Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 17-10-2017, imieniny Ignacego, Wiktora
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Baltic Cup International Dance Festival Baltic Cup International Dance Festival

Inwestycje na miarę datków

Przed elbląskim sądem odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Banku PKO SA przeciwko byłemu proboszczowi parafii św. Jerzego, Janowi H.

Do elbląskiego sądu wpłynął pozew Banku PKO S.A. przeciwko księdzu Janowi H. o odszkodowanie z tytułu poniesionych przez bank strat z tytułu zaciągniętego i niespłaconego przez niego kredytu w wysokości 650 tys. złotych. Bank nie domaga się od Jana H. zwrotu kredytu, a jedynie odszkodowania, ponieważ pozwany zaciągnął kredyt w imieniu parafii św. Jerzego.
     - Gdyby nie Jan H., parafia nie zaciągnęłaby kredytu - tłumaczyła pełnomocnik PKO S.A.
     Jan H. nie poczuwa się natomiast do odpowiedzialności.
     - Wnoszę o oddalenie powództwa wobec mojej osoby, ponieważ ja jako Jan H. nie zaciągałem żadnej pożyczki w powodowym banku - bronił się Jan H.
     Nie jest tajemnicą, co wielokrotnie podkreślał ksiądz Jan H., że kredyty i pożyczki zaciągał za pozwoleniem elbląskiego biskupa i na rzecz inwestycji prowadzonych przez parafię św. Jerzego. A parafia prowadziła w sumie 16 różnych inwestycji - m.in. budowę hospicjum, domu samotnej matki, przebudowę przedszkola katolickiego, szkoły katolickiej, domu biskupa, domu parafialnego i kaplicy przy ul. Ułańskiej. Jan H. prowadził ponadto cztery sklepy - dwa mięsne, spożywczy i meblarski. Były proboszcz parafii Św. Jerzego nie prowadził jednak dokumentacji swoich inwestycji i nie sposób szczegółowo ustalić, na co przeznaczał kolejne pożyczki. Trudno tym samym ustalić, na co zostały przeznaczone pieniądze pożyczone z PKO S.A. Wiadomo jedynie, że parafia zwróciła bankowi 150 z 650 tys. złotych.
     Podczas dzisiejszej rozprawy został przesłuchany kanclerz kurii Diecezji Elbląskiej Zdzisław B., który uczestniczył w wielu rozmowach prowadzonych przez przedstawicieli banku i parafii. Jak twierdzi kanclerz, w spotkaniach tych uczestniczył także Jan H..
     - Ksiądz H. może nie pamiętać szczegółów tych rozmów, ponieważ zdarzało się, że przychodził na nie pod wpływem alkoholu - mówił świadek. - Wiedziałem o pożyczce z PKO S.A., jednak nie znałem jej przeznaczenia. Podczas jednego z spotkań hipotetycznie rozważano, że zostanie ona przeznaczona na budowę stacji benzynowej. Później już nie poruszano tego tematu. Podczas jeszcze innego spotkania z przedstawicielami banku dowiedziałem się, że pożyczka miała być przeznaczona na polepszenie sytuacji sklepów, które należały do parafii. Pieniądze te jednak, jak wynikało z rozmowy z bankowcami, nigdy tam nie trafiły.
     Na pytanie sędziego "skąd wobec tego parafia miała pieniądze na inwestycje, skoro nie pochodziły one z pożyczki?" kanclerz kurii odpowiedział, że z datków wiernych i wpływów ze sklepów.
     Kanclerz był także świadkiem rozmowy między biskupem Andrzejem Śliwińskim a Janem H. na temat opóźnień w spłacie kredytu.
     - Ksiądz Jan H. oszukał nawet biskupa, ponieważ powiedział mu, że pieniądze do banku już wysłał, tylko zanim one doszły, to bank już wysłał upomnienie - mówił świadek.
     W 1993 roku biskup powołał specjalną komisję, która miała dowiedzieć się, na co została przeznaczona pożyczka z PKO S.A.
     - Na pytanie, co się stało z tymi pieniędzmi Jan H. odpowiedział, że to jego prywatna sprawa - dodaje kanclerz. - Do dnia dzisiejszego nie wiadomo tak naprawdę, na co poszły te pieniądze. Chodzą także plotki, że ktoś z PKO S.A. wziął łapówkę za przyznanie tego kredytu.
     Po przesłuchaniu kanclerza kurii głos ponownie zabrał Jan H., zwracając się bezpośrednio do świadka.
     - A niech ksiądz powie, czy nie mieszkał ze mną jakiś czas? - pytał oburzony Jan H. - A czy wtedy ksiądz też nie wylewał za kołnierz...?
     Sędzia Arkadiusz Kuta nie dopuścił jednak do dalszej dyskusji. Sprawę, na którą zostaną wezwani kolejni świadkowie, odroczył do maja.
     
