jedną wersję wydarzeń, tym bardziej, że zeznaje się kilkakrotnie, na policji, w prokuraturze. Każde kłamstwo wyjdzie na jaw.
     Matka drugiego z oskarżonych Łukasza J. uważa, że dowody zebrane przeciwko jej synowi są słabe i podważalne.
     - Świadek rozpoznał go tylko po kolorze oczu, posturze i ubraniu. Nie znaleziono przy nim przecież ani pieniędzy, ani kija, ani kominiarek – mówiła. - A chłopak siedzi w areszcie z przestępcami...
     Obaj oskarżeni byli już wcześniej karani za kradzieże. Po pierwszym dniu procesu wydaje się, że prokurator będzie musiał wiele się natrudzić, by obu mężczyznom udowodnić winę.

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Samochody używane HADM Gramatowski
Autoryzowany Serwis Skoda Hadm Gramatowski.
Serwis i oryginalne części Volkswagen
Oryginalne części Peugeot - HADM Gramatowski