Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Inwestycje na miarę datków

Przed elbląskim sądem odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Banku PKO SA przeciwko byłemu proboszczowi parafii św. Jerzego, Janowi H.

Do elbląskiego sądu wpłynął pozew Banku PKO S.A. przeciwko księdzu Janowi H. o odszkodowanie z tytułu poniesionych przez bank strat z tytułu zaciągniętego i niespłaconego przez niego kredytu w wysokości 650 tys. złotych. Bank nie domaga się od Jana H. zwrotu kredytu, a jedynie odszkodowania, ponieważ pozwany zaciągnął kredyt w imieniu parafii św. Jerzego.
     - Gdyby nie Jan H., parafia nie zaciągnęłaby kredytu - tłumaczyła pełnomocnik PKO S.A.
     Jan H. nie poczuwa się natomiast do odpowiedzialności.
     - Wnoszę o oddalenie powództwa wobec mojej osoby, ponieważ ja jako Jan H. nie zaciągałem żadnej pożyczki w powodowym banku - bronił się Jan H.
     Nie jest tajemnicą, co wielokrotnie podkreślał ksiądz Jan H., że kredyty i pożyczki zaciągał za pozwoleniem elbląskiego biskupa i na rzecz inwestycji prowadzonych przez parafię św. Jerzego. A parafia prowadziła w sumie 16 różnych inwestycji - m.in. budowę hospicjum, domu samotnej matki, przebudowę przedszkola katolickiego, szkoły katolickiej, domu biskupa, domu parafialnego i kaplicy przy ul. Ułańskiej. Jan H. prowadził ponadto cztery sklepy - dwa mięsne, spożywczy i meblarski. Były proboszcz parafii Św. Jerzego nie prowadził jednak dokumentacji swoich inwestycji i nie sposób szczegółowo ustalić, na co przeznaczał kolejne pożyczki. Trudno tym samym ustalić, na co zostały przeznaczone pieniądze pożyczone z PKO S.A. Wiadomo jedynie, że parafia zwróciła bankowi 150 z 650 tys. złotych.
     Podczas dzisiejszej rozprawy został przesłuchany kanclerz kurii Diecezji Elbląskiej Zdzisław B., który uczestniczył w wielu rozmowach prowadzonych przez przedstawicieli banku i parafii. Jak twierdzi kanclerz, w spotkaniach tych uczestniczył także Jan H..
     - Ksiądz H. może nie pamiętać szczegółów tych rozmów, ponieważ zdarzało się, że przychodził na nie pod wpływem alkoholu - mówił świadek. - Wiedziałem o pożyczce z PKO S.A., jednak nie znałem jej przeznaczenia. Podczas jednego z spotkań hipotetycznie rozważano, że zostanie ona przeznaczona na budowę stacji benzynowej. Później już nie poruszano tego tematu. Podczas jeszcze innego spotkania z przedstawicielami banku dowiedziałem się, że pożyczka miała być przeznaczona na polepszenie sytuacji sklepów, które należały do parafii. Pieniądze te jednak, jak wynikało z rozmowy z bankowcami, nigdy tam nie trafiły.
     Na pytanie sędziego "skąd wobec tego parafia miała pieniądze na inwestycje, skoro nie pochodziły one z pożyczki?" kanclerz kurii odpowiedział, że z datków wiernych i wpływów ze sklepów.
     Kanclerz był także świadkiem rozmowy między biskupem Andrzejem Śliwińskim a Janem H. na temat opóźnień w spłacie kredytu.
     - Ksiądz Jan H. oszukał nawet biskupa, ponieważ powiedział mu, że pieniądze do banku już wysłał, tylko zanim one doszły, to bank już wysłał upomnienie - mówił świadek.
     W 1993 roku biskup powołał specjalną komisję, która miała dowiedzieć się, na co została przeznaczona pożyczka z PKO S.A.
     - Na pytanie, co się stało z tymi pieniędzmi Jan H. odpowiedział, że to jego prywatna sprawa - dodaje kanclerz. - Do dnia dzisiejszego nie wiadomo tak naprawdę, na co poszły te pieniądze. Chodzą także plotki, że ktoś z PKO S.A. wziął łapówkę za przyznanie tego kredytu.
     Po przesłuchaniu kanclerza kurii głos ponownie zabrał Jan H., zwracając się bezpośrednio do świadka.
     - A niech ksiądz powie, czy nie mieszkał ze mną jakiś czas? - pytał oburzony Jan H. - A czy wtedy ksiądz też nie wylewał za kołnierz...?
     Sędzia Arkadiusz Kuta nie dopuścił jednak do dalszej dyskusji. Sprawę, na którą zostaną wezwani kolejni świadkowie, odroczył do maja.
     
     O pożyczkach zaciągniętych przez księdza Jana H. i procesach z tym związanych przeczytasz także artykuły: "Diecezja w sanacyjnym stylu", "Jak w czeskim filmie", a także "Przesłuchany biskup."

IG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • ludzie zwiekszcie datki na tace bo sie biedaczysko nigdy nie wypalci no i zyc z czegos musi!!!! brawo ksieze Halberda !! takiego walka to najslietlejszy umysl by nie wymyslil!!!!!!aha i proponuje wstep do kosciola zrobic platny powiedzmy 5 zl od duszyczki asia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    asia(2001-04-13)
  • Gdy brak winnych - tych prawdziwych , znajduje się kozła ofiarnego. Wstyd gdy instytucja taka jak kościół nie potrafi się uniść honorem i zakończyć długo powadzone roszczenia w stosunku do ks. J.H. Każdy widzi jak się buduje seminaria, domy parafialne. Zdałem tego księdza i wydaje mi się , że jako katolik powinienem się stydzić za "władze" kościelne. Czy za te pieniądze nie pobudowała się kuria i wiele innych obiektów, a teraz mówi się coś o własności poszczególnych parafi. Wini się ks. J.H. !!!!! :<
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Adam(2001-04-13)
  • śady nie powinny mieć problemu z ustaleniem winnych gdyby na codzień stosowały zasadę równości wobec prawa i nie bały się normalnie traktować przedstawicieli kościoła .Państwo nie potrafi zrównać podmiotów gospodarczych czyniąc z koąścioła św. krowy w sądach mimo niezawisłościn postepuje się podobnie .Coza kraj?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    drab(2001-04-14)
  • nie moga skazac sliwki bo to bylby skandal a taki biedny halberda co mu tam. sliwka ma i tak wszystko w dupie (pisma przychodzily z watykanu zeby wyjasnic szybko te sprawe) wazne jestto zeby sie zabawic (leczenie w moskiewskim hotelu) majac w d.... rodziny pomordowanych oficerow... mysle ze teraz sprawa bedzie sie ciagnac w nieskonczonosc tz do samego konca sprawy lub sliwki i ks halberdy. a skoro te dlugi sa biednego proboszcza to oddajcie mu to co wybudowali za te dlugi mysle ze jak to sprzeda to wystarczy na splate kredytu...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    czy jestem anonimowy???(2001-04-15)
  • Na plebanii jak w burdelu... Jesli tacy ludzie sa autorytetami moralnymi, to trudno sie dziwic reszcie naszego skolowanego spoleczenstwa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Bluselka(2001-04-18)
  • ale już taka natura księży -wozy, laski i masa pieniędzy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    lindom(2001-04-19)
  • Nie rozumię, dlaczego ktoś taki jak komornik po prostu nie siądzie na niruchomości należące do kurii, prosty człowiek już downo znalazł by się na ulicy, ale kościuł kat. w Polsce to pierwsza władza, jak kiedyś PZPR.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ORFiM(2001-04-21)
Reklama