     O pożyczkach zaciągniętych przez księdza Jana H. i procesach z tym związanych przeczytasz także artykuły: "Diecezja w sanacyjnym stylu", "Jak w czeskim filmie", a także "Przesłuchany biskup."

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • ludzie zwiekszcie datki na tace bo sie biedaczysko nigdy nie wypalci no i zyc z czegos musi!!!! brawo ksieze Halberda !! takiego walka to najslietlejszy umysl by nie wymyslil!!!!!!aha i proponuje wstep do kosciola zrobic platny powiedzmy 5 zl od duszyczki asia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    asia(2001-04-13)
  • Gdy brak winnych - tych prawdziwych , znajduje się kozła ofiarnego. Wstyd gdy instytucja taka jak kościół nie potrafi się uniść honorem i zakończyć długo powadzone roszczenia w stosunku do ks. J.H. Każdy widzi jak się buduje seminaria, domy parafialne. Zdałem tego księdza i wydaje mi się , że jako katolik powinienem się stydzić za "władze" kościelne. Czy za te pieniądze nie pobudowała się kuria i wiele innych obiektów, a teraz mówi się coś o własności poszczególnych parafi. Wini się ks. J.H. !!!!! :<
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Adam(2001-04-13)
  • śady nie powinny mieć problemu z ustaleniem winnych gdyby na codzień stosowały zasadę równości wobec prawa i nie bały się normalnie traktować przedstawicieli kościoła .Państwo nie potrafi zrównać podmiotów gospodarczych czyniąc z koąścioła św. krowy w sądach mimo niezawisłościn postepuje się podobnie .Coza kraj?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    drab(2001-04-14)
  • nie moga skazac sliwki bo to bylby skandal a taki biedny halberda co mu tam. sliwka ma i tak wszystko w dupie (pisma przychodzily z watykanu zeby wyjasnic szybko te sprawe) wazne jestto zeby sie zabawic (leczenie w moskiewskim hotelu) majac w d.... rodziny pomordowanych oficerow... mysle ze teraz sprawa bedzie sie ciagnac w nieskonczonosc tz do samego konca sprawy lub sliwki i ks halberdy. a skoro te dlugi sa biednego proboszcza to oddajcie mu to co wybudowali za te dlugi mysle ze jak to sprzeda to wystarczy na splate kredytu...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czy jestem anonimowy???(2001-04-15)
  • Na plebanii jak w burdelu... Jesli tacy ludzie sa autorytetami moralnymi, to trudno sie dziwic reszcie naszego skolowanego spoleczenstwa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bluselka(2001-04-18)
  • ale już taka natura księży -wozy, laski i masa pieniędzy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    lindom(2001-04-19)
  • Nie rozumię, dlaczego ktoś taki jak komornik po prostu nie siądzie na niruchomości należące do kurii, prosty człowiek już downo znalazł by się na ulicy, ale kościuł kat. w Polsce to pierwsza władza, jak kiedyś PZPR.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ORFiM(2001-04-21)
Reklama