Środa 23-01-2019, imieniny Rajmunda, Ildefonsa
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Brutalnie pobita zmarła w kałuży krwi. Konkubent stanął przed sądem

 
Elbląg, Brutalnie pobita zmarła w kałuży krwi. Konkubent stanął przed sądem Zbigniew S. twierdzi, że konkubiny nie pobił i przedstawia kolejne, bardziej rozbudowane wersje wydarzeń (fot. Michal Skroboszewski)
Rek

Miała siniaki, złamany nos oraz obrażenia głowy i te okazały się śmiertelne. 47-letnia Beata K., która została znaleziona martwa na terenie posesji w gminie Ostróda, została brutalnie pobita. Prokuratura jako winnego wskazała konkubenta kobiety. Dziś (8 marca) przed Sądem Okręgowym w Elblągu ruszył jego proces. Zobacz zdjęcia z sali rozpraw.

47-letnia Beata K. znała 52-letniego Zbigniewa S. od blisko 20 lat. Jednak dopiero w 2016 r. zdecydowali się na związek - ona rozwódka, on wdowiec. Gdy w maju 2016 r. przyjechała do wsi w powiecie ostródzkim na grób syna, Zbigniew zaproponował jej kawę u siebie w domu. Zgodziła się i ... tak została. Pomieszkiwała u niego przez rok.
     - Jednak po 15. każdego miesiąca, gdy dostała zasiłek, szła "w długą". Czuła lato i wolność, więc wyprowadzała się - mówił dziś w sądzie oskarżony 52-letni Zbigniew S. - Gdy kończyły jej się pieniądze, to wracała. Piliśmy razem, ale nie biłem jej, nie kłóciliśmy się, bo i po co - zapewniał.
     Innego zdania byli mieszkańcy wsi, którzy nieraz widzieli parę w stanie nietrzeźwym, mówili o tym, że Zbigniew bije Beatę. Ta miała się skarżyć, że robi to w taki sposób, by nie było widać śladów. O rękoczynach wiedziała również córka kobiety, która nie utrzymywała z nią kontaktów, ale mieszkała po sąsiedzku.
     - Mama nadużywała alkoholu, nachodziła mnie w domu, żaliła się, że jej nie pomagam - mówiła w sądzie młoda kobieta. - Zawsze jej odpowiadałam, ze jak przestanie pić, to jej pomogę. Na początku swojej znajomości z panem Zbigniewem mama była zadowolona - kontynuowała córka zmarłej. - Szybko jednak to się zmieniło. W październiku lub w listopadzie wieczorem zapukała do mojego okna i powiedział: "Zbychu mnie uderzył". Później już nie przychodziła się żalić. Z pogłosek od ludzi wiedziałam, że Zbychu jednak ją bił.
     22 maja 2017 r. przed południem Beata K. stanęła w drzwiach domu córki.
     - Była trzeźwa - wspominała dziś kobieta. - Powiedziała, że przyjechała po swoje ciuchy do pana Zbigniewa i że się od niego wyprowadza. Nie miała na twarzy żadnych widocznych obrażeń - zaznaczyła.
     To akurat istotne, bo oskarżony, który do pobicia ze skutkiem śmiertelnym się nie przyznaje, zmienia swoją wersję wydarzeń. Opowiada np., że 22 maja, gdy Beata K. do niego przyjechała, miała podbite oko. Później para piła razem wódkę, w sumie poszło ok. 2 litrów alkoholu. Zbigniew S. twierdzi, że położył się spać ok. godz. 20, a gdy obudził się o 3 nad ranem zaczął szukać w mieszkaniu Beaty. W końcu znalazł ją leżącą pod łóżkiem, twarzą do ziemi, ubrudzoną kałem, w kałuży krwi. Zaciągnął ją do łazienki, gdzie próbował - jak twierdzi - ją ocucić, bo myślał, że jest pijana. Zadzwonił jednak pod nr 112 i dyspozytorowi powiedział, że kobieta jest martwa. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd się wzięły rozbryzgi krwi (te świadczą o pobiciu) na jego łóżku, pościeli i podłodze. Ani skąd fragmenty jego skóry i krwi pod paznokciami zmarłej kobiety.
     Prokurator wątpliwości nie ma. Według niego Zbigniew S. znęcał się nad Beatą od dłuższego czasu i to on śmiertelnie pobił kobietę.
     - Zadał jej szereg uderzeń pięścią w głowę, a także kopał ją w głowę. To doprowadziło do stłuczenia głowy, złamania kości nosa i prawej kości jarzmowej - wyliczał prokurator Jan Hrybek.
     W procesie Zbigniewa S. zaplanowano kolejne rozprawy, podczas których wysłuchani zostaną kolejni świadkowie. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem jest śmierć człowieka sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 5, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Serwis i oryginalne części Seat
Serwis i oryginalne części Volkswagen
Wypożyczalnia aut HADM Gramatowski
Pomoc w przypadku szkody komunikacyjnej