Środa 20-06-2018, imieniny Bogny, Florentyny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Energetycy bez winy

Winę za wypadek, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w Malborku nie ponoszą pracownicy Elbląskich Zakładów Energetycznych - taka na razie jest decyzja malborskiej prokuratury. Nie jest jednak ona ostateczna.

W ubiegłym tygodniu dwóch nastoletnich chłopców dostało się do środka jednej z malborskich stacji transformatorowych. Jeden z nich został porażony prądem. Z poparzeniami rąk i nóg trafił do szpitala.
     Malborska prokuratura sprawdzała czy winy za wypadek nie ponoszą pracownicy malborskiego rejonu EZE. Nie znalazła jednak podstaw, aby postawić pracownikom zarzuty.
     - Postępowanie jednak wciąż jeszcze trwa - mówi Waldemar Zduniak, malborski prokurator rejonowy. - Być może zmienimy jeszcze zdanie. Decyzja ostateczna będzie znana prawdopodobnie pod koniec miesiąca.
     Tymczasem wewnętrzne śledztwo przeprowadziły Elbląskie Zakłady Energetyczne. Jego wyniki stwierdzają, że stacja była prawidłowo zabezpieczona oraz oznakowana.
     - Naszym zdaniem doszło do wtargnięcia do stacji - informuje Marek Dymowski, rzecznik EZE. - Chłopiec sforsował także drzwi do tzw. celki średniego napięcia. Dowodem na to był kluczyk do otwierania kłódki znaleziony w stacji, inny od tych, którech używamy.
     Porażony chłopiec trafił do szpitala z poparzonymi rękami i nogami. Miał dużo szczęścia. Zadziałały bowiem specjalne zabezpieczenia, które na moment wyłączyły napięcie w stacji. Dzięki temu 13-latek został odrzucony, a nie przytrzymany przy transformatorze.
     - To uratowało mu życie - dodaje Dymowski.
     Na terenie działania EZE stoi kilkadziesiąt stacji transformatorowych. Są one odpowiednio oznakowane. Na każdej ścianie budynku widnieje znak informujący o zagrożeniu życia. Czasami zdarzają się próby wejścia do środka, nikt jednak jeszcze nie próbował dostać się do jednej z celek średniego napięcia. Właśnie tam istnieje bezpośrednie zagrożenie życia. Ostatni wypadek porażenia prądem jest jednocześnie pierwszym od długiego czasu.

OP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Autoryzowany Serwis Skoda Hadm Gramatowski.
Samochody używane HADM Gramatowski
Citroen HADM Gramatowski już otwarty!
Serwis i oryginalne części Audi