Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Laboranci bez winy

 
Elbląg, Laboranci bez winy Sąd uniewinnił byłych laborantów z Olsztyna (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Tak orzekł sąd po trwającym ponad 4 lata procesie Bogdana Z. i Jolanty D. To byli pracownicy laboratorium kryminalistycznego KWP w Olsztynie, którym prokuratura zarzucała poświadczenie nieprawdy i niedopełnienie obowiązków, co skutkowało utratą dowodów i koniecznością ekshumacji ciała Krzysztofa Olewnika. Dziś (23 lutego) sędzia Magdalena Modrzyńska wyjaśniała dlaczego, w jej ocenie, do przestępstwa nie doszło.

To jeden z wątków w głośnej i dużej sprawie o zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Mężczyzna został uprowadzony w 2001 r. i zamordowany dwa lata później, pomimo przekazania porywaczom okupu. Ciało Olewnika zostało znalezione 28 października 2006 r. w lesie kolo Różana pod Ostrołęką.
     W procesie, który od listopada 2013 r. toczył się przed Sądem Rejonowym w Elblągu, oskarżonych było dwoje byłych już pracowników laboratorium kryminalistycznego KWP w Olsztynie. Bogdan Z. o to, że 30 października 2006 r., jako biegły z zakresu medycyny sądowej, w sprawozdaniu z badań DNA poświadczył nieprawdę, gdyż podał, że próbki do analizy porównawczej pobrane zostały tylko talerza biodrowego i kości udowej, gdy w rzeczywistości również z kości ramienia. Co więcej, wyniki badania DNA z kości ramienia były odmienne od pozostałych. Według prokuratury, Bogdan Z. miał również nie dopełnić ochrony dowodów, co uniemożliwiło ponowne przeprowadzenie badań, a to z kolei spowodowało konieczność ekshumacji ciała Krzysztofa Olewnika, o czym zdecydowała ostatecznie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.
     Natomiast Jolanta D., która była wówczas naczelnikiem laboratorium kryminalistycznego w Olsztynie, odpowiadała za podobne przestępstwa, jako, że sprawowała nadzór nad pracą Bogdana Z.
     Laboranci od początku nie przyznawali się do winy, że są niewinni, a ich obrońcy już w 2013 r. zapowiadali walkę o uniewinnienie.
     W mowie końcowej mecenas Ewa Tokarzewska, obrońca Bogdana Z. wskazywała, że procedury nie zostały złamane, a nieodnotowanie części materiału biologicznego w protokole nie wpłynęło na opinię biegłego, bo materiał był zanieczyszczony i nie nadawał się do porównania. - Oskarżony miał potwierdzić nieprawdę i zataić wyniki badań obcego DNA. A jaki miałby mieć w tym cel - pytała mecenas Tokarzewska.
     - Procedury zostały zachowane - dodał adwokat Jolanty D - Jacek Potulski.
     Dziś (23 lutego) zapadł wyrok uniewinniający oboje oskarżonych. Sędzia Magdalena Modrzyńska uzasadniała: - Biegły Bogdan Z. pobrał próbki kości zmarłego Krzysztofa Olewnika i jedną z nich odrzucił, bo była zanieczyszczona. Pozostałe były w 100 procentach zgodnie z materiałem DNA pobranym od członka rodziny. W opinii nie uwzględnił wyniku badań z próbek zanieczyszczonych, bo nie było przepisów prawa, które nakazywałyby tak postąpić. Biegły miał pełne prawo, by tak postąpić, bo opierał się na wiedzy i doświadczeniu. Próbki - zgodnie z obowiązkiem - umieścił w zamrażarce. Wydanej przez niego opinii nie kwestionowała prokuratura ani sąd, który rozpatrywał sprawę uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika - zauważyła sędzia i kontynuowała: - Nie można również zarzucić niedopełnienia obowiązków - pomocnictwa w fałszowaniu opinii i zagubienia materiału dowodowego Jolancie D., która pełniła wówczas funkcję naczelnika laboratorium. Do utraty kości zanieczyszczonych z pewnością ktoś się przyczynił, ale to nie Jolanta D. - zakończyła sędzia Modrzyńska
     Wyrok nie jest prawomocny, strony mogą się od niego odwołać. Uniewinnieni laboranci nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami, natomiast prokurator zapowiedział, że wystąpi do sądu o uzasadnienie wyroku na piśmie i wówczas podejmie decyzję, co do ewentualnej apelacji.
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Czytnik kart kryptograficznych Mini
Konto poczty elektronicznej
Czytnik kart kryptograficznych
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata