Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty! 29 listopada godz. 8.58 Odwilż - chowam narty!

Co wolno kościołowi...

Orzeczenia, które w ciągu ostatnich kilku miesięcy wydały sądy I i II instancji w sprawach o zwrot pożyczek, jakie zaciągał na początku lat dziewięćdziesiątych ksiądz Jan H., były dyrektor gospodarczy kurii biskupiej, są zdecydowanie na korzyść pożyczkodawców: biznesmena z Gdyni i banku PEKAO SA.

W obu sprawach parafia św. Jerzego, którą reprezentował proboszcz Jan H., musi zwrócić wielotysięczne długi. To, że parafia ma oddać pożyczkę to jedyna pociecha, bo wyegzekwowanie pieniędzy będzie raczej niemożliwe. Poniżej rozmowa z mecenasem Ryszardem Bafią, reprezentującym jednego z poszkodowanych w sprawie.
     
     Czy ostatnie wyroki to dobry prognostyk dla tych, którzy od wielu lat bezskutecznie, jak dotąd, walczyli o zwrot długu?
     Te dwa orzeczenia jeszcze nie przesądzają generalnie zasady, natomiast są wynikiem tego, że w ciągu kilku lat procesów strony wykazały swoje racje. I tylko tyle.
     
     Właściwie w tych wszystkich sprawach trudno domagać się - czego zażądał sąd - jakichkolwiek dowodów, zapisków, ponieważ osoby, które pożyczały księdzu Janowi H. pieniądze, czyniły to z dobrej woli...
     Tutaj jest inne zagadnienie, które bardzo komplikuje sprawę po stronie pożyczkodawców-powodów. Polega ono na tym, że pożyczkodawca w zasadzie nie ma wpływu na to, co zrobi z pieniędzmi pożyczkobiorca, a ponadto Kościół jako instytucja nie musi prowadzić księgowości, nie musi mieć zatem pełnej dokumentacji z wydatkowania kwot. To jest druga strona trudności, które w procesach później się piętrzą. Tak było i w sprawie, którą ja prowadziłem. W zasadzie jedynym dowodem było oświadczenie księdza Jana, który powiedział, że wydał na ten cel, który my wskazaliśmy.
     
     Parafia św. Jerzego ma zwrócić długi. Wprawdzie są to jeszcze wyroki nieprawomocne, ale czy w ogóle jest to możliwe do wyegzekwowania?
     Nie widzę tutaj jakiejś łatwej drogi dla osób domagających się zwrotu długu. Jedynie tylko można przestrzec innych, żeby uważali na kontrahenta: czy kontrahent ma majątek, zdolność kredytową i czy będzie z czego od niego ściągnąć dług.
     
     Czyli uważa pan, że parafia nie będzie w stanie oddać pieniędzy?
     Nie chciałbym tutaj jednoznacznie oceniać. Kościół jest organizacją bardzo potężną, uważa się powszechnie, że bardzo zamożną, ale uregulowanie prawne jest takie, że jedna osoba prawna Kościoła katolickiego nie odpowiada za zobowiązania innej osoby prawnej Kościoła i stąd praktycznie roszczenie można skierować tylko do tej konkretnej parafii, a ta konkretna parafia, z tego co wiadomo dość powszechnie, takich środków nie ma.
     
     Gdybyśmy chcieli operować prawem, które powszechnie obowiązuje w Polsce, to w przypadku niemożliwości spłaty długu, majątek zajmuje komornik. Czy można więc zająć majątek parafii?
     Można zająć, ale w Kodeksie postępowania cywilnego są wyłączenia. Nie można zająć przedmiotów kultu czyli - przypuszczam - monstrancji, obrazów, wot, a pozostały majątek, jak budynki, grunty, sprzęt komputerowy, meble - to można zająć.
     
     Pójdźmy więc dalej, czy można w takim razie sprzedać czy kupić parafię?
     W mojej ocenie można to zrobić, nie widzę przeszkód prawnych, jeżeli tylko znalazłby się chętny.
     
     W jakim stopniu za długi parafii jest odpowiedzialna diecezja?
     W świetle prawa w żadnym, jakkolwiek faktycznie to diecezja korzystała z pożyczek zaciąganych przez parafię. Przepis z ustawy o stosunku państwa do kościoła reguluje tę sprawę tak, że jedna osoba prawna kościoła nie jest odpowiedzialna za zobowiązania innej osoby prawnej kościoła katolickiego.
     
