Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Mecenasi w obronie mecenasa

W czwartek ma zapaść wyrok w sprawie olsztyńskiego mecenasa Zbigniewa T. oskarżonego o to, że w porozumieniu z lekarzem fałszował dokumenty, które mogły stanowić dowody w sądzie.

Zarzuty wobec Zbigniewa T. a także zamieszanych w sprawę lekarza i policjanta wysunął świadek koronny, który występował w jednym z olsztyńskich procesów złodziei samochodów. Proces wobec policjanta został umorzony, natomiast lekarz dobrowolnie przyznał się do winy i otrzymał karę grzywny. Dzisiaj w mowie końcowej prokurator Jan Mieczkowski podkreślał, że zebrane w akcie oskarżenia dowody obciążają mecenasa Zbigniewa T i zażądał dla niego kary 2 lat więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 7200 zł grzywny.
     Tymczasem obrońcy, mecenasi Andrzej Żygis i Ryszard Afeltowicz uważają, że ich kolega jest niewinny, bo należy poddać w wątpliwość zeznania głównego świadka w tym procesie. Uważają, że Wojciech B. po prostu pomówił mecenasa, chcąc chronić samego siebie. - Nie ma dowodów na to, że nasz kolega jest winny. Zresztą, Zbigniew T. był pełnomocnikiem osoby, która miała być, przy użyciu bomby, wysadzona przez Wojciecha B. Skoro więc Wojciech B. starał się o uzyskanie statusu świadka koronnego, to miał absolutną świadomość, że w przypadku udowodnienia mu winy straci ten status i poniesie wielką odpowiedzialność karną. To są bardzo ważne okoliczności, które nakazują podejść sądowi do jego relacji w sposób bardzo krytyczny - uważa mecenas Afeltowicz. Jeśli okaże się, że olsztyński adwokat jest winny, to straci prawo do wykonywania zawodu.
     

R
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama