Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 18-11-2017, imieniny Karoliny, Romana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Apetyt na sandacza

Prawie 1000 metrów nieoznakowanych sieci postawionych na sandacze ujawnili wczoraj (11 października) podczas patrolu jednostki SG-055 na Zalewie Wiślanym funkcjonariusze Placówki Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Krynicy Morskiej.

Podczas działań współdziałali oni z Inspektorem Rybołówstwa Morskiego, który operował na motorówce Kontroler 16. W trakcie kontroli funkcjonariusze Placówki SG 200 metrów od brzegu w rejonie Kątów Rybackich wykryli i podjęli z wody osiem sieci postawionych przez kłusowników o łącznej długości 320 metrów. Inne, także kłusownicze sieci, były zastawione w rejonie stawy „Elbląg” na sandacze. Tu funkcjonariusze wyłowili trzy duże zestawy o łącznej długości 600 metrów. Siatki nie były oznakowane zgodnie z przepisami. Na kilku korkach pozostało tylko oznakowanie „SUC”, ale numer łodzi został celowo zdarty. Oczka sieci były mniejsze, wynosiły one tylko 45 mm i umożliwiały połów także małych ryb. Minimalne oczko do połowu sandaczy na wodach Zalewu Wiślanego powinno mieć 60 mm.
     - Zabezpieczony sprzęt przekazany zostanie do administracji morskiej, a postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia właściciela prowadzić będzie zgodnie z właściwością Inspektor Rybołówstwa Morskiego w Sztutowie - informuje kmdr por. Grzegorz Goryński, rzecznik prasowy Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej im. płk. Karola Bacza w Gdańsku. - Tego roku funkcjonariusze Placówki SG z Krynicy Morskiej ujawnili i zabezpieczyli już prawie 9,5 kilometra sieci należących do kłusowników. Ostatnie takie siatki, 1320 metrów wyłowili oni 2 października.
     Mówi kmdr por. Grzegorz Goryński:

PD
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Dla czego funkcjonariusze MOSG zawsze mają ryby pod dostatkiem?Czyżby kradli ryby z wyciągniętych sieci?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    W(2007-10-12)
  • Sprawa wygląda w ten sposób, że ryby złapane w sieć częstokroć albo są już śnięte, albo na tyle wycieńczone, że nie byłyby w stanie długo pożyć. Możliwe, że to właśnie one trafiają na stoły funkcjonariuszy. Wierzę, że etyka zawodowa nie pozwala im likwidować sieci wraz ze zdobyczą, a ryby pozostające w dobrej kondycji trafiają z powrotem do wody.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pan Janek(2007-10-12)
  • A ja myślę że ryby pozostające w dobrej kondycji trafiają na stoły funkcjonariuszy bo kto weźmie do domu śnięte ryby?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kulawy i połamany(2007-10-13)
  • Ciekawe ,czy ktoś sprawdza sieci postawione na Drużnie? Nie wiem czego jest w wodzie więcej,roślin czy nylonu?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jam(2007-10-14)
Reklama