     Ale diecezja może kierować sprawami parafii...
     Może kierować, bo tu istnieje hierarchiczne podporządkowanie, natomiast odpowiedzialności tu nie ponosi żadnej. Więc w sprawach za długi odpowiada tylko parafia, a parafia nie ma żadnych środków.
     
     (materiał opublikowany przez Radio Olsztyn)

przyg. J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Czyż nie wspaniałą rzeczą jest ten przeplot Prawa kanonicznego z Prawem cywilnym? :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    oset(2002-11-28)
  • Najpierw Rydzyk w TVP, teraz ksiądz Jan H. Ciekawe kto następny?. A ponoć przyrzekali Bogu ubóstwo.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-11-28)
  • Cieszę się, że przez całe swoje życie omijałam KOŚCIÓŁ z daleka. Teraz to Wy Wierni będziecie spłacać długi?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    iwona(2002-11-28)
  • oset - rzeczywiście, poruszyłeś temat, o którym przed "unisyfikacją" mało się mówi. Mój kolega (mgr obojga tych praw) dużo mi na ten temat mówił... Nie będę jednak powtarzał (widzę reakcje po filmiku o RM). Powiedzmy, że wszystko jest w porządku (cyt.:"Alleluja i do przodu!").
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    mieszkaniec(2002-11-28)
  • O naiwni - myślicie że kler odda te długi, bo ja nie. Nie dość że to najbogatrza kasta w kraju to jeszcze kantują i zarabiają na biedakach. Jeszcze są mocni jeszcze..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-11-28)
  • MOIM ZDANIEM - TU NIEMA ZDANIA ;TO JEST OCHYDA DOKONANA RĘKAMI KOŚCIOŁA I JEGO URZĘDNIKÓW NA BIEDNYM SPOŁECZEŃSTWIE . A MOŻE BY TAK? TROCHĘ MODLITWY I UBUSTWA !!! BO WKÓTCE BĘDĄ SAMI CHODZIĆ DO KOŚCIOŁÓW WYBUDOWANYCH NA KRZYWDZIE LUDZKIEJ ANIE NA MODLITWIE
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Z(2002-11-28)
  • iwona - nie omijałaś KOŚCIOŁA, omijałaś Boga - chociaż chciałbym się mylić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Wyborca(2002-11-28)
  • Wyborco! Daję Ci słowo że, można omijać kościół i wierzyć, a biorąc ile na przestrzeni dziejów kościół zrobił złego, to pewnie Bóg też omija kościół, bo inaczej nie zgodził by się by jego reprezentanci okradali innych wiernych. Poza tym Boga najlepiej szukać w sobie, a nie w stercie cegieł czy betonu. Jak mówiła mame do Icka pokazując na kościół „Bóg jest w niebie, a tu prowadzi interes.” Zresztą nikt ,kto świadomie oszukał i zniszczył innego człowieka wykorzystując jego potrzebę wiary, nie powinien mówić o wierze i Bogu. Myślę ze za kilka pokoleń wierni już nie będą tacy łatwowierni i naiwni.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Icek(2002-11-28)
  • IWONA. jesteś beznadziejna, ciesz się, jeśli ci dobrze z tym, ale dla mnie jesteś pusta i nic nie warta. Jeśli na taki komentarz stać cię do tego art. to żal mi ciebie. DNO.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2002-11-28)
  • Zgadzam sie z poprzedniczka. Ty iwona to naprawde chyba nigdy nie bylaś w kosciele, bo wiedziałabyś, że Kościół to wspólnota ludzi, a nie cegły ułożone jedna na drugiej !!! Masz szczeście Bóg jest od Ciebie dużo mądrzejszy i on Ciebie nie omija z daleka. Pamiętaj dożywocie w PIEKLE to nie wczasy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    wierząca(2002-11-29)
  • Iwona brawo. Czy kościół to Bóg? Nie potrzebuję kościoła i pośredników żeby się pomodlić a w piekło nie wierzę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Dirk(2002-11-29)
  • Wierzący jak widać zwarcie atakują Iwonę, a ja ją popieram. Kościół z założenia miał być wiarą a nie instytucją. Bóg jest wszędzie i można z Nim pogadać kiedy i gdzie się chce. W tych bunkrach siedzą tylko ludzie, którzy ponadto wykorzystują łatwowierność i potrzebę przynależności słabych. Rydzyki i inne Halberdy. olejcie kościół, chcecie spotkać Boga to wyjdźcie do lasu, parku czy innego spokojnego miejsca i poszukajcie Go w sobie. Jest tam na pewno tylko przykryty stereotypami, nakazami, zakazami i instytucjami. Powodzenia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Shadow(2002-11-29)
Reklama