Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Grozi mu dożywocie (1)

Elbląg, Grozi mu dożywocie (1) Rozprawa przyciągnęła pod sąd grupę elbląskich taksówkarzy

Od 8 do 25 lat więzienia lub dożywocie grozi 27-letniemu Tomaszowi D. oskarżonemu o usiłowanie zabójstwa elbląskiego taksówkarza.

W poniedziałek odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko Tomaszowi D.
     Do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 czerwca 2000 roku. Po północy do taksówki Andrzeja K. stojącej na postoju przy ul. Szarych Szeregów wsiadł ok. 30-letni mężczyzna. Zamówił kurs do dyskoteki Astoria. Wcześniej jednak poprosił o podwiezienie do domu, skąd zamierzał wziąć pieniądze. Gdy wrócił do taksówki rozmyślił się, i postanowił pojechać na dyskotekę w Nowakowie. Ta jednak była nieczynna.
     Kiedy taksówka wróciła do Elbląga mężczyzna znowu poprosił o podwiezienie do swojego mieszkania. Kiedy samochód powoli hamował napastnik zaatakował taksówkarza. Nożem próbował podciąć mu gardło. Zaatakowany Andrzej K. bronił się. Napastnik uciekł z taksówki w stronę pobliskiej trafostacji. Tomasza D. na miejscu zdarzenia zatrzymał Stanisław R., inny taksówkarz, który przybył na miejsce jako pierwszy po podniesieniu alarmu przez poszkodowanego kierowcę.
     Sprawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem elbląskich taksówkarzy. Podczas poniedziałkowej rozprawy w czasie składania wyjaśnień przez oskarżonego zawyły klaksony w zgromadzonych na parkingu przed sądem taksówkach.
     27-letni Tomasz D. nie przyznaje się do winy. Zasłania się luką w pamięci. W dniu, w którym doszło do zdarzenia odwiedził lokal Sandra.
     - Do Sandry poszedłem ok. godz. 21. W domu wypiłem do kolacji dwa piwa. Później w Sandrze wypiłem kolejne piwa, trzy lub cztery - wyjaśniał. Nie pamięta jednak czy wyszedł, ani jak doszedł do swojego mieszkania przy ul. Wiejskiej.
     Oskarżonego bez problemu rozpoznał poszkodowany taksówkarz. Tomasz D. nie potrafił wyjaśnić dlaczego Andrzej K. wskazał na niego jako na sprawcę napadu.
     - Może dlatego, że zostałem pobity przez jego kolegów taksówkarzy - wyjaśniał.
     Tomasz D. nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w takim razie taksówkarze go pobili.
     We wtorek i środę odbędą się kolejne rozprawy.

AK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama