Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 22-11-2017, imieniny Cecylii, Marka
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

11.11.2017 11.11.2017

Dostał nożem w udo, bo nie spłacił „długu”

Rafał K. został uprowadzony dla okupu. Później miał spłacić swojego rzekomego wybawcę Bartłomieja L., ale ten chciał wciąż więcej i więcej. Zabrał mężczyźnie auto oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wspólnie z kolegami straszył go i okaleczał, przypalając zapalniczką i wbijając nóż w udo. W elbląskim Sądzie Okręgowym toczy się proces przeciwko Bartłomiejowi L. Ten nie przyznaje się do winy.

Rafał K. poznał 30-letniego Bartłomieja L. w sierpniu 2005 r. przez swojego kolegę, z którym prowadził autohandel. Niemal rok później - w marcu 2006 r. - otrzymał telefon od nieznanego mężczyzny, który kazał mu pojechać za Nowy Dwór Gdański. Tam nie spotkał nikogo, kto by na niego czekał. Wracając, niedaleko Gronowa Górnego został zatrzymany przez vw transportera i opla omegę. Z aut wysiadło czterech mężczyzn, którzy wrzucili go do busa i odjechali. Jak sam później zeznał, zamknęli go w jakiejś stodole. Żądali okupu w wysokości 500 tys. zł. Rafał K. wspomina, że po trzech-czterech dniach wywieźli go w okolice Jazowej i tam zostawili.
     Na drugi dzień Rafał K. spotkał się z Bartłomiejem L. i Wiesławem M., ojcem swojego wspólnika. Ten powiedział, że jego syn wyjechał do Niemiec, bo dostawał smsy, w których ktoś groził mu śmiercią, jeśli nie zapłaci okupu za Rafała K. Bartłomiej L. przyznał, że on zapłacił 350 tys. zł za uwolnienie mężczyzny i domagał się zwrotu pieniędzy.
     Po dwóch tygodniach przyjechał z dwoma kumplami do Rafała K. Chcieli zabrać jego BMW, a gdy ten stawiał opór, zaczęli go bić. Na następny dzień poinformowali go, że oddadzą auto za 20 tys. zł. Rafał K. przyznaje, że zapłacił im nawet nie 20 a 30 tys. zł, a później dorzucił jeszcze 6 tys. zł. Usłyszał jednak, że musi zapłacić 350 tys. zł. Kiedy Bartłomiej L. nie otrzymywał żądanej kwoty, wraz z kolegami składał wizyty swojemu „dłużnikowi”. Wywozili go za miasto, a tam Bartłomiej L. przypalał mężczyźnie palce zapalniczką, groził obcięciem palca, wspólnie z kolegami kopał także swoją ofiarę. Chciał też od Rafała K. jego audi, a gdy ten odmówił, wbił mu nóż w udo.
     Rafał K. nie wytrzymał i zgłosił sprawę policji. Spotkania z Bartłomiejem L. przypłacił oparzeniem palca, cierpi także na niedosłuch jednego ucha spowodowany urazami głowy. Bartłomiej L., który był wcześniej karany za przestępstwa m.in. z art. 160. § 1 kodeksu karnego (narażanie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), nie przyznał się do winy. Został umieszczony w areszcie w Sztumie. 19 listopada Sąd Okręgowy w Elblągu wyznaczył kolejny termin rozprawy.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama